|
Skład: Darren Grant - śpiew, gitary; Santi Rigolizio - gitara prowadząca, chórki
Gościnnie: David Pennisi - perkusja; Doe Prijaono - gitara basowa; Glenn Williams - gitara basowa
Produkcja: Martin Kronlund
Australia, kraina pustynna, dziewicza, niemalże dzika. Tam właśnie się poznali, a ich życie na zawsze się odmieniło. W 2003 roku włoski gitarzysta Santi Rigolizio przeprowadził się do Brisbane, w celu (jeśli wierzyć plotkom) założenia hard rockowej kapeli. Muzyk poszukiwał bratniej duszy bardzo długo, aż w końcu na jego drodze pojawił się charyzmatyczny Darren Grant. Spotykali się regularnie, spędzając ze sobą coraz więcej czasu. Panów połączyły wspólne zainteresowania, wspólne koncerty, zapragnęli czegoś więcej, kariery. Australia nie była odpowiednim do tego miejscem, wyruszyli zatem do Wielkiej Brytanii na spotkanie z przeznaczeniem.
Tak właśnie, z pewnym przymrużeniem oka, gdyż wszystkie podteksty wyssałem z palca, wyglądają pierwsze lata kapeli Mobstar. Przez skład zespołu przewinęło się jeszcze wiele nazwisk, aż w końcu dwaj muzycy postawili na Bena White'a oraz Lee Golledge'a. Szczęście uśmiechnęło się do zespołu niedawno, gdyż kapeli udało się podpisać kontrakt z Escape Music i w kwietniu tego roku wydali swój debiutancki krążek. Po drodze zmianie uległa nazwa formacji, którą ochrzczono na nowo. Narodziło się Eruption. Muzyka grana przez zespół może budzić początkowo mieszane uczucia. Chciałbym powiedzieć to wyraźnie, dobitnie: All Screwed Up to nie jest pozycja dla osób oczekujących prostej, przyjemnej i łatwo strawnej rozrywki, gdyż podchodząc z takim nastawieniem można się rozczarować. Płyta jest melodyjna, ale niewystarczająco, jest przebojowa, ale brakuje na niej killerów, brakuje zapadających w pamięć refrenów. Cóż w takim razie się na niej znajduje? Odpowiedź jest prosta, acz zaskakująca. Mowa o wysokiej jakości materiału. Panowie potrafią zachwycić aranżacyjną dojrzałością, doceniam również ich kunszt techniczny. Aby cieszyć się z All Screwed Up należy słuchać go z uwagą, poświęcając mu odpowiednio wiele czasu wolnego. Najlepiej zarezerwować sobie godzinkę i oddać się słuchaniu w muzyki, nie pozwalając sobie na żadną dekoncentrację. Przy takim nastawieniu, płyta mieni się już w zupełnie innych, cieplejszych barwach. Eruption ma w sobie wiele z klasycznego hard rocka, momentami łącząc go z melodyjnością AOR-ową, pisząc jednak, że grupa gra AOR byłoby nadużyciem i kompletną nieprawdą. O wiele bardziej pasowałoby określenie gdy Eruption jako wczesny Van Halen. Pierwszy numer raczej nie zachwyca, ale słychać w nim dokładnie to, co napisałem wcześniej. Bad Girls w większym stopniu stawia na melodykę i takie oblicze Eruption o wiele bardziej mi odpowiada, świetnie wypadają partie gitar, a kiedy Santi się rozpędza, mamy do czynienia z poezją. W I Wanna Know powtarza się pewien schemat, czyli bardzo dobre partie gitar (tym razem zagrane z większym wyczuciem), a później trudniejsze w odbiorze wokale i nieszczególne moim zdaniem refreny i zwrotki. Z dwójki Rigolizio i Grant, o wiele lepiej prezentuje się Włoch. W Leopard zespół uchwycił pewien balans między aranżacjami, a przebojowością i efekt jest całkiem niezły. Zespół widocznie pragnie podążać właśnie taką drogą i Naive jest już świetne, także zero zastrzeżeń z mojej strony. Nawet refreny śpiewam mimowolnie, a to już coś. Wspominałem wcześniej o AOR-owych elementach na płycie i w ten sposób dałoby radę zaszufladkować kawałek Natural High. Całkiem miła odmiana, a zespół ma okazję spróbować czegoś innego, lżejszego. Kto wie, może w tym kierunku pójdą muzycy na drugim krążku? Gdyby połączyli obie stylistyki efekt mógłby być super. Pierwsza ballada pojawia się na krążku późno, bo jest nią dopiero Nine Year Old Child. Kawałek jest za to wzruszający, mocno zagrany, z dbałością o detale. Jak widać, stosując ograne patenty, można stworzyć bardzo dobry utwór, a tajemnicą sukcesu jest właśnie skoncentrowanie się na każdym elemencie piosenki. Końcówka płyty brzmi gorzej. Reflection zbyt bardzo galopuje, Purify niczym nie zachwyca i jest raczej średniakiem. All Screwed Up ma pokręcone linie melodyjne, wokalista próbuje recytować zamiast śpiewać i moim zdaniem tytuł oddaje wiernie naturę kawałka.
Pisząc zakończenie recenzji, pomyślałem, że powtórzę napisane przeze mnie wcześniej słowa, gdyż uważam, że utrafiłem sedno sprawy. "Aby w pełni docenić All Screwed Up należy słuchać go z uwagą, poświęcając mu odpowiednio wiele czasu wolnego." W innym przypadku płyta rozczaruje i jeśli ktoś nie chce długo się do niej przekonywać, to raczej nie polecam się z nią zapoznawać. Z drugiej strony materiałowi warto jest dać szansę i stopniowo odkrywać urok tego niebanalnego krążka.
Oficjalna strona zespołu: www.eruptionband.com
Guciomir grudzień 2009
|