|
Skład: Steve Lee - śpiew; Leo Leoni - gitary; Marc Lynn - gitara basowa; Hena Habegger - perkusja; Freddy Scherer - instrumenty klawiszowe
Produkcja: Ricky Chycki
Co słabiej zorientowani fani Gotthard z pewnością będą zdziwieni i zaskoczeni najnowszym dziełem Szwajcarów. Panowie zatytułowali swoją płytę Need To Believe odwołując się przy tym do sławnego w mediach kryzysu i argumentując, że w ciężkich czasach każdemu człowiekowi bardzo potrzebna jest wiara. Nie tytuł jednak spowodował konsternację rzeszy młodych słuchaczy zespołu. Otóż po dwóch ostatnich, mocno zagranych wydawnictwach wydawać by się mogło, że Gotthard są drapieżną hard rockową formacją. A tu zonk.
Gotthard postanowili ponownie przejść proces dojrzewania. Przypomnę, że przed dziesięcioma laty wydali kilka albumów lżejszych, mniej agresywnych, bardziej przyjaznych radio. Płyty te zebrały stosunkowo przychylne recenzje, większość starych fanów nie była jednak zadowolona i kiedy na Lipservice oraz Domino Effect Szwajcarzy powrócili do swoich korzeni wydawać by się mogło, że zespół ma lżejszy etap swojej kariery za sobą. Nic z tego. Na rynku pojawiło się bowiem Need To Believe, na którym kapela po raz czwarty spróbowała sił w, jak to się często określa, "dojrzałym" materiale. Jaki jest tego efekt? Przyznam szczerze, że bałem się odgrzewanego kotleta. Bałem się powtórki z Open, bałem się powtórki Human Zoo, a po cichu liczyłem na w miarę dobry efekt pokroju Homerun. Szwajcarzy na szczęście mnie zaskoczyli, gdyż ich najnowsza płyta jest po prostu dobra. Zacznijmy od pierwszego numeru na płycie, od tajemniczego Shangri-la, które przez kilka ostatnich tygodni stanowiło zwiastun zbliżającego się longplaya. Kiedy po raz pierwszy usłyszałem ten kawałek wydawało mi się, że coś jest nie tak, że coś nie jest w porządku. Zamiast czegoś pokroju Domino Effect natrafiłem bowiem na coś znacznie lżejszego, momentami mistycznego. Pomimo początkowego sceptycyzmu bardzo polubiłem tę ścieżkę, gdyż mówiąc w skrócie ukazuje ona wielkość i dojrzałość zespołu. I nie mam tu na myśli udawanej, naiwnej dojrzałości z czasów Open, lecz coś bardziej przemyślanego i kompletnego. Unspoken Words jest nielicznym rockerem, jakiego można tu doświadczyć i swoim brzmieniem przypomina mi trochę ostatni krążek formacji. Szkoda jedynie, że ścieżka nie zapada w pamięć i w mojej opinii uchodzi raczej za zapełniacza. Rzadko zdarza się, aby rocker Gotthard był gorszy od ballady, a kilka wolniejszych kompozycji jest tutaj naprawdę godnych uwagi. Ktoś złośliwy stwierdziłby, że na płycie ballad jest co nie miara, więc chcąc nie chcąc kilka z nich powinno być dobrych. Jako, że często zdarza mi się być jeszcze bardziej złośliwym, to dorzucę, że w przypadku Szwajcarów powyższa reguła wcale nie musi się sprawdzić i bardzo cieszy mnie to, że tym razem się udało, że tytułowe Need To Believe brzmi odpowiednio potężnie. Przyjemnie jest słuchać zespołu będącego w dobrej formie. Świetnie wychodzą mocarne refreny, bardzo dobrze wypadają zdecydowane partie instrumentów. Za kolejny przykład posłużyć może I Know You Know, które jest właściwie jeszcze lepsze, bardziej kompletne, ciekawsze i zarazem oryginalne. Podoba mi się brzmienie zaserwowane w tej wolniejszej kompozycji. No a przede wszystkim zachwyca mnie to, że zamiast smutnego akustycznego rzępolenia Gotthard stawiają na moc i wykrzykiwane refreny. Weźmy następnie pod uwagę Tears To Cry. Gdyby Szwajcarzy grali swoje wszystkie ballady z takim rozmachem, to pod ich adresem nie padłyby z mojej strony żadne negatywne uwagi. Niestety numery takie jak Unconditional Love czy też Don't Let Me Down kojarzą mi się z tym obliczem Gotthard, które przed dziesięcioma laty nie przypadło mi do gustu. Cóż, nie można mieć wszystkiego. Ze spokojniejszych ścieżek należałoby również wymienić Break Away, które zostało nagrane w stylu Fair Warning, ale nie wzbudza mojego zainteresowania i razi raczej nieudanym pomysłem i nieszczególnym wykonaniem. Przechodząc do rockerów należałoby wspomnieć o umieszczonym na piątym miejscu I Don't Mind. Każdy szanujący się fan zespołu wsłuchując się w ten kawałek usłyszy trzy pierwsze albumy formacji. Jedyna różnica polega na ugrzecznieniu brzmienia i nie jest to zmiana korzystna, muzyka traci bowiem swój charakterystyczny pazur. Z drugiej strony na płycie pełnej ballad każdy rocker jest na wagę złota. Right From Wrong to kolejna agresywniejsza ścieżka, ale ona dla odmiany jest przedstawicielem brzmienia z młodszych czasów, a mianowicie z okresu Domino Effect. Nagranie rozwala mnie w drobne kawałeczki, jego refreny wbijają się we mnie niczym szpile i uważam, że najlepiej słucha się go podgłośnionego na cały regulator. W podobnych słowach mógłbym wyrazić się o Rebel Soul, dodając jedynie, że refreny są w nim silniejsze od zwrotek. Ain't Enough to pozycja utrzymana w podobnym stylu i zarazem materiał bonusowy. Gotthard próbowali naśladować tutaj rodaków z Shakra, choć efekt mógłby z pewnością być lepszy. Mistrz nie dorównał uczniowi.
Po pierwszym przesłuchaniu krążka nie byłem zbytnio zachwycony. Jak większość fanów zespołu oczekiwałem mocnego, dynamicznego materiału, a Need To Believe tych wymagań nie spełnia. Warto jednak odnotować, że Szwajcarzy nagrali ciekawą, dobrą płytę. Jest na niej kilka wypełniaczy, co dziwić raczej nie może, gdyż w swoich "lżejszych" latach 1999-2003 zespół nagrywał wypełniacze w dużych ilościach. Na płycie znalazło się jednak również kilka udanych ścieżek. Zaskakująca jest obecność paru ciekawych ballad, a rockery umieszczone na wydawnictwie są całkiem dobre. Płytę polecam zarówno fanom Open jak i Domino Effect, gdyż znajdzie się na niej wypadkową obu stylów, z przewagą lżejszego materiału.
Oficjalna strona zespołu: www.gotthard.com
Guciomir wrzesień 2009
|