|
Skład: Krzysztof "Doman" Domański - śpiew, gitara basowa; Paweł Kowalczyk - gitary; Rafał "Alex" Aleksandrzak - instrumenty klawiszowe; Marcin Szumiło - perkusja; Mariusz Czarnomysy - gitary
Produkcja: Gutter Sirens
Gutter Sirens to ewenement w skali naszego kraju. Podczas gdy w światku metalowym rządzą u nas zespoły deathmetalowe czy blackmetalowe, Syreny postanowiły wziąć na tapetę o wiele mniej u nas popularny powermetal. Wystarczy powiedzieć, że są w tej chwili jedyną taką kapelą w całym naszym kraju. A co jest już wprost zdumiewające, naszym rodzynkiem zainteresowała się zachodnia wytwórnia Shark Records wydając płytę swym nakładem. Doprawdy jest to niezły początek historii o Kopciuszku, ale by Gutter Sirens stali się międzynarodową gwiazdą, musimy jeszcze trochę poczekać.
Zespół dla nieosłuchanego z powerem słuchacza może wydać się mało oryginalny. Rzeczywiście, na pierwszy rzut oka mamy tu miszmasz kilku bardziej znanych zespołów, jak na przykład narzucające się podobieństwa do Stratovariusa, Thunderstone (wokal), czy wreszcie Rhapsody (klawisze). Nie jest to oczywiście żaden zarzut, lecz po prostu oczywisty fakt. Jednak gdy się trochę zagłębimy w tę produkcję, wychodzi fakt, że Syreny nie grają standardowego poweru, typowych dla tego gatunku nieustających "patatajek", można w ich muzyce odnaleźć pewne elementy progresywne, które mimo że nie występują w zbytnim nadmiarze, sprawiają, że nie jest to kolejny, sztampowy klon w/w zespołów. Produkcja albumu jak na niskobudżetowy próg (zespół wyprodukował krążek z własnej kieszeni) jest bardzo przyzwoita, w porównaniu z większymi produkcjami wypada całkiem okazale. Dość powiedzieć, że jest lepsza od większości wydawnictw ukazujących się w wytwórniach specjalizujących się w powerze Limb Music (Niemcy) czy Underground Symphony (Włochy). Jedynym mankamentem jest głośność perkusji, która zarejestrowana została stanowczo zbyt cicho. Utwory są dość zróżnicowane, mnie szczególnie spodobały się rozbudowane tytułowe Memory Analysis i Diamond Tear. Są najdłuższe na płycie i rzeczywiście to właśnie w nich najwięcej się dzieje. Ciekawe jest klawiszowe intro do Chameleona, które kojarzy mi się z.... Savatage, a początek Voices From Heaven (świetny riff) nawet z wczesnym Running Wild. Dwaj gitarzyści w wielu momentach wycinają naprawdę mocno, nie zapominając jednak przy tym o melodyce. By wyrobić sobie o "Memory..." jakieś zdanie (bardziej pozytywne), należy jej słuchać w całości, bowiem pojedyńcze utwory tak naprawdę nic szczególnego nam nie powiedzą. Ze mną tak było na początku: z braku czasu puszczałem sobie pojedyńcze kawałki, jednak to nie było to. Dopiero przesłuchując krążek kilka razy w całości naprawdę mi się spodobał, szczególnie pewien klimat wszechobecny na całym wydawnictwie. Na pewno w dużym stopniu jest to zasługa klawiszowca ekipy Alexa , jest to na pewno mocna strona zespołu. Przed zapoznaniem się z tym krążkiem szczególne obawy miałem w związku z obsadą wokalisty. Wiadomo, opanować instrumenty w stopniu dostatecznym nie jest stosunkowo trudno, ale być Polakiem i spiewać dostatecznie dobrze po angielsku to rzecz niebywała. Doman dysponuje niezłymi warunkami głosowymi, umie śpiewać, co u nas nie jest wcale takie oczywiste, a z angielskim jest u niego naprawdę nieźle. Będziecie w stanie zrozumieć większość tekstów ze słuchu, choć "miękka" wymowa tu i ówdzie się wkrada.
Abstrahując, że jest to produkcja polska, naprawdę warto się z tym wtydawnictwem zapoznać. To jedna z nielicznych rodzimych pozycji traktująca o szeroko pojętym melodyjnym metalu i naprawdę grzechem jest jej nie poznać.
Oficjalna strona zespołu: www.guttersirens.com
Vandervelde czerwiec 2004
|