Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

FAIR WARNING - Aura [2009]
Wydawca: Metal Heaven / Marquee Inc Japan / Zoom

  1. Fighting For Your Love
  2. Here Comes The Heartache
  3. Hey Girl
  4. Don't Count On Me
  5. Falling
  6. Holding On
  7. Walking On Smiles
  8. Someday
  9. It Takes More [bonus w digipacku]
  10. As Snow White Found Out
  11. Station To Station
  12. Falling Reprise [bonus w digipacku]
  13. Video clip"making of" [bonus w digipacku]
  14. Just Another Perfect Day [japoński bonus]
Aura

Skład: Tommy Heart - śpiew; Helge Engelke - gitary; Ule Winsome-Ritgen - gitara basowa; CC Behrens - perkusja

Produkcja: Fair Warning

Brother's Keeper przeszedł obok mnie bez echa, a ostatnią płytą Niemców, która na dłużej mnie usidliła, było Four. Jeżeli chodzi o ostatnie wybryki muzyków Fair Warning, to o wiele bardziej spodobały mi się ich wynaturzenia zaserwowane przy okazji projektu Dreamtide. Dlaczego? Od płyt Dreamtide wieje świeżością, a od najnowszych wydawnictw Fair Warning, zalatuje jakby to ująć... niezbyt smacznym, odgrzewanym kotletem.

Kanibalizm muzyczny nie jest czymś złym. Bardzo często zdarza się, że płyty grane na jedno kopyto brzmią tak dobrze, że nie przeszkadza mi ich wtórność. Liczy się przecież muzyka, a nie kreowana na siłę oryginalność. Płyty takie muszą być jednak ciekawe i źle jeżeli oprócz zjadania własnego ogona charakteryzuje je zdziadzienie muzyków. Aurę słucha się ciężko, płyta została nagrana solidnie, pod względem kompozycyjnym wszystko brzmi dojrzale, ale jednak wydawnictwo sprawia wrażenie nudnego. Jest na nim zbyt wiele ścieżek spokojnych. Pewnie znajdą się zwolennicy takiego grania, mnie ono jednak nie kręci. Druga połówka płyty jest zresztą znacznie słabsza od pierwszej, a kawałków takich jak As Snow White Found Out staram się nie słuchać. Głównie dlatego, że wszystko to już słyszałem na wcześniejszych wydawnictwach zespołu, tyle że poprzednio było to zagrane lepiej, z większym polotem. Za przykład niech posłuży Someday czy też Station To Station, nienajgorsze zresztą, ale ustępujące innym dokonaniom kapeli. Pierwsza połówka Aury wydaje się być bardziej dynamiczna i zarazem ciekawsza. Fighting For Your Love po paru przesłuchaniach może się zacząć podobać, a Here Comes The Heartache wkręca się odpowiednio szybko, Niemcy potrafią się odnaleźć w takich dynamicznych, przebojowych numerach. Przypominają się stare, lepsze czasy, kiedy muzycy stawiali na silniejsze refreny i na więcej melodii. Hey Girl dla odmiany brzmi słabo, zaprzeczając trochę mojej teorii na temat lepszej i gorszej połówki. Jeden kawałek dalej natrafiamy na ciekawą kompozycję zatytułowaną Don't Count On Me. Za sprawą melodii kojarzy się ona z jednym z wcześniejszych utworów Niemców, bodajże z I Fight. Szkoda jedynie, że Niemcy musieli dorzucić swoje nieśmiertelne "na na na". Ileż to już razy słyszeliśmy? Jednym z mocniejszych elementów najnowszego wydawnictwa jest moim zdaniem Falling, Engelke serwuje w nim swoją firmową, drgającą gitarę, a jej dźwięki brzmią tak naturalnie, tak intrygująco, że ma się ochotę słuchać tego kawałka wielokrotnie. Tommy Heart radzi sobie nadzwyczaj dobrze, aż miło się robi. Szkoda, że cały album nie jest na takim poziomie. Nienajgorsze wrażenie robi także bluesujące Holding On. Ma w sobie pewien dobry klimat, a Niemcy tworzą odpowiedni nastrój, choć do perfekcji ponownie trochę zabrakło. Walking On Smiles brzmi obiecująco, ale chwilami chórki są fatalne i cały potencjał idzie do piachu. Specjalna limitowana edycja Aury została zaopatrzona w dwa dodatkowe numery (miałem okazję przesłuchać jedynie sample), choć nie warto się dla nich zabijać. It Takes More jest emocjonalną, ale i zarazem nudnawą i mdłą balladą. Falling Reprise dla odmiany jest... również balladą i to oczywiście taką, którą panowie nagrywali już kilka razy. Nie jest źle, ale ileż można? Na tle tych dwóch bonusów, lepiej wypada edycja japońska, gdyż sample z Just Another Perfect Day są już ciekawsze, a numer na szczęście jest szybciej zagrany. Na zakończenie dodam pewną ciekawostkę. W celu nagrania płyty zespół zaszył się w pewnej liczącej ponad 400 lat posiadłości. Kto wie, być może panujący w niej nastrój skłonił muzyków do nagrania o wiele spokojniejszego niż zazwyczaj materiału.

Aura nie stanęła na wysokości zadania. Płyta jest najzwyczajniej w świecie nudna, została nagrana bez polotu i w porównaniu do wcześniejszych albumów kapeli wypada bardzo słabo. Kilka utworów spodoba się fanatycznym miłośnikom Fair Warning, ale nie sądzę, aby ta grupa była obecnie bardzo liczna. Aurę mogę właściwie polecić dwóm rodzajom ludzi: przede wszystkim wspomnieni fanatycy znajdą tu coś dla siebie, a po drugie wydawnictwo być może przypadnie do gustu tym, którzy lubują się w spokojnych, mało energicznych kompozycjach. Pozostali powinni tej płyty unikać.

Oficjalna strona zespołu: www.fair-warning.de

Guciomir
lipiec 2009