Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

GUN - Popkiller [2009] EP
Wydawca: Townsend Recordss

  1. Let Your Hair Down
  2. Seraphina
  3. Popkiller
  4. Ripping Up The Letters
  5. The Only
Popkiller

Skład: Toby Jepson - śpiew; Dante Gizzi - gitara basowa; Gordon McNeal - perkusja; Giuliano Gizzi - gitara

Produkcja: Gun

Nie ukrywam, że bardzo lubię GUN, a o nieudanej czwartej płycie zespołu, czyli o 01416326326 staram się nie myśleć. Przypomnę, że po wydaniu tego krążka kapela zakończyła żywot, doprowadzając do rozpaczy swoich licznych fanów. Teraz powracają...

Na początek kilka faktów. Rozpad zespołu odbył się w cywilizowanych warunkach, nikt na nikogo się nie rzucił, nie doszło do rękoczynów, a panowie w licznych wywiadach często wspominali o tym, że tęsknią za starymi, dobrymi czasami i że chcieliby na nowo zacząć grać. W kwietniu 2008 roku zespół rozpoczął intensywne koncertowanie, choć doszło do pewnych zmian w składzie. Najważniejszą jest z pewnością rotacja na pozycji wokalisty, gdyż wakat ten został zajęty przez Toby'ego Jepsona. Jego styl śpiewania nie przypomina jego wyczynów z Little Angels, gdyż mam wrażenie, że momentami stara się on naśladować Rankina, z dobrym zreszŧą skutkiem. Sam Mark, czyli oryginalny krzykacz GUN, udzielił swojego błogosławieństwa reaktywującej się formacji. Owocem współpracy muzyków stała się po kilkunastu miesiącach pięcioutworowa EP-ka, będąca jednocześnie zwiastunem zbliżającego się longplaya grupy. Na uwagę zasługują moim zdaniem dwa utwory, rozpoczynając od tytułowego Popkillera. Teoretycznie, po 01416326326 nic nie powinno mnie zdziwić, lecz pomimo to czułem się zaskoczony. GUN grają brytyskiego pop-rocka (z małą domieszką amerykańskiego południowego grania), na szczęście bardzo melodyjnego i przebojowego. Jak widać czasy się zmieniają i hard rock z okolic 1990 roku nie ma szans na przebicie. Trochę mnie to smuci, ale za to pocieszam się, że panowie z GUN są bardzo dobrzy w tym co robią. Należy zwrócić uwagę na to, że zespół nie boi się eksperymentować, wzbogacając swoje brzmienie o typowe dla popowej muzyki dźwięki, trafiając tym samym w gusta liczniejszej publiki. Popkiller ma szansę wbić się na listy światowych przebojów, a grupa ma potencjał powalczyć z U2, czy też z nudnym Coldplay. Seraphina, drugi z wyróżniających się kawałków, przypodoba się fanom starego oblicza formacji, gdyż jest to numer bardziej gitarowy, wyposażony w dobry rytm, melodyjne refreny i fajną, długą, typową dla GUN solówkę gitarową. Pozostałe trzy numery są do siebie dość podobne i utrzymane w przebojowym klimacie, a brzmieniowo plasują się gdzieś pomiędzy Seraphina, a Popkiller. Płyty dobrze się słucha, jest nagrana w rozsądny, logiczny sposób, ani na chwilę nie nudząc słuchacza. Jedynym czego tak na prawdę mi brakuje jest wyraźniejsze weksponowanie riffów gitarowych i myślę, że gdyby poprawić tę niedoskonałość, to byłoby naprawdę nieźle.

Podsumowując, mamy do czynienia z całkiem udanym comebackiem. Takie granie może się podobać i pomimo tego, że przed sięgnięciem za EP-kę, liczyłem na coś zupełnie innego, to jednak teraz cieszę się z tego, jaką drogę obrała ekipa. Mają szansę na spory sukces.

Oficjalna strona zespołu: www.gunofficial.co.uk

Guciomir
grudzień 2009