Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

FAIR WARNING - Go! [1997]
Wydawca: Avalon / Zero Corporation / Frontiers Records / Now & Then Records / JVC Victor

  1. Angels Of Heaven
  2. Save Me
  3. All On Your Own
  4. I'll Be There
  5. Man On The Moon
  6. Without You
  7. Follow My Heart
  8. Rivers Of Love
  9. Somewhere
  10. Eyes Of A Stranger
  11. Sailing Home
  12. The Way You Want It
  13. The Love Song
  14. Without You (different version) [japoński bonus]
  15. Light In The Dark [japoński bonus]
  16. Angels Of Heaven (karaoke version) [japoński bonus]
  17. Follow My Heart (different version) [japoński bonus]
Go!

Skład: Tommy Heart - śpiew, chórki; Helge Engelke - gitary, instrumenty klawiszowe, chórki; Andy Malecek - gitary; Ule Winsome-Ritgen - gitara basowa, chórki; CC Behrens - perkusja

Produkcja: Fair Warning

Fair Warning to całkiem interesująca kapela. Muzycy wchodzący w jej skład pochodzą z Niemiec i grają w na wskroś europejski i zarazem amerykański sposób. Można nawet powiedzieć, że wraz z takimi tuzami jak Jaded Heart, Frontline, czy też Pink Cream 69 tworzyli oni w latach '90 oblicze niemieckiego melodyjnego hard rocka. Nie zdobyli wielkiej sławy na świecie, chyba z wyjątkiem Japonii, w której to stali się bożyszczami tłumów. Ta popularność była konsekwencją dobrej gry oraz sentymentu jakim Japończycy darzyli Zeno.

Wydany w 1997 roku album zatytułowany zwięźle Go! jest pozycją godną polecenia części fanów melodyjnego hard rocka. Wystarczy, że lubi się przynajmniej jedną z wyżej wymienionych kapel i można śmiało sięgać po twórczość chłopaków z Fair Warning. Japoński magazyn Burrn! uznał opisywane wydawnictwo w swoim czasie za płytę roku. Otwiera ją bardzo dynamiczna kompozycja, podczas słuchania której możemy doszukać się inspiracji w twórczości Casanova bądź też Giant. Na uwagę zasługują niezłe, pomysłowe linie gitary oraz przebojowy refren. W głosie Tommy'ego Hearta nie ma zbyt wiele zgubnego niemieckiego akcentu i wokalista ten dobrze wypada w swojej roli. A w dodatku potrafi się pięknie wydzierać, też tak bym chciał. Świetny rocker na początek krążka. Kompozycja numer 2 jest przez niektórych uważana za jeden z najlepszych utworów Niemców w historii. Myślę, że każda osoba lubująca się w dużej ilości klawiszy zgodzi się z tym stwierdzeniem, a osoby, których gusta są "po drugiej stronie barykady", pewnie znienawidzą ten utwór. Według mnie ilość klawiszy jest trochę za duża, ale mieści się w akceptowanej przeze mnie normie. Tworzą one niemal filmową atmosferę. Fair Warning ponownie trafili z wybuchowym refrenem podczas którego krzyki Hearta mają w sobie tyle mocy, że mogą kruszyć ściany. All On Your Own to ballada będąca hybrydą Bon Jovi i Europe. Numer podoba się przede wszystkim za sprawą dobrych chórków i niezłego refrenu. I'll Be There to dość pogodny rocker, o którego sile ponownie stanowi melodyjny refren. Na tle reszty materiału wypada raczej przeciętnie. Przeciętnie wypada też Man On The Moon. Kawałek jest zbyt spokojny oraz banalny i według mnie takie cukierkowe, plastikowe granie jest po prostu nie do przyjęcia. Niektórych granic nie powinno się przekraczać. Podobny zarzut można postawić Rivers Of Love. Zazwyczaj omijam oba kawałki bez większych skrupułów. Robię to z tym większą ochotą, gdyż stoją one na drodze do prawdziwej perełki. Somewhere jest moim osobistym faworytem z płyty. Czy można grać bardziej melodyjnie? Czy refren może być bardziej zabójczy? Jeżeli o mnie chodzi, to śpiewam go za każdym razem, gdy słyszę ten kawałek. Uważam go za najlepszego rockera, jakiego kiedykolwiek popełnili Niemcy i wydaje mi się, że już nigdy nie dojdą do takiego poziomu. Ze spokojniejszych kompozycji fajnie wypada Without You. Chłopaki grają przebojowo, refren ponownie poprawia humor, a słuchając całego kawałka robi się jakoś cieplej na duszy. Eyes Of A Stranger jest z kolei nużące i zastanawiam się, dlaczego czasami takie numery im wychodzą, a czasami nie. Przykładowo The Way You Want It można uznać za utwór udany. Przez pierwsze sekundy ma się wrażenie, że słucha się Pella, później jest jednak mniej gitary, a więcej melodyjności. I jak można było przewidzieć, zamykające płytkę The Love Song wypada słabiej. Przedziwne wahania formy jeżeli chodzi o utwory utrzymane w spokojnej stylistyce. W rockerami takich problemów nie ma - wszystkie są albo dobre, albo bardzo dobre, albo rewelacyjne. Do tej pory nie wspomniałem o jednym z nich. Sailing Home utrzymuje niezły poziom i jest właściwie tym, co uwielbiają miłośnicy bardziej dynamicznego Fair Warning.

Płyta, w porównaniu chociażby do debiutu, jest bardziej urozmaicona. Kawałki na niej umieszczone są od siebie wyraźnie różne i dzięki temu płyta szybko się nie nudzi. Słychać, że przez parę lat kapela dojrzała, że ma w sobie mniej żywiołowości, a więcej doświadczenia i lepsze pomysły na kompozycje. Niemcy wciąż tworzą świetne rockery, a nawet i spokojniejsze kawałki w ich wykonaniu są całkiem niezłe (oczywiście wybiórczo). Szkoda, że kilka ballad i utworów w średnim tempie pełni rolę zapełniaczy. Gdyby płytę okroić z paru numerów, wyszło by to tylko jej na korzyść. Nie wspomniałem jeszcze o okładce wydawnictwa. Przy większości płyt nie ma ona większego znaczenia. Tutaj jednak razi ona w oczy tak bardzo, że robi mi się niedobrze. Chłopaki dorzucili jeszcze śmieszne szkiełko, które sprawia, że obrazek na okładce wydaje się być trójwymiarowy. Cukierkowość do kwadratu i idiotyczne bezguście. A może po prostu trafiłem na jakieś specjalne wydanie? Pomimo pewnych wad, płytę można polecić wszystkim fanom zespołu oraz miłośnikom melodyjnego grania. Jest nierówna, ale zasługuje na pozytywną ocenę. Mogło być jednak znacznie lepiej...

Oficjalna strona zespołu: www.fair-warning.de

Guciomir
grudzień 2007