|
Włoskiej hard rockowej inwazji najwyraźniej nie koniec - mówiąc o rewelacyjnych albumach z zakresu melodyjnego, gitarowego grania, które ujrzały światło dzienne w bieżącym roku, nie sposób nie wspomnieć także Another Paradise, trzeciej płyty zespołu Edge of Forever. Trzeba jednak także wiedzieć, że dusza i serce - a także, od niedawna, głos - projektu, Alessandro Del Vecchio, udziela się także w wielu innych projektach - Eden's Curse, Moonstone Project, Axe... Specjalnie dla czytelników naszego serwisu, znakomity włoski muzyk i producent opowiada o sobie, swoich muzycznych korzeniach, dokonaniach za producencką konsolą i niegasnącej pasji grania. Ściszcie więc na moment Another Paradise rozsadzające głośniki - dla Hard Rock Service Alessandro Del Vecchio!
HARD ROCK SERVICE: Cześć Ale! Serdeczne dzięki za możliwość robienia tego wywiadu. Zacznijmy może od podstaw Twojego muzycznego życia - w jakim wieku zainteresowałeś się muzyką? Co Cię do tego skłoniło?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Witam Ciebie i wszystkich czytelników! To prawdziwa przyjemność móc udzielać wywiadu dla serwisu krzewiącego muzyczną pasję! Praktycznie od zawsze, poczynając od czasów wczesnego dziecinstwa, byłem otoczony muzyką. Podczas gdy inne dzieciaki słuchały szmiry, ja miałem ojca, który ukierunkowywał mnie na właściwe gatunki muzyki. Gdy miałem sześć lat, moim ulubionym zespołem było Genesis z Peterem Gabrielem - to chyba mówi samo za siebie. Ale dzień, w którym powiedziałem sobie, że chcę zostać muzykiem rockowym, nadszedl o wiele później - usłyszałem wtedy po raz pierwszy Bohemian Rhapsody Queen. To dosłownie zmiotło mnie z powierzchni ziemi i zmieniło całe moje życie. Miałem dwanaście lat. Od tamtej pory jestem dosłownie uzależniony od muzyki. Stała się ona najświętszą ścieżką mojego życia.
HARD ROCK SERVICE: Jakie były Twoje muzyczne inspiracje, zarówno jeśli chodzi o wokal, jak i grę na klawiszach? Czy zmieniły się one przez lata?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Myślę, że zmieniły się one, jednak nie do tego stopnia, jakiego moglibyście się spodziewać. Zawsze moim konikiem pozostawała muzyka, niekoniecznie jej konkretne gatunki - po prostu muzyka. We wczesnej młodości byłem muzykiem metalowym, inspirowałem się bardzo Malmsteenem i Dream Theater, ale nieco później, wraz z rozwojem technicznych umiejętności gry, poszerzyłem również i moje muzyczne horyzonty. Wymienienie wszystkich moich muzycznych faworytów i źródeł inspiracji pewnie zajęłoby parę dni, ale spróbuję ująć to w miarę krótko :-) Generalnie uważam się za pop-rockowego muzyka, tak, jak zdefiniowałby swój muzyczny profil Steve Lukather. Z wokalistów cenię najbardziej Glenna Hughesa, Davida Coverdale'a, Jona Bon Joviego, Jamesa Christiana, Jimiego Jamisona, Steve Perry'ego, Joe Lynn Turnera, Lou Gramma i Ronniego James Dio; z klawiszowców - Jona Lorda, Jona Lorda i Jona Lorda :-) Oczywiście żartuję! Wymieniłbym tu Jona Lorda, Jensa Johanssona, Davida Bryana, Davida Paicha, Dereka Sheriniana, Steviego Wondera, Davida Rosenthala, Mica Michaeli i Kevina Moore'a.
