|
Skład: Tommy Heart - śpiew, chórki; Helge Engelke - gitary, instrumenty klawiszowe, chórki; Andy Malecek - gitary; Ule W. Ritgen - gitara basowa, chórki; CC Behrens - perkusja
Produkcja: Rafe McKenna
Fair Warning nie grzeszyli zbytnią oryginalnością i na początku swojej kariery nie odbiegali stylistycznie od kapel grających popularny w tym okresie hair metal. Na szczęście, debiutancki krążek Niemców okazał się na tyle przebojowy, że dzięki niemu zasłużyli oni na miano godnych naśladowców Bonfire, no a przede wszystkim wyróżnili się na tle licznego, czasami dość bezbarwnego tłumu anonimowych zespołów. W przełomie lat '91/'92 widmo zagłady wisiało już nad melodyjnym hard rockiem, zresztą nie tylko "wisiało", lecz zaczynało zbierać śmiertelne żniwo. Niemcom udało się jednak zadebiutować ciekawym materiałem. Nie była to grupa muzyków "z łapanki". Panowie nabrali doświadczenia grając wcześniej w innych kapelach (w szczególności zwracam uwagę na Zeno).
Muzyka przez nich prezentowana ma melodyjne oblicze. Właściwie jest to to, czego można spodziewać się po niemieckim i amerykańskim hard rocku razem wziętym. Innymi słowy, mamy tu do czynienia z Bonfire, Casanova i Talisman wrzuconymi do jednego worka. Debiut kapeli jest w przeważającej mierze wypełniony żywiołowymi rockerami, o czym świadczyć może już sam poczatek płyty. Słuchając go dzisiaj można z łatwością przenieść się do minionej epoki. Piękne to były czasy, bardzo radosne i pełne optymizmu. Longing For Love to kawałek typowy. Jeżeli jednak ktoś lubuje się w tej muzyce, to tę "typowość" potraktuje jako komplement. Niemcy w numerze tym pokazują pazur, a ładne klawisze i potężnie brzmiące refreny są czynnikiem, który dodatkowo uatrakcyjniają kompozycję. Większą głębię posiada numer dwa, jest bardziej ambitny i oryginalny, rzekłbym: trochę talismanowy. The Call Of The Heart to ballada z przejmującym refrenem i to właśnie refren jest tym, co ratuje ją od sztampowości i nudy. Słyszałem już lepsze kawałki. Ciekawie prezentuje się odbiegające od reszty materiału Crazy. Jest to numer, który można określić mianem imprezowego AORu spod znaku Y&T. Ciężko jest uwolnić się od tych śmiesznych chórków i mogą wyniknąć z tego zabawne problemy. Ludzie dziwnie patrzą na osoby nucące pod nosem "ułaaaaa ułaaaa". Tak czy inaczej kompozycja stanowi ciekawą odmianę. Po lekkim utworze przychodzi czas na numer ciężki. One Step Closer został wyposażony w cięższy niż zazwyczaj riff i brzmienie. Z takiej właśnie stylistyki czerpało później inspiracje Pink Cream 69. Kolejna odmiana przychodzi wraz z Hang On i polega ona tym razem na tym, że numer wywołuje skojarzenia z Europe. Sposób śpiewania Tommiego Hearta przypomina wokal Joeya Tempesta, a i sama kompozycja jest dość podobna do stylu Skandynawów. Out On The Run oraz The Eyes Of Rock są już bardziej "klasyczne" i porównać je można do mieszanki Bonfire wraz z Talisman. Efekt nienajgorszy. Jako ciekawostkę dodam, że pierwszy z tych dwóch kawałków w paru momentach ma linie melodyczne przywołujące na myśl przygody agenta 007. Małe zapożyczenie ze strony kapeli szczęśliwie nie razi uszu. Long Gone to druga ballada na krążku i wypada o wiele lepiej od poprzednika. Niemcy udają trochę Bon Jovi, robią to jednak z klasą i dobrze się ich słucha. Gdy pierwszy raz usłyszałem The Heat Of Emotion, byłem przekonany że jest to cover. Jak się później okazało, nie myliłem się. Prawa autorskie do kompozycji należą do związanego z historią kapeli Zeno, a numer pochodzi z wydanej parę lat wcześniej Zenology. Cover czy nie cover - nie jest to ważne, liczy się to, że dobrych rockerów nigdy nie ma zbyt wiele. Niemcy potrafią tworzyć świetne refreny i potwierdzają to w większości numerów. Debiutancki i żywiołowy longplay Fair Warning został (chyba na przekór) zakończony balladą. Mieści się ona w granicach normy, według mnie jest ona trochę zbyt ckliwa i sprawia wrażenie granej na siłę. Ponownie ratuje ją niezły chórek i można mieć nadzieję, że na późniejszych wydawnictwach zespołu również spokojniejsze numery będą zachwycać.
Połączenia istniejących stylów już w samym założeniu nie mają w sobie wiele oryginalności. Zupełnie nie przeszkadza to jednak w tym, aby debiut Fair Warning ocenić jako bardzo udany. Przyjemnie słucha się takich przebojowych i melodyjnych wydawnictw. Albumem tym Niemcy wdarli się w szeregi znanych i utalentowanych ekip z tego kraju. Zaszczytne to miano.
Oficjalna strona zespołu: www.fair-warning.de
Guciomir grudzień 2007
|