|
Skład: Rob Dukes - śpiew; Gary Holt - gitary; Lee Altus - gitary; Jack Gibson - gitara basowa; Tom Hunting - perkusja
Gościnnie: Brendon Small - solo w [13]; Peter Tägtgren - chórki w [10]
Produkcja: Andy Sneap
Premiera dziewiątego studyjnego albumu Exodus jest dobrym pretekstem, by cofnąć się o trzydzieści lat, do czasów kiedy rodziła się amerykańska szkoła ciężkiego grania znana pod kryptonimem San Francisco Bay Area. Poza bohaterami niniejszej recenzji swoją genezę z SFBA mogą łączyć takie firmy jak choćby Death Angel i Testament oraz umownie Megadeth i Metallica. Czasy to dla thrash metalu były wyborne i warto o nich wspominać. Tym bardziej, że zespoły z tego środowiska albo upadły, albo zapomniały o swoim rodowodzie.
Na szczęście sprawnie funkcjonuje Exodus, grupa żywo i intensywnie czerpiąca z klimatu SFBA, cczego zespół dał wyraz na swoim nowym materiale zatytułowanym Exhibit B: The Human Condition. Z aktualnego składu Exodus stare czasy pamiętają tylko Gary Holt i Tom Hunting, ale to wystarczyło, aby w muzyce formacji poczuć ducha Bonded By Blood i metalu pozbawionego wpływów marketingowych, skutecznie wzbogaconego o współczesną myśl w komponowaniu tej muzyki. Bezpośredni kontynuator The Atrocity Exhibition... Exhibit A z 2007 roku to materiał długi, liczący niemal 75 minut muzyki (w połączeniu z utworem bonusowym nawet 79 minut). Tym samym podejrzewam, że w przywoływanych przeze mnie początkach rodzenia się sceny thrash metalowej nikomu nawet nie śniły się tak długie krążki, a już na pewno nie fanom Exodus, bo grupa zwykła nagrywać materiały około 50-cio minutowe. Wbrew dużej ilości długich, liczących od sześciu do dziesięciu minut utworów, Exhibit B: The Human Condition w warstwie kompozycyjnej nie jest materiałem wielowątkowym czy zagłębionym w liczne manipulacje rytmem. Zasadnicza część nagrań została napisana zgodnie ze wzorem:
1. Ostre, szybkie wejście na instrumentach kontynuowane przez drapieżne riffy i ożywioną perkusję (wyjątek stanowi Nanking).
2. Mniej więcej w połowie utworu następuje wyhamowanie tempa, ale zostaje utrzymany ciężar. Chodzi o zrobienie dobrej podstawy pod wchodzące solówki.
3. Kolejne przyspieszenie. Całość utrzymana na odpowiednim dla thrashu ciężarze, a do tego dochodzi otoczenie zmiennych w postaci autonomicznych partii jednego z najlepszych perkusistów w metalu Toma Huntinga oraz pełnokrwistych solówek Gary’ego Holta i Lee Altusa.
Taki wzór znajduje odbicie szczególnie w kompozycjach dłuższych, które zdominowały album. Chodzi mi o siedmiominutowe The Ballad Of Leonard And Charles (wyłączając akustyczny wstęp), Beyond The Pale, Class Dismissed (A Hate Primer) oraz Nanking. Do powyższego schematu zbliżają się też Downfall, March Of The Sycophants i Democide, które mogą różnić się intensywnością drugiego aspektu, tj. nieodczuwalnego lub braku zatrzymania rozpędzonej, thrash metalowej lokomotywy oraz zastosowaniem różnych, ubarwiających je środków (np. w Democide ostrą młóckę poprzedza spokojna, niemal rockowa gitara). Trochę inaczej sytuacja wygląda, jeśli chodzi o krótsze utwory z Exhibit B: The Human Condition. Wszak taki Hammer And Life poprowadzony jest przez judasowską gitarę oraz kilka mocnych zakrętów na riffach. Odważnym i stanowczym manifestem jest Burn, Hollywood, Burn, który również może przywoływać skojarzenia z wpływowym brytyjskim heavy metalem. Zupełnie wyalienowanym fragmentem płyty wydaje się A Perpetual State Of Indifference, dwu i półminutowy instrumental skutecznie uwydatniający przede wszystkim umiejętności Jacka Gibsona. Absolutnym wymiataczem na premierowym krążku Exodus jest niemal dziesięciominutowy The Sun Is My Destroyer. Ten multiwątkowy kawałek wymyka się wszelkim schematom myśli thrash metalowej i gdyby go trochę odchudzić z agresywnego instrumentarium, mógłby pewnie być jednym z lepszych utworów... w metalu progresywnym. Konstrukcja The Sun Is My Destroyer nie jest tak oczywista jak przy poprzednich dłuższych nagraniach na płycie. Exodus zaserwował schizofreniczną manipulację tempem, całe mnóstwo niespodziewanych wypuszczeń, a to wszystko w rytm konkretnego i dosadnego zasuwania na gitarach i perkusji. Można upaść na ziemię! Nie napiszę, że nowy materiał formacji jest o kilka minut wydłużony, bo nawet kilka powielonych pomysłów słucha się w wykonaniu zespołu z dużą przyjemnością. Wszak to esencja thrash metalu! Niemniej jestem w stanie zaryzykować opinię, że pewnie nikt by nie zauważył, gdyby zespół odciął kilka linii z krążka. Inną kwestią, która może być przyczynkiem do dyskusji, jest także osoba wokalisty Roba Dukesa, którego wokalom dużo brakuje do Steve'a Souzy, czy nawet Paula Baloffa. Jednak niesprawiedliwością byłoby się czepiać aktualnego wokalisty Exodus, bo na dwóch poprzednich krążkach grupy zdążył już udowodnić, że ma predyspozycje do niszczenia głosem, a także na premierowym materiale ze swoich zadań wywiązał się wybornie.
Nie ważne, co bym nie napisał o nowym materiale Exodus, nie ważne, jakie cechy wspólne znajdę dla tego albumu i jaki schemat jego kompozycjom wytyczę, ani tym bardziej znaczenia nie ma rozkładanie go na czynniki pierwsze. Exhibit B: The Human Condition jest takie, jakie zapowiadał Gary Holt - portretuje całą przemoc, do jakiej zdolny jest człowiek. I wcale nie chodzi mi o symboliczną okładkę, ale o muzykę. Premierowy krążek Exodus to przemoc, agresja i bezczelność zawarta w thrash metalu. Miód na uszy fanów brzmienia San Francisco Bay Area. Padam na kolana.
Oficjalna strona zespołu: www.exodusattack.com
Robert Bronson czerwiec 2010
arktyka.wordpress.com
|