HARD ROCK SERVICE: Kiedy zobaczyłeś po raz pierwszy zespół występujący na żywo? Jak wspominasz pierwszy koncert, w którym brałeś udział?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Pierwszym koncertem, który zobaczyłem, był występ Santany w roku 1993. Po prostu mistyczne doświadczenie! Muzycy grali trzy i pół godziny; byli naprawdę niesamowici i mnóstwo improwizowali.
HARD ROCK SERVICE: Jak rozwijała się Twoja kariera w jej wczesnym etapie? Jakie były Twoje początki grania, pierwsze zespoły, z którymi występowałeś?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Zacząłem grać z lokalnymi cover bandami, gdy miałem jakieś 14 lat, ale zawsze miałem na uwadze granie przede wszystkim własnego materiału. Gdy miałem szesnaście lat, zacząłem grać w zespole prezentującym metal progresywny - zresztą supportowany przez jeszcze nie tak szeroko znane jak dziś Dream Theater. Wciąż grywam z profesjonalnymi cover bandami, ale postrzegam się obecnie jako artystę solowego i na tym polu naprawdę mogę się rozwinąć.
HARD ROCK SERVICE: Przejdźmy teraz do jednej z najważniejszych partii Twojej kariery - Twojego zespołu Edge of Forever. Jak zaczęła się jego historia?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Zaczęła się ona w 2002 roku, gdy założyłem ten zespół wraz z naszym obecnym perkusistą Francesco Jovino i innymi muzykami. Po prostu chciałem wydać na rynek i wyprodukować trochę AOR-u. Bardzo trudnym było znalezienie zarówno odpowiednich muzyków, jak i satysfakcjonującego kontraktu płytowego... Zabrało to nam około roku. Wtedy znaleźliśmy się na pokładzie z wielkim Bobem Harrisem, Marcelem Jacobem i Jeffem Scottem Soto. To naprawdę niesamowite, jeśli zdać sobie sprawę, że moją pierwszą kasetą wideo z muzyką metalową był koncert Rising Force z 1985 roku, z Soto i Jacobem w składzie. Spełniło się wtedy jedno z moich pierwszych marzeń... pierwsze z naprawdę wielu. Rany, jestem prawdziwym szczęściarzem!
HARD ROCK SERVICE: Skąd pomysł nazwania zespołu Edge of Forever?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Wzięliśmy tę nazwę z piosenki zespołu Symphony X. Proste, czyż nie? ;-)
HARD ROCK SERVICE: Pierwszy album, który nagraliście pod szyldem Edge of Forever był utrzymany w stylistyce bliższej klasycznemu metalowemu brzmieniu, podczas gdy drugi okazał się być wyraźnie bardziej skierowany w stronę AOR-u. Skąd ta zmiana stylu?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Przede wszystkim - każde z naszych nagrań to lustrzane odbicie punktu, w jakim w danym momencie znajdował się zespół... Nasz pierwszy album był wynikiem silnych inspiracji Rising Force i szwedzką sceną metalową. Duża w tym zasługa Marcela. Wciąż uważam, że nasz debiut to swego rodzaju fenomen - zważywszy, że byliśmy przecież tylko paroma młodymi włoskimi chłopakami. Nasz drugi album bardziej opierał się na materiale napisanym przeze mnie i prawdopodobnie dopiero to nagranie możemy uznać za pierwszy prawdziwy album Edge of Forever. Wciąż uwielbiam każdą z piosenek, jakie się tam znalazły. Chętnie zremiksowałbym to i owo, ale wciąż uważam tę płytę za czystą AOR-ową perełkę. To pierwsza "zespołowa" płyta i pierwszy raz, odkąd począwszy od pisania piosenek ściśle współpracowaliśmy z producentem.
HARD ROCK SERVICE: Działalność zespołu przyniosła częste zmiany w składzie. Opowiedz nam o nowych twarzach Edge of Forever.
