Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

EUROPE - Europe [1983]
Wydawca: Hot Records / Sony Music

  1. In The Future To Come
  2. Farewell
  3. Seven Doors Hotel
  4. King Will Return
  5. Boyazont
  6. Children Of This Time
  7. Words Of Wisdom
  8. Paradize Bay
  9. Memories
Europe

Skład: Joey Tempest - śpiew; John Norum - gitary; John Levén - gitara basowa; Tony Reno - perkusja

Produkcja: Thomas Erdtman i Erik Videgard

Zanim nastały lata '80 szwedzka scena muzyczna kojarzyła się wyłącznie z zespołem Abba. Ten stan rzeczy zmienił się w 1986 roku, kiedy to światło dzienne ujrzał The Final Countdown, album bliżej nieznanej wówczas światu formacji Europe. Dostrzeżono wtedy, że i Szwedzi potrafią zagrać rocka. Moim zdaniem dostrzeżono o 3 lata za późno, bo debiutancki album Europe to porcja bardzo przyzwoitego dynamicznego hard rockowego grania i to naprawdę przebojowego.

In The Future To Come zresztą stał się jednym z bardziej popularnych numerów zespołu i był zawsze umieszczany na różnego rodzaju składankach typu "the best of". Wysunięty do przodu bas i mocno nabijająca rytm perkusja stanowią esencję obranego stylu na całej płycie. Głos Joey'ego Tempesta jest naprawdę oryginalny, a jego nieco ciemna barwa nadaje specyfiki tym bądź co bądź molowym kompozycjom. Podobne klimaty co w kawałku otwierającym mamy w zasadzie na całym albumie. W Seven Doors Hotel grupa gra nieco ostrzej, natomiast w Children Of This Time (mój ulubiony fragment płyty) bardziej dynamicznie. Nie zabrakło utworów balladowych, bo mamy The King Will Return i Words Of Wisdom. W tym drugim John Norum zagrał doskonałą solówkę, a tak w ogóle to na tym krążku gitarzysta nie miał zbyt wiele do powiedzenia, to znaczy o wiele więcej zaprezentuje na następnych płytach. Jeśli ktoś szuka bardziej "jasnych" kompozycji, niech posłucha Farewell albo Paradize Bay. Właściwie chyba te dwa numery były wyznacznikiem na przyszłość Europe. Mankamentem albumu może być jego brzmienie które zupełnie różni się od tego, jakie znamy z późniejszych płyt. Mamy tu bowiem na wpół profesjonalne podejście, zabrakło dopracowania niektórych tematów muzycznych jak np utworu, który zamyka całość - Memories i generalnie proporcje instrumentów też pozostawiają sporo do życzenia. Jednak w sumie to udany debiut, nieco bardziej monumentalny niż późniejsze produkcje, ale niewątpliwie interesujący. Zważywszy na to, że grupa Europe wydała tylko pięć krążków studyjnych, to jeśli ktoś ma zamiar poznać ich twórczość, po tę płytkę też sięgnąć może.

Oficjalna strona zespołu: www.europetheband.com

LSDisease
styczeń 2004