Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

EUROPE - Out Of This World [1988]
Wydawca: CBS / Epic / Sony Music

  1. Superstitious
  2. Let The Good Times Rock
  3. Open Your Heart
  4. More Than Meets the Eye
  5. Coast To Coast
  6. Ready Or Not
  7. Sign Of The Times
  8. Just The Beginning
  9. Never Say Die
  10. Lights And Shadows
  11. Tower's Callin'
  12. Tomorrow
Out Of This World

Skład: Joey Tempest - śpiew; Kee Marcello - gitary; John Levén - gitara basowa; Mic Michaeli - instrumenty klawiszowe; Ian Haugland - perkusja

Produkcja: Ron Nevison

W dwa lata po wydaniu swej najpopularniejszej płyty szwedzki zespół Europe powrócił na rynek muzyczny płytą Out Of This World. Krążek ten nie powtarza już ogromnego sukcesu swego poprzednika i sprzedaje się "tylko" w nakładzie 2 milionów egzemplarzy, co i tak jest liczbą bardzo wysoką. Album nagrany został w składzie z nowym gitarzystą, Kee Marcello, który godnie zastąpił Johna Noruma. Grupa obrała tym razem nieco inną drogę niż poprzednio - brzmienie stało się nieco łagodniejsze, bazowało bardziej na brzmieniach instrumentów klawiszowych, głos wokalisty został wysunięty na pierwszy plan. Coraz większą rolę w komponowaniu utworów mieli wszyscy muzycy, podczas gdy dotąd za songwriting odpowiedzialny był w głównej mierze Tempest.

Superstitious to pierwszy singiel z tego albumu i już tutaj można usłyszeć cechy charakterystyczne całego zestawu piosenek. Mamy więc klarowne i dopracowane brzmienie, słychać, że piosenki będą brzmiały bardzo łagodnie. Głos Tempesta brzmi czyściutko i dobrze współgra z klawiszowymi podkłdami. Partie gitar są prawie niezauważalne aż do wysmakowanej solówki, a zaraz za samą solówką kilka ciekawych dźwięków wydobywa się z gitary basowej. Nieco szybciej i cieżej będzie w Let The Good Times Rock. Wprawdzie nadal palmę pierwszeństwa dzierżą klawisze, ale gitary stają się już bardziej słyszalne. Marcello przygrywa tu i ówdzie całkiem sympatycznymi nutami, jednak dopiero w solówce pokaże, na co naprawdę go stać. Najpierw interesujący gitarowy riff, potem bardzo starannie dobrane dźwięki i na końcu spod palców gitarzysty wydobywa się kosmiczna szybkość, której nie powstydziłby się nawet Chris Impellitteri. Open Your Heart to przeróbka przepięknej ballady, jaką mogliśmy usłyszeć na jednej z wcześniejszych płyt grupy. Zwrotka zagrana bardzo subtelnie, w refrenie już dużo ostrzejsze granie. Przyspieszenie tempa nastąpi w More Than Meets The Eye. Tutaj ponownie całość zdominowana została przez instrumenty klawiszowe, ale i gitara iała też wiele do pokazania. Solówka bardzo wyszukana, nie ma tu żadnych przypadkowych dźwięków, wszystko w idealnej harmonii. Szkoda, że wtedy Kee Marcello nie wydał swojej płyty solowej... Coast To Coast to jedna z najwolniejszych kompozycji na płycie. Opiera się na brzmieniach organowych, trochę jak w kościele, choć skojarzenia te są jak najbardziej pozytywne. Kawałek odegrany i odśpiewany bardz ciepło, zwłaszcza w refrenie. Słuchacz odruchowo szuka kogoś, do kogo mógłby się przytulić. Za to w Ready Or Not odnajdziemy wiele ognia. To dość szybki kawałek i moim zdaniem najwięcej do powiedzenia, a właściwie do wyśpiewania, ma tutaj Tempest. Znajdziemy tu próbki jego nieprzeciętnych możliwości wokalnych, najbardziej chyba właśnie tutaj widoczne z całej płyty. Co bardziej opornych dobije już tylko perfekcyjne staccato gitarzysty w solóweczce, która brzmi trochę jak popisy Steve'a Vaia z czasów jego najlepszej formy. Sign Of The Times to mój ulubiony utwór z tego albumu. Dobry pomysł, wspaniały refren zapadajacy na długo w pamięć oraz kolejne doskonałe solo gitarzysty. Aż człowiek zaczyna zadawać sobie pytanie, gdzie się ten sztukmistrz uchował przez te wszystkie lata? Cztery kolejne kompozycje, mianowicie Just The Beginning, Never Say Die, Lights And Shadows i Tower's Calling są do siebie dość podobne, w dodatku niektóre patenty przypominają też zagrywki, które słyszeliśmy już w utworach z początku płyty. Szkoda, bo po takiej dawce mocnych wrażeń zrobiło się nagle nieco nudnawo. Całość ratują oczywiście perfekcyjnie skomponowane solówki Kee Marcello oraz interesująca zagrywka basisty Johna Levena w kawałku Tower's Calling. Na samym końcu za to odnajdziemy jeszcze jedną perełkę w postaci przecudnej ballady o tytule Tomorrow. Klawisze zaaranżowano tu w pianistycznym stylu, na ich tle słyszymy uduchowiony głos Tempesta.

Na tym krążku mamy kilka dość podobnych do siebie kompozycji, niemniej jednak w zasadzie żadna z nich nie jest zła, ponadto odnajdziemy tu wiele ciekawych smaczków i aranżacji. Obowiązkowa pozycja w płytotece każdego fana grupy Europe, a w zbiorach miłośników hard rocka bardzo pożądana.

Oficjalna strona zespołu: www.europetheband.com

Guitarrizer
grudzień 2003