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Nik Mazzucconi, nasz nowy basista, jeździ w trasy ze mną i Ianem Paicem od jakichś pięciu lat... więc nietrudno było wybrać następcę naszego poprzedniego basisty. Nik to jeden z najlepszych żyjących mistrzów czterech strun, bardzo ceniony w całej Europie. Muzycy tacy jak Ian Paice czy Carmine Appice zawsze wybierają go, gdy szukają młodego basisty do swojego zespołu. Walter Caliaro zaś uderza w sześć strun z energią pioruna. Mieliśmy niezłe kłopoty ze znalezieniem odpowiedniego gitarzysty aż do momentu, gdy poznałem go na jakimś koncercie. Byłem pod ogromnym wrażeniem, a decyzja o przyjęciu go była zarówno szybka, jak i łatwa!
HARD ROCK SERVICE: Jak wypada porównanie pomiędzy trzema dotychczas wydanymi nagraniami Edge of Forever? Które z nich uważasz za dotychczasowy szczyt osiągnięć zespołu?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Naszym najlepszym nagraniem byłoby zdecydowanie Let The Demon Rock'n'Roll, gdyby to jeszcze raz porządnie zmiksować. Ten materiał jest naprawdę świetny. Ale to Another Paradise przyniosło nam idealne wyważenie piosenek, produkcji, strony muzycznej i tekstów. Nasze pierwsze dwa nagrania były w pewnym sensie zubożone przez naszego byłego basistę i gitarzystę - mieli kręćka na punkcie death metalu, więc tak naprawdę nie mieli pojęcia o gatunku, jaki przyszło im grać. Ich bytność w zespole przez okres nagrywania dwóch pierwszych płyt była naprawdę naszym ogromnym błędem. Po prostu - niewłaściwi muzycy i niewłaściwe osoby!
HARD ROCK SERVICE: Mówiąc o nagraniach Edge of Forever, porozmawiajmy o najnowszym, o którym już zresztą wspomniałeś - Another Paradise. To pierwszy album zespołu, na którym nie tylko grasz na klawiszach, ale także udzielasz się za mikrofonem. Jako słuchacze Edge of Forever nie mamy wątpliwości, że to bardzo udana zmiana - ale jak Ty czujesz się jako wokalista EOF? Jak oceniasz nagrane na płytę wokale?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Rany, nie proś mnie, bym oceniał swój śpiew! Cóż... sądzę, że mam odpowiedni głos dla melodic rocka, więc łatwo przychodzi mi śpiewanie w tym gatunku. Faktycznie po raz pierwszy śpiewam na płycie EOF, ale generalnie jestem bardziej znany ze swojego śpiewania, niż z czegokolwiek innego. Jakieś osiemdziesiąt procent mojego czasu pracy zajmuje mi właśnie śpiew. W każdym razie, jestem zadowolony z moich wokali na Another Paradise i słyszałem już opinie, że płyta jest najlepsza pod względem wokalu w całych Włoszech. Tego bym akurat nie powiedział, ale sądzę, że wnosi coś do melodic rocka.
HARD ROCK SERVICE: Skąd pomysł na tytuł albumu?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: To był mój pomysł. Pierwotnie planowaliśmy nazwać płytę Against The Wall. Ostatecznie pomyślałem jednak, że dobrze byłoby nadać albumowi nazwę związane z nową ścieżką, którą podążamy.
HARD ROCK SERVICE: Masteringiem tego materiału zajął się Michael Voss, znany przede wszystkim z Casanovy, Bonfire i projektu Voices of Rock. Skąd pomysł współpracy z nim podczas prac nad płytą?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Znam Michaela od jakichś dwóch lat. Bardzo cenię wszystko, czego dokonał i kocham go jako człowieka, więc współpraca przychodzi nam bardzo łatwo. Jest świetnym inżynierem dźwięku, a ja nie chciałem się sam zajmować masteringiem, więc poprosiłem go o opinię na temat moich miksów i koniec końców wspólnie zdecydowaliśmy o tym, że mastering należy do niego.
