|
Skład: Tommy Heart - śpiew; Helge Engelke - gitary; Andy Malecek - gitary; Ule Winsome-Ritgen - gitara basowa; CC Behrens - perkusja w [7]; Philippe Candas - perkusja
Produkcja: Fair Warning
Four jest uznawana przez niektórych za jedną z najlepszych płyt w dyskografii Fair Warning i jest to o tyle ciekawe, że krążek ten jest czwartym w historii zespołu. Inni z kolei stawiają go gdzieś w środku stawki, brak jednak osób które by go otwarcie krytykowały. Świadczy to o równej formie zespołu, który nie zamierza odchodzić od raz przyjętej stylistyki. Przejście Niemców pod skrzydła Frontiers Records było jednym z pierwszych dużych osiągnięć włoskiej firmy i zarazem strzałem w dziesiątkę.
Praca nad Four przebiegła w standardowym składzie, gdyż w grupie nie doszło do żadnych przetasowań personalnych. Muzyka grana przez Niemców brzmi tak, jak do tego mogliśmy się już przyzwyczaić przy okazji ich poprzednich albumów. Potwierdzają to przede wszystkim charakterystyczne melodie oraz bardzo typowa gra Helge Engelke. Tym samym płyta powinna się spodobać fanom zespołu, ale z drugiej strony nie przyciągnie do tej grupy nowych rzeszy miłośników. Taką "typową" kompozycją jest z pewnością Heart On The Run. Ileż to razy Fair Warning serwowali nam podobne dźwięki? I ileż to razy dzięki temu zachwycali? Nie znudziło mnie to jeszcze i pewnie dlatego wciąż lubię słuchać utwory tego typu. Through The Fire jest trochę inne, ma w sobie zawadiacki klimat. Refren mógłby być bardziej fairwarningowy, ale jest to nikły, mało znaczący zarzut z mojej strony. Stopy same wystukują rytm. Break Free jest całkiem niezłym spokojniejszym utworem i stanowi to dowód na to, że muzycy wzięli sobie do serca krytykę ich poprzednich balladowych wypełniaczy. I choć wciąż słyszę zbyt wiele cukru wymieszonego z plastikiem, to tym razem grupa nie przekracza pewnych umownych granic. Forever wita słuchacza bardzo udaną przebojową melodią, a chwilę później zwalnia, dając parę sekund dalej na wytchnienie. Jego siła tkwi przede wszystkim w refrenie i w pojawiącej się co jakiś czas melodii, gdyż szczerze mówiąc reszta kawałka tak bardzo nie zachwyca. Tell Me I'm Wrong to druga już ballada, umieszczona niebezpiecznie blisko poprzedniego wyciskacza łez. Powiedziałbym, że oba kawałki wypadają bardzo podobnie do siebie, a główną cechą je rozróżniającą jest chyba to, że Tell Me I'm Wrong brzmi potężniej w refrenach. Dream łączy w sobie oklepane "na na na" z brzmieniem i konstrukcją często stosowanymi przez grupę w przeszłości. Ładny zapełniacz i nic więcej, choć przyznam, że dobrze się go słucha. Melodia z I Fight przypomina to, co mogliśmy usłyszeć przy okazji Forever, a kawałek jako całość wypada lepiej. Grupa miała w tym wypadku trochę więcej dobrych pomysłów. Wyróżniającą się kompozycją jest zdecydowanie Time Will Tell. Niemcy postarali się o tajemniczą atmosferę, zagrali w sposób dla siebie nietypowy, trochę pod Shotgun Symphony i osiągnęli tym samym rewelacyjny efekt. Duże brawa należą się dla całego zespołu. Chłopaki potrafią zaskoczyć i mam nadzieję, że zdarzy się to jeszcze kilka razy w przyszłości. Eyes Of Love brzmią z kolei tak, jakby były nagrane jakieś dziesięć lat wcześniej. Gitara pogrywa momentami, jakby Engelke przeniósł się w czasie kilkanaście lat do tyłu. Coś dla miłośników podróży w czasie, utwór jest dobry, w stylu "pogodnego Fair Warning". Żeby jednak w całości zaspokoić moje gusta, musiałby być o wiele bardziej drapieżny. Find My Way przypomina trochę eksperyment, gdyż łączy w sobie ciekawe, raczej nie pasujące ze sobą stylistyki. Paradoksalnie efekt jest nienajgorszy, choć na płycie spotkać można oczywiście lepsze kawałki. Night Falls to udana, trzecia ballada. Grupa gra w sposób dla siebie niepodobny, bardzo AORowo (tym razem grając pod Alias, Boulevard i tego typu kapele), odcinając się od swojej formuły. Dość często przeszkadzało mi to, że spokojniejsze kawałki Niemców są do siebie podobne. Jedne były lepsze, inne były gorsze, ale prawie zawsze korzystały z podobnego schematu. Tym razem jest inaczej. Zbliżając się do końca płyty dochodzimy do jej najmocniejszego punktu. Czekałem na niego bardzo długo, obawiając się, że na płycie zabraknie zwyczajowego killera. I gdy już zaczynałem wątpić w to czy takowy się pojawi, Niemcy wynagrodzili moje oczekiwanie. Inspirowany najlepszymi, pochodzącymi z lat '80 wzorcami Wait powala na ziemię. O takim rockerze marzyłem. Zaczyna się dobrymi partiami gitary, niezłym riffem. Utrzymany jest w średnim tempie i szczerze mówiąc nie wiem, czy mógłbym znaleźć w nim jakiekolwiek wady. For The Young jest stylizowane na marsz i pojawiają się w nim pewne celtyckie inspiracje. Zaiste ciekawa kompozycja, stanowiąca bonus dla cierpliwego słuchacza. Dzięki niej Fair Warning mienią się jako zespół bardziej oryginalny i uniwersalny. Wspomnę jeszcze o tym, że Helge Engelke jest bardzo dobrym gitarzystą i że podobają mi się grane przez niego solówki. Dotyczy to oczywiście (prawie) wszystkich utworów na krążku.
Płytę z łatwością można ocenić jako bardzo dobre wydawnictwo. Jego siła polega tym razem na tym, że zawiera w sobie wiele równych, udanych utworów. Jego wadą mogłoby być to, że brakuje na nim więcej killerów tego kalibru co chociażby Somewhere z poprzedzającego wydawnictwo Go!. Jedynie I być może dlatego, odejdę od forsowanego przez niektórych sformułowania, że Four to najlepsza płyta w historii zespołu i ograniczę się do znacznie prostszego werdyktu: jest to jedna z ciekawszych pozycji 2000 roku. Tym samym może dziwić, że po jej wydaniu zespół zawiesił swoją działalność.
Oficjalna strona zespołu: www.fair-warning.de
Guciomir październik 2008
|