|
Skład: Taime Downe - śpiew; Mark Michals - perkusja, instrumenty perkusyjne; Brent Muscat - gitary, chórki; Greg Steele - gitary, pianino, chórki; Eric Stacy - gitara basowa
Produkcja: John Jansen
"Przez tygodnie leżał w płytkim grobie przykryty liśćmi, bez tchnienia życia w kościach. Jego rodzice płakali, rozpaczali i dziwili się, dlaczego ich malec nie wrócił do domu. Obudźcie mnie kiedy się to skończy...". Nie, to nie jest tekst jakiegoś death metalowego utworu. Takie oto linijki wyrzuca z siebie wściekłym głosem Taime Downe, lider i frontman Faster Pussycat w utworze Cryin' Shame. Żeby nie było, to jest najprawdziwszy rock and roll. No dobra hard rock ale z bluesowymi naleciałościami.
Sam kawałek nie jest też specjalnie ponury, więc nie wiem, skąd pomysł na taki tekst. Umówmy się jednak, że to takie 'niewinne zboczenie' lidera Królów Sleaze Rocka. Nie wiem czy jakikolwiek hard rockowy artysta dbał aż tak o stronę tekstową swoich kawałków, a tu Taime Downe snujący te ponure historie. Ode mnie ma za to plusa, ale doskonale rozumiem, że hard rockowa publiczność czeka przede wszystkim na riffy, więc tym się może zajmijmy. Muzykę na Wake Me When It's Over najprościej określić mianem sleaze blues rock, chociaż w przypadku Faster Pussycat kluczową rolę odgrywa facet, którego styl śpiewania przypomina, jak mawia moja znajoma, "głos faceta, który chce kogoś za chwilę zamordować". W tym lapidarnym stwierdzeniu jest chyba ukryta cała prawda o tym zespole. Niejeden wszak kawałek udało się Taimiemu 'zmasakrować' (w tym wypadku nie jest to swierdzenie
pejoratywne). Weźmy takie No Room For Emotion z debiutanckiego krążka 'kociaków'. Jest w tym też pewna ironia, że największym przebojem zespołu stała się ballada House Of Pain, gdzie akurat Downe nie ma raczej szans, by pokazać tą swoją wściekłość. Utwór to piękny, posiadający wszystkie
cechy przeboju z lat '80. Że Motley, że Poison, że Guns N' Roses. Tak, to ten sam styl i jakże cieszy taki numer w zestawie żywiołowych sleaze rockowych kawałków, jakie zapodali nam panowie z Faster Pussycat na Wake Me When It's Over. Jest tu też inny przebój, Poison
Ivy. W latach świetności hair metalu teledyski do takich kawałaków puszczano w MTV. Te lata bezpowrotnie minęły, gdyż komu by się chciało wydawać kasę na takie klipy. Po co? Żeby ktoś zamieścił teledysk na YouTube, gdzie jakość obrazu mizerna? Zresztą płyta brzmi świetnie, jak na 1989 rok przystało. Kiedyś trzeba było zaprezentować naprawdę maksimum umiejętności i wyłożyć konkretny pieniądz, by klient dostał najwyższej klasy produkt. Jakkolwiek strasznie brzmi to dla rockowych uszu, tak właśnie, produkt. Produkt najwyższej jakości. Aż pojawił się pewien maruda, który stwierdził, że to nieważne. Że ważny jest 'szczery przekaz'. I stało się, rock and roll umarł. A przecież Taime Downe na tym krążku też jest szczery. Też niezadowolony. Tylko że zamiast użalać się nad sobą woli napisać tekst o gangsterach, jak choćby to małe cacuszko pod tytułem Slip Of The Tongue, które to pod względem muzycznym jest moim albumowym faworytem. Tak się powinno grać hard rock, tak się powinno grać sleze rock, tak sie powinno grać rock and roll. No i jest jeszcze strzał z bicza. Otwierający płytę numer Where There's A Whip There's A Way to heavy rockowy dynamit. Oj dostało się tutaj ostro po grzbiecie. Kawałek jest dość długi jak na sleaze rockowy utwór, gdyż trwa prawie 7 minut, ale czy to ma jakieś znaczenie? Ile trwa Sympathy For The Devil Stonesów? A tu w zasadzie stylistyka podobna, a że gitara przysmaży ostrzejszym riffem, a że Downe trochę bardziej wydrze japę. Co to ma za znaczenie w momencie, kiedy dostajemy rock and roll z najwyższej półki. Jest też na tej płycie nagranie, które niejako stało się wyzacznikiem dla zespołu na przyszłość. Pulling Weeds w dużej mierze przypomina późniejsze utwory Faster Pussycat z jakże wspaniałego i niedocenionego albumu Whipped. Czy o czymś zapomniałem? Jest tu jeszcze jedna perełka i chyba jedyny taki numer w całej karierze grupy. Arizona Indian Doll. Latynoskie pianinko, posępny klimat, muzyka zza grobu. Przeczytajcie jeszcze raz początek recenzji i wyobraźcie to sobie. Nad tą kompozycją unosi się klimat niczym z jakichś rytuałów voodoo i końcówka tego numeru z odgłosami indiańskich zaśpiewów idealnie podsumowuje ten tajemniczy, ponury utwór. Patrzę do książeczki kompaktu i widzę zdjęcie przedstawiające nadpalone świeczki, koraliki i inne amulety idealnie oddające klimat muzyki Faster Pussycat. I ta karta z napisem CHANCE.
Jest w tej muzyce coś, do czego chce się wracać, płyta na pewno bardziej wyrafinowana niż debiut, ale i też największy komercyjny sukces zespołu. 60 minut niebanalnego rock and rolla. Trochę szkoda, że kolejne pokolenie zachwycające się Appetite For Destruction Guns N' Roses nie chce dać tej SZANSY kolegom Axla po fachu i nie mówię tylko o Faster Pussycat. Takie zespoły jak Bang Tango czy L.A. Guns potrafiły solidnie skopać tyłek w latach swojej świetności, a jednak znane są dzisiaj zaledwie grupce zapaleńców. Pomijam już fakt, że obecnie praktycznie nie ma w rozgłośniach radiowych rock and rolla, a jeśli się już pojawia, to jest to właśnie Guns N' Roses albo Led Zeppelin, w kółko to samo. Wake me when it's over.
Oficjalna strona zespołu: www.fasterpussycat.com
LSDisease grudzień 2008
|