HARD ROCK SERVICE: Jedną z piosenek, które od razu przykuły moją uwagę już podczas pierwszego przesłuchania płyty jest What A Feeling - przeróbka popowego przeboju z lat '80, w oryginale wykonywanego przez Irene Cara na ścieżce dźwiękowej Flashdance. Skąd pomysł na nagranie tego coveru?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Gramy tę piosenekę we własnej aranżacji już od 2002 roku, więc praktycznie od początku działalności zespołu. Nigdy wcześniej jednak nie mieliśmy szans, by porządnie to nagrać - wreszcie się udało. Odnieśliśmy zresztą spory sukces na iTunes z tą właśnie piosenką! Skądinąd uwielbiam mnóstwo popowych utworów z lat '80... a w ramach ciekawostki dodam jeszcze, że ta piosenka została napisana przez mojego rodaka, Włocha Giorgio Morodera.
HARD ROCK SERVICE: Na Another Paradise udziela się również kilku gości specjalnych - Wasz były wokalista, Bob Harris, Roberto Tiranti (Labyrinth), Jgor Gianola (U.D.O, Gotthard, Jorn) i Carsten "Lizard" Schulz (Evidence One). Skąd taki właśnie dobór gościnnych muzyków?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Przede wszystkim muzycy, którzy goszczą na naszych nagraniach, muszą być z nami zaprzyjaźnieni. Wszyscy, którzy brali udział w naszych nagraniach, to znakomici muzycy, z którymi grywamy regularnie. Najfajniejszą rzeczą na płycie są chórki Boba Harrisa do moich ścieżek głównego wokalu, odwrotnie, niż w przeszłości, kiedy to ja śpiewałem u niego chórki.
HARD ROCK SERVICE: Prócz zmian personalnych w zespole, inną ważną zmianą, jaka zaszła w okresie wydania Another Paradise, jest przejście z wytwórni MTM do niemieckiej 7Hard. Dlaczego zmieniliście wytwórnię i jak oceniacie wkład 7Hard w promocję Waszego zespołu?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Cóż, MTM po prostu dwa lata temu zbankrutowała, byliśmy więc zmuszeni szukać nowej wytwórni. Axel [Wiesenauer, menedżer wytwórni 7Hard - przyp. red] z 7Hard był natomiast zakochany w naszej muzyce, więc wybór był bardzo prosty. Axel to przy tym prawdziwy profesjonalista. 7Hard jest niesamowitą wytwórnią, jeśli chodzi o promocję - ich plan marketingowy jest szeroko zakrojony i realizowany z prawdziwym rozmachem. Dzięki nim mamy dojścia, których wcześniej nie mieliśmy, oraz porządną promocję - jest wspaniale z nimi współpracować!
HARD ROCK SERVICE: Teraz pomówmy o Twoim udziale w amerykańskim hard rockowym zespole Axe. Jak znalazłeś się w zespole, który od tylu lat uznawany jest już niemal za legendę? Jak układała się i wciąż układa współpraca Twoja i zespołu?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Muszę przyznać, że zawsze uwielbiałem Axe - to jeden z najlepszych AOR-owych zespołów. Nasz były wokalista Bob Harris śpiewał z nimi od szesnastu lat, a gdy powrócili na scenę dwa lata temu, dostałem od niego telefon z zaproszeniem do zespołu. Byłem zaskoczony i podekscytowany jak chyba nigdy wcześniej. Bobby Barth, który produkował drugi album EOF, kieruje również pracą tego zespołu - złączenie z nimi sił było więc dość naturalnym procesem. Nagrywamy właśnie nowy album i przygotowujemy się do promującej ten album trasy koncertowej. Czuję się ogromnym szczęściarzem, mogąc z nimi grać; wspaniali ludzie, wspaniała muzyka, wspaniała historia za nimi.
