Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

FIRENOTE - Firenote [2009]
Wydawca: IVK Music

  1. Firenote
  2. Danger
  3. Sara La Fountain
  4. Speed Freak
  5. My Love Will Never Die
  6. Don't Ever Fall In Love
  7. Love Me Or Let Me Live
  8. Mayday
  9. Suddenly
  10. Heartbreaker
  11. She Stole My Speedos
Firenote

Skład: Ricky - śpiew; Isko - gitary; Gene - gitara basowa; J.R. Hammond - instrumenty klawiszowe; Mike - perkusja

Produkcja: Erkka Korhonen

Debiut Firenote jest albumem, który towarzyszył mi przez ostatnie dni. Finowie nagrali ciekawy, może mało oryginalny, ale chwytliwy materiał. Większość utworów to typowe melodyjne hity, 2 kawałki nie do końca mi się podobają, płytę jako całość odbieram jednak bardzo pozytywnie. Panowie uchwycili w swojej grze coś, co nadaje ich twórczości odpowiedniej charyzmy i zachęca do częstych odsłuchów.

Zespół powstał w 2004 roku jako wspólny pomysł wokalisty i klawiszowca. Twórczość muzyków jest reklamowana jako połączenie Brother Firetribe, H.e.a.t oraz The Poodles. Jest to w pewnym sensie prawda, choć nie do końca. Od siebie dodałbym porównania do Axxis oraz Europe i myślę że taki większy zestaw zespołów w trafniejszy sposób charakteryzuje muzykę Firenote. Zaczyna się bez fajerwerków od standardowo brzmiącego utworu tytułowego, który z jednej strony zaznajamia nas z grą kapeli, ale z drugiej nie wnosi ze sobą żadnej nowej jakości. Lepsze kąski leżą tuż obok. Weźmy chociażby numer zatytułowany Danger. Klasztornie brzmiące klawisze Hammonda mogą być mylące i odstraszające, ścieżka na szczęście nie jest taka w całości, a zespół wprowadziwszy odpowiedni rytm i dobrze brzmiące, naostrzone gitary rzuca w kierunku słuchaczy melodyjność spod najjaśniejszej gwiazdy. Klawisze nie do końca mi pasują, są jak to już wspomniałem, zbyt klasztorne, nie sądzę jednak, aby innym to też przeszkadzało. Sara La Fountain ma wiele wspólnego z Axxis z czasów Kingdom Of The Night, wyjąwszy może refreny, w których można usłyszeć zacięcie w stylu młodego H.e.a.t. Świetny, melodyjny numer, którego siła tkwii zarówno w przebojowości jak i w dobrych partiach gitar. Firenote tworząc go chcieli odrzucić łagodny, AOR-owy image na rzecz hard rockowego sex, drugs and rock&roll. Dodam, że był to jeden z pierwszych singli zespołu i że opisywany kawałek był już gotowy w 2005 roku. Tego kto uruchomi Speed Freak czeka hair metalowa wędrówka. Podobać się mogą chociażby riffy charakterystyczne dla epoki, a numer brzmi jakby był nagrany około '90 roku. Całość upiększa ładna solówka. Chwilę później następuje spodziewane spowolnienie tempa. AOR-owe zespoły chcąc nie chcąc muszą nagrywać ballady. Firenote podeszli do tematu odpowiednio tworząc pełną pasji power balladę. Moc leje się z My Love Will Never Die strumieniami (głównie za sprawą wokali) i nawet nie przeszkadza mi banalnie brzmiący tytuł kompozycji. Mając tę ścieżkę w pamięci zabawnym może się wydać kolejny numer, czyli Don't Ever Fall In Love. Połączenie klawiszy z gitarami brzmi rewelacyjnie, chórki i wokale to momentami 100% Axxis, świetna kompozycja. Love Me Or Let Me Live zachwyca mniej AOR-owym, a bardziej hard rockowym podejściem do tematu, trochę w niemieckim stylu, niczym Craaft. Jedynie refreny brzmią inaczej, prawie jak kopia H.e.a.t. Wspomnę jeszcze o rewelacyjnym wstępie, uzbrojonym w płaczącą, zawodzącą gitarę elektryczną. Mayday ma wreszcie krótszy tytuł, łatwiej go zapamiętać. Numer nie przypadł mi jednak do gustu, nie podobają mi się chórki, które możemy tutaj usłyszeć. Z drugiej strony ciekawie wypadają partie instrumentów, coś za coś. Szkoda jedynie, że Mayday jest singlem promującym wydawnictwo, miałbym lepsze typy na to miejsce. Suddenly potwierdza klasę zespołu, który robi to, co do niego należy, najlepiej jak potrafi. Usłyszymy w nim wszystko to, co może się podobać w Firenote i fani AOR-u będą się cieszyć jak dzieci. Łączące ze sobą hard rocka i AOR Heartbreaker jest kolejnym dowodem na to, że grupa ma talent i że chłopaki nie są bardzo daleko w tyle za H.e.a.t. Ostatnia ścieżka na płycie zostawia po sobie bardzo dobre wrażenie. Nie mam pojęcia czym są tytułowe Speedos oraz dlaczego są takie ważne i boję się, że wydurniam się okrutnie śpiewając refreny, kiedy w tle leci opisywany kawałek. Tak czy inaczej utwór jest świetny, trochę bardziej dynamiczny od reszty materiału.

Mówiąc w dużym skrócie, debiut Firenote to świetna propozycja dla tych wszystkich, którzy oczekują przebojowego AOR-owego krążka i którzy lubują się w grze wymienionych wcześniej przeze mnie zespołów. Płytę można kupować niemal w ciemno i nie sądzę, aby ktoś czuł się zawiedziony. Firenote to kolejny zespół ze Skandynawii, z powodu którego żałuję, że nie mieszkam w tamtych rejonach.

Oficjalna strona zespołu: www.firenote.com

Guciomir
lipiec 2009