|
Skład: Mark Rankin - śpiew; Dante Gizzi - gitara basowa; Mark Kerr - perkusja; Giuliano Gizzi - gitara
Produkcja: Chris Sheldon
Druga płyta Gun usatysfakcjonowała fanów zespołu i sprawiła, że jeszcze bardziej polubili oni kapelę. Siła tkwiących w dwójce melodii była na tyle duża, że po dziś dzień z przyjemnością wracam do muzyki Szkotów. Następne lata, czyli 1992 wzwyż, były niekorzystne dla tego rodzaju rocka, a popularność (a przede wszystkim sprzedaż płyt) zasłużonych ekip leciała na łeb na szyję. Trendy te zmobilizowały kapelę do podjęcia pewnych kroków. A zmiany, jak to zazwyczaj bywa, czasami bywają dobre, a czasami niebezpieczne. Koniec końców, nie wyszło źle.
Na Swagger Szkoci pokazali, że nie mają już ochoty bawić się w łączenie AORu z hard rockiem. Wydawnictwo to jest płytą ostrzejszą, cięższą i bardziej eksperymentalną. Czasami brakuje mi na niej takich kawałków jak chociażby Long Road, z drugiej strony jednak podoba mi się wydźwięk płyty jako całości. Słychać wyraźnie, że chłopaki postanowili pokazać, kto tu rządzi i kto ma prawdziwe jaja. Styl Gun nie uległ poważnej zmianie, wszystko zostało jednak podane z nowym zestawem przypraw i to głównie ostrych. Do najlepszych numerów należy zaliczyć kompozycje, które łączą dawne melodyjne Gun z nowym, cięższym obliczem, a za przykłady mogą posłużyć takie kawałki jak Crying Over You czy też Find My Way. Pierwszy z nich sygnalizuje, że gitarzysta polubił kaczuchę i będzie dość często jej używał. Kawałek jest tak melodyjny i przebojowy, że czapki same spadają z głów. Szkotów będących w takiej formie nie da się nie lubić. Słychać bardzo wyraźnie zresztą, z jaką kapelą mamy do czynienia, oni po prostu mają swój styl. Find My Way może z kolei zaskakiwać. Jest to nadal numer, który od razu wiadomo, że został nagrany przez Gun, jednak muzycy grają w nim inaczej niż zazwyczaj. Jest ciężej i tym, co nie uległo żadnej zmianie, są zdecydowanie chórki i wokal. To, że Gun ewoluowali słychać zresztą najlepiej w numerze, który otwiera wydawnictwo. Kaczucha i nie do końca typowe chórki nadają mu odpowiedniej wyrazistości, dzięki której płyta szybko się nie nudzi. I choć Stand In Line to nie do końca moja bajka, to jednak uruchamiając krążek nigdy go nie pomijam. Największym hitem z płyty było singlowe Word Up! będące coverem przeboju Cameo. Numer plątał się po listach przebojów i zdobył nagrodę MTV w kategorii najlepszy cover. Całkiem niezły wynik zważywszy, że był to rok 1994. Tym, którzy chcieliby zapoznać się z oryginałem szczerze tego odradzam. Nie mam pojęcia, dlaczego numer ten był tak często coverowany (próbował tego również Korn, niemniej jednak wersja Gun bije na głowę wszystkie inne. Ma świetne brzmienie i od razu wpada do głowy. Po prostu hit. Jako ciekawostkę dodam, że wersja Szkotów została użyta jako podkład dźwiękowy do stripteasu Pameli Andreson w filmie "Barb Wire". Kolejny singiel - Don't Say It's Over zaskakuje riffem, który kojarzyć się może glamem/sleazem, a chórki w refrenie są odrobinę punkowe. Niemniej jednak kawałek jest mocnym elementem wydawnictwa, a jego solówka brzmi jakby była wyjęta z poprzednich wydawnictw zespołu. Prawdziwe eksperymenty zaczynają się od numery zatytułowanego The Only One. Jest to zawodząca, sielankowa ballada w stylu country, wzbogacona oczywiście o harmonijkę. Ciężko się do niej przekonać, mi w końcu się to udało. Nie wszyscy jednak będą podzielać mój entuzjazm, wokal niekoniecznie tym razem pasuje. Sprawa ma się znacznie gorzej z Something Worthwhile. Tego numeru nie da się polubić. No chyba, że jest się entuzjastą reggae i innych dziwnych rytmów. Być może muzycy byli czymś odurzeni? A może chcieli spróbować czegoś nowego, wejść w niezbadane dotąd rejony? Seems Like I'm Losing You to powrót do sprawdzonego grania. Fajna praca basu, przebojowe refreny i wokal Rankina czynią z niego kolejny hit. Zarówno Vicious Heart jak i chórki z One Reason mogą zakręcić łezkę w oku fanom poprzednich płyt kapeli. Numer ma spokojniejsze tempo i dobrze wypada. "Serce" z kolei może uchodzić za przysmak dla fanów talentu Rankina i wszyscy zainteresowani powinni wiedzieć co mam na myśli.
Pierwsze 3 płyty Gun to klasa sama w sobie. Z tej trójki Swagger wyróżnia się lekko zmienionym brzmieniem. Płyta sprawia wrażenie najcięższej i co ciekawe, osiągnęła największy komercyjny sukces, sprzedając się w trzykrotnie większej ilości od poprzednich albumów zespołu. I to niekorzystnym dla takiej muzyki 1994 roku! Word Up! okupowało listy przebojów, a w Hiszpanii wspięło się na sam szczyt. Szkoda tylko, że Swagger jest ostatnią dobrą płytą w dyskografii zespołu...
Oficjalna strona zespołu: www.gunofficial.co.uk
Guciomir marzec 2008
|