HARD ROCK SERVICE: Kolejnym ważnym aspektem Twojej kariery jest Moonstone Project, dowodzony przez gitarzystę Matta Filippiniego. Jak nawiązała się między Wami współpraca?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Matt realizował właśnie swój pierwszy projekt z Moonstone, gdy wspólny przyjaciel ułatwił nam kontakt. Wiesz, jak to jest, kiedy się zakocha od pierwszego wejrzenia? Cóż, muzycznie to właśnie się nam przytrafiło. Sądzę, że Matt to mój idealny wspólnik bluesowej zbrodni! Teraz wspólnie prowadzimy Moonstone Project, realizujący wspaniałe nagrania i odbywający rewelacyjne trasy koncertowe z legendami takimi jak Glenn Hughes, Ian Paice, Carmine Appice, Bernie Marsden i wielu innych.
HARD ROCK SERVICE: Właśnie na tym polega wyjątkowość Moonstone Project - wszystkie te legendy hard rockowej sceny zaangażowane w projekt, Ian Paice, Glenn Hughes, Graham Bonnet, James Christian, Carmine Appice, Paul Shortino i inni... Jak wspominasz współpracę z nimi?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Wszyscy oni są przede wszystkim wielkimi profesjonalistami, nie mówiąc już o ich wielkiej muzycznej wadze i doświadczeniu, którym dzielą się przy okazji współpracy. To naprawdę frajda. Wszyscy ci muzycy byli moimi idolami, gdy byłem dzieciakiem. Wciąż nie mogę uwierzyć, że z nimi gram.
HARD ROCK SERVICE: Który z albumów Moonstone Project jest Twoim ulubionym?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Z pewnością najbardziej cenię Rebel On The Run, to w ogóle jedno z najlepszych nagrań, w których powstawaniu uczestniczyłem. Bije z niego prawdziwa blues-rockowa pasja, to prawdziwy hołd dla klasycznego rocka. Moje najlepsze teksty i najlepsze linie wokalne znalazły się właśnie tam.
HARD ROCK SERVICE: Jesteś również częścią zespołu koncertowego Matta Filippini. Jak podsumowałbyś Wasze wspólne koncerty?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: To mnóstwo jam'ów każdej nocy. Najbardziej kocham w tym zespole fakt, że w momencie rozpoczęcia koncertu nigdy nie wiemy, co zdarzy się do jego końca. Magia, magia, magia i jeszcze więcej magii!
HARD ROCK SERVICE: Eden's Curse to kolejny ważny zespół na Twojej muzycznej drodze. Jak oceniasz tę część swojej kariery?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Prawdopodobnie Eden's Curse stanowi najsilniejsze odwołanie do moich młodzieńczych inspiracji. Czuję się prawdziwym szczęściarzem, mogąc z nimi grać. To pierwszej klasy zespół i zbiór wspaniałych muzyków. Sprzedajemy się nieźle i co za tym idzie, współpraca z Eden's Curse to dla mnie większy rozgłos. Więcej ludzi zna mnie teraz, niż - powiedzmy - dwa lata temu.
HARD ROCK SERVICE: Innym zespołem, w którym grasz, jest prog metalowy Time Machine. To trochę inna stylistyka, niż Edge Of Forever czy Moonstone Project. W której stylistyce czujesz się więc lepiej - brzmieniach progresywnych, w klimacie hard'n'heavy, czy AOR-owym?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Jak już mówiłem, jestem uzależniony od muzyki. Nie jestem więc w stanie powiedzieć, co kocham bardziej. Prawdopodobnie najlepiej się sprawdzam, grając prostego funk rocka a'la lata '70, z dużą ilością Hammondów i Rhodesów. Uwielbiam scenę Motown, Steviego Wondera i funk rockowe zespoły takie jak James Gang, późne Deep Purple, wczesne Whitesnake, Bad Company i wiele innych. Wiem, że pewnie czytającym wyda się to dziwne, ale uwielbiam także grać utwory Jamesa Taylora, Steely'ego Dana i innych popowych wykonawców.
