Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

EMERSON LAKE & PALMER - Tarkus [1971]
Wydawca: Island / Manticore / Cotillion / Rhino Records / Earmark / Atlantic WEA
/ Shout! Factory / JVC Japan / Victory / Mobile Fidelity / Sanctuary UK / Castle Music
/ Phantom Sound & Vision

  1. Tarkus:
    Eruption
    Stones Of Years
    Iconoclast
    Mass
    Manticore
    The Battlefield
    Aquatarkus
  2. Jeremy Bender
  3. Bitches Crystal
  4. The Only Way (Hymn)
  5. Infinite Space (Conclusion)
  6. A Time and a Place
  7. Are You Ready Eddy?
Tarkus

Skład: Keith Emerson - organy, syntezatory, pianino, celesta, instrumenty klawiszowe, organy Hammonda, syntezator Moog; Greg Lake - gitara akustyczna, gitara basowa, gitara elektyrczna, śpiew; Carl Palmer - perkusja i instrumenty perkusyjne

Produkcja: Greg Lake

Drugi album brytyjskiej legendy rocka progresywnego to, można powiedzieć, kamień milowy, jeśli o ten gatunek chodzi. Zupełnie nowatorskie podejście Keitha Emersona do instrumentów klawiszowych i sporo eksperymentowania z różnymi brzmieniami sprawiało, że nawet wśród fanów progresu zespół złożony z trzech wirtuozów miał przeciwników. Zarzucano Emersonowi megalomanię i przeładowywanie muzyki swoimi popisami, a także zbyt awangardowe podejście do syntezatorów, z których obficie korzystał nie tylko w studio, bo jako pierwszy artysta w historii zabrał kilka moogów także na trasę koncertową.

O ile debiut Emerson Lake & Palmer w bardziej tradycyjny sposób traktuje rock zwany wówczas progresywnym, o tyle Tarkus eksploruje dotąd nieznane rejony. Przede wszystkim zmieniły się aranżacje i postawiono na dynamiczne rozwiązania łączenia tematów. Tematy zmieniają się częściej, wszystko wydaje się bardziej rockowe, a jednocześnie w dalszym ciągu skomplikowane. Na pierwszy ogień ponad 20 minutowa suita Tarkus. Od strony tekstowej zmierzenie nowocześności uosabianej przez Tarkusa z tradycją, którą reprezentuje Mantykora. Wątek "nieludzkiej" technologii był później kontynuowany na płycie Brain Salad Surgery w rock and rollowej apokalipsie Karn Evil 9. Tutaj nie ma jeszcze tego rozmachu, ale jest do tego bardzo blisko. Pierwszy temat Tarkusa "Eruption" to dynamiczne, niepokojące dźwięki będące można powiedzieć wizytówką Emersona. Podkład zdecydowanie rockowy, przez co krew zaczyna krążyć szybciej (żadnego przynudzania). W "Stones Of Years" muzyka trochę się uspakaja, można wyczuć delikatne wpływy bluesa, niemniej jednak bez jakiejś specjalnej przesady. Ta bluesowa nutka to sprawka Grega Lake'a, który korzysta tutaj z gitary elektrycznej z czym w ELP raczej rzadko się spotykamy (Emerson skutecznie zagospodarował przestrzeń). W dlaszych fragmentach Tarkusa mamy także do czynienia z muzyką bliższą hard rocka ("Mass"), a późnej istna nawałnica, trochę typowych dla tria podniosłych dźwięków i końcówka w postaci "Aquatarkus" to dokładne powtórzenie pierwszego tematu spinające całość klamrą. Co ciekawe, z podobnego patentu skorzystała wiele lat później grupa Mekong Delta nagrywając utwór Dances Of Death, a i Rush przecież robili suity na pół krążka uzupełniając resztę krótkimi utworami. Tarkus to utwór wybitny pokazujacy Emerson Lake & Palmer w całej krasie. Mimo że trwa ponad 20 minut, wcale nie nudzi, bowiem jest to muzyka żywiołowa i grupa nie marnuje minut na jakieś przeciągłe, kosmiczne dźwięki, jak to robiło np. Tangerine Dream. Tutaj każda sekunda jest doskonale zagospodarowana i żaden dźwięk się nie marnuje. Jasnym jest, że pozostałe 6 utworów składających się na stronę B analoga nie ma się co nawet równać z suitą, ale chłopaki pokazują, że potrafią zainteresować słuchacza. Może nie rozrywkowym utworkiem Jeremy Bender, może nie wymęczaniem tarkusopodobnych tematów w Bitches Crystal, ale z całą pewnością połączone ze sobą The Only Way (Hymn) z elementami Toccaty Bacha oraz Infinite Space pokazują, że oprócz tytułowego epickiego utworu ELP mieli do zaoferowania jeszcze kilka ciekawych dźwięków. W The Only Way Greg Lake postanawia dać upust swoim antyreligijnym poglądom (co zresztą zaakcentuje również w słynnym Karn Evil 9 2 lata później) pytając w pewnym momencie, dlaczego Bóg posłał na stracenie 6 milionow Żydów (nawiązanie do Holocaustu). Tak czy owak muzyka fantastyczna i bardzo ambitna. A Time And A Place to chyba żartobliwe przekręcenie tytułu niezwykle popularnej wówczas i konkurencyjnej grupy Yes (Time And A Word), natomiast muzycznie nie zwraca mojej uwagi. Zbyt duży chaos się tutaj wdarł. Na koniec mała dawka rock and rolla podanego według klasycznych wzorców (Are You Ready Eddy?), raczej blado wypadająca przy boogie woogi z zaświadów czyli Benny The Bouncer nagranego na Brain Salad Surgery, czy choćby przy The Sheriff z płyty Trilogy. Większość recenznetów zwraca uwagę, że Tarkus to przede wszystkim strona A, jednak można śmiało stwierdzić, że i dwa kawałki ze strony B sprostają popularnej suicie, a cały album to po prostu małe arcydzieło, chociaż do Trilogy i Brain Salad Surgery trochę mu jednak brakuje.

Po płytę mogą sięgnąć niekoniecznie ludzie bardzo kochający rock progresywny, choć to przede wszystkim granie dla nich. Album może spodobać się fanom klasycznego hard rocka spod znaku Uriah Heep czy Deep Purple, bowiem i tam były klawiszowe popisy, a tutaj mamy podobne hammondowe brzmienia, plus jeszcze awangardę współczesnej muzyki klasycznej. Gorąco polecam tym bardziej, że to są normalne, sensowne kawałki, a nie jakieś dziwadła, których wtedy niestety nie brakowało w rocku progresywnym.

Oficjalna strona zespołu: www.emersonlakepalmer.com

LSDisease
listopad 2009