Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

GOTTHARD - Dial Hard [1994]
Wydawca: BMG Ariola

  1. Higher
  2. Mountain Mama
  3. Here Comes The Heat
  4. She Goes Down
  5. I'm Your Travellin' Man
  6. Love for Money
  7. Get It While You Can
  8. Come Together
  9. Dirty Devil Rock
  10. Open Fire
  11. I'm On My Way
Dial Hard

Skład: Steve Lee - śpiew; Leo Leoni - gitary, chórki; Marc Lynn - gitara basowa; Hena Habegger - perkusja

Produkcja: Chris von Rohr

Drugi album i drugi sukces. Gotthard nie zwolnili tempa i postanowili, że nowe nagrania będą jeszcze mocniejsze od poprzednich. Debiut Szwajcarów zamieszał w świecie europejskiego hard rocka i dzięki niemu kapela zdobyła trochę popularności i sławy. Wydane rok później Dial Hard to w zasadzie kontynuacja stylu obranego na poprzednim wydawnictwie. I jest to jak najbardziej komplement. Powielanie dobrych wzorców to coś czego nikt nie powinien się wstydzić.

Już od samego początku włożywszy płytę do odtwarzacza odczuwamy rozpierającą głośniki energię. Higher to idealny otwieracz i bardzo dynamiczny rocker. Fajne melodie, fajne riffy, a jako bonus ciekawa solówka Leoniego. Jest to numer, który idealnie charakteryzuje styl kapeli.Mountain Mama ukazuje bluesowe oblicze zespołu i zdawać się może, że inspiracją była twórczość Great White. W numerze gitarzysta zastosował ciekawy efekt, za pomocą którego gitara elektryczna wyśpiewuje tytułową frazę wraz z wokalistą. Takie solówki są na tyle mało popularne, że aż intrygujące. She Goes Down to bodaj najcięższy kawałek w dotychczasowej historii kapeli. No i wypada rewelacyjnie. Jest melodyjny na tyle, aby trafiać w gusta osób lubiących przebojowość lat '80, a oprócz tego powala ciężarem brzmienia. Jest to zarazem popis Lynna i Habeggera i może śmiało trafiać na zestawienia typu best of. Piątka to ponownie powrót do bluesowych inspiracji. Można doszukiwać się fascynacji zarówno Great White jak i Whitesnake. Nawet głos Lee ma wiele wspólnego z wokalem Coverdale'a. Mocną pozycją z płyty jest opatrzone szóstką Love For Money. Odrobinę lżejsze od She Goes Down, choć nadal ciężkie w swoim wyrazie. Brzmienie gitar jest potężnę, a perkusista nadaje ton całej kompozycji. Jest to jedna z ciekawszych pozycji na krążku. Get It While You Can to ostrzejsza wersja Whitesnake. Numer sunie powoli, a jego tematyka jest bardzo zbliżona do kawałków Białego Węża. Podobnie jak na debiutowym krążku, na Dial Hard mamy okazję usłyszeć cover w wydaniu Szwajcarów. Tym razem jest to utwór The Beatles, a właściwie to dwie piosenki połączone w całość. Funkcję intra spełnia Why Don't We Do It In The Road, a numerem właściwym jest Come Together. Co do jakości nagrania, to sprawa ma się podobnie jak z Hush. Wyszło to całkiem ciekawie i porównanie chociażby z interpretacją Aerosmith wypada na korzyść Gotthard. Jedną z lepszych w mojej ocenie kompozycji jest Dirty Devil Rock. Stosunkowo lżejszy od niektórych wcześniejszych numerów, posiada jednak wybuchowy refren oraz wspaniały riff. Gdyby diabeł miał grać rock&rolla, to tak pewnie by on wyglądał. Dziesiąta pozycja na płycie to kolejny już udany rocker. Może on zachwycać swoim tempem oraz pozytywną energią jaką niewątpliwie wyzwala. Open Fire może śmiało rywalizować o miano najfajniejszego numeru z Dial Hard. Muzycy szaleją, no a ozdobieniem kawałka jest solówka. Płytę zamyka ballada, zresztą bardzo udana. Dobrze wypadł wokal Steve'a Lee, numer posiada fajną melodię oraz ładne wejścia perkusji. Po tak intensywnym krążku Gotthard zaserwowali nam numer na uspokojenie bijącego w przyspieszonym tempie serca. Na zakończenie dodam również, że podoba mi się specyficzne podejście do życia członków zespołu. Mieli fajny pomysł na nazwę płyty oraz na okładkę. Wpisuje się to dobrze w image kapeli.

Materiał z Dial Hard w porównaniu do debiutu jest bardziej bluesowy i trochę cięższy. Ciężko jest mi oceniać, która z płyt jest lepsza. Obie są po prostu udane i słuchając ich można czerpać dużo radości. Jeżeli o mnie chodzi, to Dial Hard jest trochę słabsze. Tak czy inaczej, Gotthard przy pomocy tego nagrania potwierdzili, że należą do czołówki.

Oficjalna strona zespołu: www.gotthard.com

Guciomir
wrzesień 2007