Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

GOLDEN RESURRECTION - Glory To My King [2010]
Wydawca: Liljegren Records / King Records

  1. See My Commands
  2. Best For Me
  3. Glory To My King
  4. Never Look Back
  5. The Final Day
  6. Proud To Wear The Holy Cross
  7. Golden Flames
  8. God's Grand Hotel
  9. Metal Praise [japoński bonus track]
  10. My Creation
Glory To My King

Skład: Christian Liljegren - śpiew; Tommy Johansson - gitara, instrumenty klawiszowe, chórki; Stefan Käck - gitara basowa; Rickard Gustafsson - perkusja; Olov Andersson - instrumenty klawiszowe, chórki

Produkcja: Erik Mårtensson

Rzadko sięgam po typowy power metal, jeszcze rzadziej po zespoły otwarcie propagujące jakieś poglądy religijne. Opisywany tutaj krążek mojego podejścia w tej materii raczej nie zmieni, nie będzie spektakularnego "nawrócenia na power metal", niemniej jednak zdecydowałem się z nim zapoznać ze względu na dobrego wokalistę i finalnie uznałem go za co najmniej przyzwoity.

Tworzący grupę muzycy prezentują chrześcijanskie podejście do życia (muzyki?). Liderem formacji jest wokalista Christian Liljegren, znany z występów w szeregach Divinefire, Narnia i Audiovision, natomiast drugim filarem zespołu jest młody gitarzysta Tommy Jahansson, mający za sobą staż w ReinXeed, na płycie odpowiadający też za instrumenty klawiszowe. Dwójkę tę w 2008 r. połączyła wspólna miłość do metalu neoklasycznego, wzorowanego na dokonaniach takich wykonawców jak Yngwie Malmsteen czy Impellitteri. Znalazłszy sobie odpowiednią resztę składu panowie zaprzęgnęli jeszcze do współpracy jako producenta Erika Mårtenssona (W.E.T., Eclipse) , który pomógł też w aranżacjach chórków i w efekcie w 2010 r. ukazał się debiutancki album Golden Resurrection o tytule Glory To My King. Szczerze mówiąc, zasugerowawszy się tytułem dzieła spodziewałem się czegoś na kształt HammerFall, a tu proszę, już pierwsze w secie See My Commands usilnie przekonuje słuchacza, że będzie miał on do czynienia z graniem iście "malmsteenowskim". Oczywiście nie usłyszymy tu niczego nowego, za to doznamy miłego dla ucha deja vu, bo np. Liljegren śpiewa tutaj jak na płytach Malmsteena śpiewali Göran Edman i Michael Vescera (dla mnie to duży plus, bo akurat bardzo lubię tych wokalistów), a Johansson wycina na wiośle takie zagrywki, jakby grał tutaj sam Yngwie. Świetnym kawałkiem jest kolejne Best For Me. Gitary grają jak u Wicked Sensation czy w Pink Cream 69, trochę jak na pamiętnej "trójce" Eclipse, sekcja rytmiczna doskonale wpasowuje się w ogólny klimat nagrania, a linie wokalne idealnie do tego wszystkiego pasują. Jedynym, ale to niewielkim zgrzytem są dla mnie te "abbowe" chórki i tym podobne zaśpiewy. Okolice solówki przywodzą mi na myśl fińską ekipę Stratovarius, której twórczość bardzo wybiórczo, ale jednak lubię. Wstęp do numeru tytułowego Glory To My King trochę mnie zmylił, skojarzył się bowiem z Running Wild (chociaż riff przypomina szybciej zagrane Crazy Train Osbourne'a, albo słynne Over The Hills And Far Away Gary'ego Moore'a). Dalej też będzie galopada, element bez którego płyta power metalowa obyć się nie może, ale znów uspokoję słuchaczy, bo raz jeszcze mamy typową "malmsteenowkę". Wprawdzie zawsze wolałem te bardziej hard rockowe kawałki Yngwiego, ale i owe galopujące jakoś mojego ucha nie kłuły. Zresztą fanów hard rocka powinna akurat zaciekawić ścieżka o tytule Never Look Back. To takie granie przypominające mocno pełnometrażowy debiut Drivera z 2008 r.. Uwielbiam ten krążek, stąd i nie będę ustawał w zachwytach nad tą piosenką. Bardzo melodyjna kompozycja, szybko wpadająca w ucho i przyciągająca na tyle, że ma się ochotę do niej wracać. No i obowiązkowo muszę pochwalić solówkę, która tym razem jest mniej neoklasyczna, co zdecydowanie wyszło jej na dobre. Trochę dziwnie w związku z powyższymi faktami wraca się do galopad neoklasycznych w kolejnym numerze, The Final Day. Niby niczego konkretnego nie można mu zarzucić, a jednak wydaje się pozycją słabszą w porównaniu z wcześniejszymi utworami. Ot, nie wybijający się poza szereg, poprawnie zagrany i zaaranżowany power metalowy kawałek. Za to od pierwszego usłyszenia w mój gust trafiło wolniejsze Proud To Wear The Holy Cross, z którym miałem okazję zapoznać się w pierwszej kolejności, zanim jeszcze cała płyta wpadła w moje ręce. Tajemnicy nie ma, numer zabija na miejscu ze względu na swe podobieństwa do twórczości Dio (coś z legendarnego Holy Diver), Iron Maiden (pierwsze takty nieco podobne do Stranger In A Strange Land), Candlemass (niektóre rozwiązania wokalne) i oczywiście do Malmsteena. Ze 2-3 odsłuchy i człowiek łapie się na wspólnym śpiewaniu refrenów z Liljegrenem. Po nagraniu takiego kalibru ciężko, by następne z zestawu Golden Flames powalało na kolana. By jednak oddać sprawiedliwość temu utworowi, można zarekomendować go jako takie Royal Hunt z okresu Moving Target, tyle że na przyspiesznych obrotach. God's Grand Hotel rozpoczyna się, że tak powiem, na sposób popowy, dalej numer rozkręca się trochę na miarę tego bardziej komercyjnego wcielenia Rainbow z połowy lat '80. Nie brakuje też jakichś nawiązań do Malmsteena i Abby - jak słychać, tacy wykonawcy muszą być dla Szwedów kultowi, albo zwyczajnie w Skandynawii nie wypada nagrać niczego, co choć trochę by ich nie przypominało. Płytę kończy krótka miniaturka o tytule My Creation, za to zagrana z symfonicznym rozmachem. Klimatyczna rzecz i szkoda, że z jakichś względów nie mogła trwać dłużej.

Niby wydawnictwo power metalowe, ale z dużą dawką grania neoklasycznego na wzór Malmsteena, do tego jeszcze dochodzą co najmniej dwa kawałki, które można uznać za hard rock. W tych wolniejszych nagraniach zespół moim zdaniem sprawdza się lepiej i mam nadzieję, że będzie takowych miał na przyszłość więcej, by wyróżniać się jakoś z gromady podobnie grających, power metalowych neoklasyków.

Oficjalny profil na MySpace: www.myspace.com/goldenresurrection

Guitarrizer
styczeń 2011