Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

FIREHOUSE - Prime Time [2003]
Wydawca: Spitfire Records / Phantom

  1. Prime Time
  2. Crash
  3. Door To Door
  4. Perfect Lie
  5. Holding On
  6. Body Language
  7. I'm The One
  8. Take Me Away
  9. Home Tonight
  10. Let Go
Prime Time

Skład: C.J. Snare - śpiew, instrumenty klawiszowe; Bill Leverty - gitary, śpiew w [5, 7]; Michael Foster - perkusja, śpiew w [3]; Dario Seixas - gitara basowa

Produkcja: Bill Leverty

Nowy Firehouse w pewnym stopniu mnie zaskoczył . Nie spodziewałem się tutaj niczego szczególnego poza czymś w rodzaju rozwinięcia brzmienia i pomysłów z niezbyt przeze mnie hołubionych albumów O2 czy Category 5. Jednak zostałem mile zaskoczony, bo Prime Time jest moim zdaniem czwartym najlepszym albumem Strażaków. Z początku ten krążek mi się zbytnio nie podobał, ale w miarę zwiększania ilości odsłuchów zaczęło we mnie rosnąć przeświadczenie, że to naprawdę niezła płyta.

Oczywiście nie można tego albumu porównywać do dwóch pierwszych klasyków, ale chyba nikt już się nie łudzi, że kiedyś Firehouse nagra taki album. Zespół poczynił wyraźny postęp i w przeciwieństwie do porzednich dwóch wydawnictw jest tu więcej rockowego ognia i nawet pobrzmiewają echa lat 80-tych. I przede wszystkim są tu bardzo dobrze napisane piosenki. Na płycie znalazły się naprawdę solidne rockowe kawałki, trochę Aerosmithowy Prime Time, czy podchodzący pod AC/DC Crush. Niekiedy trochę bluesa (I'm The One), trochę wolnych momentów (niezła ballada Let Go, jednak w stylu ballad z poprzednich dwóch albumów). Świetny jest numer Body Language, który w najwiekszym stopniu przypomina początki zespołu. A taki Perfect Lie to brzmi prawie jak jakiś numer AORowy... Największą niespodzianką na wydawnictwie są trzy piosenki nie zaśpiewane przez C.J. Snare'a. Dwie są dziełem gitarzysty Billa Leverty (I'm The One, Holding On) i trzeba powiedzieć, że są naprawde nieźle zaśpiewane. Chciałbym kiedyś usłyszeć cały album zaśpiewany przez Billa. Natomiast wokal Michaela Fostera w Door To Door nie robi na mnie żadnego wrażenia, zaś sama piosenka jest całkiem niezła i zawiera najlepszą solówkę na płycie.

Co najważniejsze, album nie jest mdły, melodie są wyraziste i czuć jakby zespół po ostatnich, moim zdaniem mało udanych albumach, złapał drugi oddech. Następny krązek może być naprawdę bardzo zbliżony poziomem do dwóch pierwszych klasyków.

Oficjalna strona zespołu: www.firehousemusic.com

Vandervelve
listopad 2003