HARD ROCK SERVICE: Jednym z wyjątkowych występów, jakie dałeś z Time Machine, był koncert na festiwalu Gods of Metal, u boku takich legend gatunku hard'n'heavy, jak Manowar, Blind Guardian, Running Wild etc. Jak wspominasz tamten występ?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: To był mój ostatni występ z Andre Matosem i moje pierwsze profesjonalne doświadczenie na scenie. Andre jest niesamowicie utalentowanym wokalistą, artystą... Wciąż pamiętam, jak bardzo poruszył mnie tamten występ.
HARD ROCK SERVICE: Prócz swojej artystycznej pracy, jesteś również utalentowanym i doświadczonym producentem. Spośród wyprodukowanych przez siebie nagrań, z których jesteś szczególnie dumny?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Udało mi się już wyprodukować około trzydziestu nagrań, nie jest więc łatwo wybrać jedną czy dwie płyty. Powiedziałbym jednak, że jestem najbardziej dumny z Rebel On The Run, oczywiście - z Another Paradise oraz z nowych albumów Shining Line i Skill In Veins.
HARD ROCK SERVICE: Jesteś również producentem wielu włoskich zespołów. Które według Ciebie zasługują na szczególną uwagę?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Przede wszystkim Planethard, moja pierwsza produkcja. Wspaniały wokalista i rewelacyjny materiał! Niedawno zmiksowałem również nowe nagranie Hungryheart, które z pewnością zmiecie wielu słuchaczy z powierzchni ziemi :-)
HARD ROCK SERVICE: Mówiąc o włoskiej scenie muzycznej, jak oceniasz jej obecną kondycję? Czy są jakieś rodzime zespoły, które poleciłbyś czytelnikom?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Tak naprawdę nie ma tu rockowej sceny... prawdziwej, porządnej sceny. Jest jednak mnóstwo znakomitych zespołów: Planethard, Hungryheart, Shining Line, Skill In Veins, Labyrinth i oczywiście Lacuna Coil.
HARD ROCK SERVICE: Jakie są Twoje dalsze muzyczne plany? Oczywiście - bardzo chcielibyśmy, byś wziął pod uwagę przyjazd do Polski w celach promocyjnych i przede wszystkim koncertowych!
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Bardzo chciałbym przyjechać do Polski - naprawdę bardzo!! Proszę, wspominajcie o mnie promotorom, niech załatwią coś u Was dla mnie :-) Przy okazji powiem, że sporo u mnie nowości - nowe Eden's Curse, nowe Moonstone, nowe Edge of Forever i mnóstwo nowej produkcji. Przyjdzie również czas na mój nowy zespół, sformowany z Bobem Harrisem, o nazwie Hand On Heart i naprawdę wyjątkowy blues-rockowy projekt z gitarzystą Hungryheart - Mario Percudanim.
HARD ROCK SERVICE: Dziękuję Ci bardzo za wywiad! Czy mogę poprosić jeszcze o słówko lub dwa dla czytelników Hard Rock Service?
ALESSANDRO DEL VECCHIO: Przede wszystkim bardzo dziękuję Tobie!! Dziękuję Wam wszystkim w Hard Rock Service i wszystkim czytelnikom z Polski! Bardzo doceniam wszystkie wzmianki o mnie, Edge Of Forever, Moonstone i innych projektach, w których biorę udział. Kamień po kamieniu, buduje się drogę - jestem bardzo dumny, że moją drogę budują także tak wspaniałe "kamienie" z Polski, jak ten wywiad. Dawajcie czadu dalej! Bardzo chcę kiedyś do Was przyjechać, prędzej czy później.
Oficialny profil artysty na MySpace & Earth: www.myspace.com/alessandrodelvecchio
Twisted 15.06.2010
(Wszystkie fotografie pochodzą z oficjalnej strony artysty i zostały użyte za jego pozwoleniem)
English version / wersja angielska
|