Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

DREYELANDS - Rooms Of Revelation [2010]
Wydawca: Lion Music

  1. Entering
  2. Room 1 - Seek For Salvation
  3. Room 2 - Can’t Hide Away
  4. Room 3 - Pretending
  5. Room 4 - Fragments
  6. Room 5 - Way To You
  7. Room 6 - Blossoms Of Decay
  8. Room 7 - Vain
  9. Room 8 - Leaving Grace
Rooms Of Revelation

Skład: Nikola Mijic - śpiew; András Ádám Horváth - gitary; Gergely Springer - gitara basowa; Omar Gassama - perkusja; Zoltán Kas instrumenty klawiszowe; György Nagy - instrumenty klawiszowe na koncertach
Gościnnie: Testore String Quintet złożony z: Anita Horváth - pierwsze skrzypce; Flóra Horváth - drugie skrzypce; Zoltán Hegyaljai-Boros - altówka; Gábor Somfai - altówka; Dániel Helecz - wiolonczela; Bartanyi Réka - kontrabas

Produkcja: András Ádám Horváth

W grudniu ubiegłego roku przedstawiałem Wam, drodzy Czytelnicy, skromną, trzyutworową EP-kę Dreyelands zatytułowaną Can't Hide Away. Ukazała się ona, jak zapewne pamiętacie, w roku 2007. W swojej recenzji zapowiadałem nadejście pełnowymiarowego krążka tej węgierskiej ekipy. I oto nareszcie jest i można już posłuchać jego zawartości. Znacie już historię tego zespołu, więc zakończmy już wstęp i przejdźmy do płyty, tajemniczo zatytułowanej Rooms Of Revelation.

Tajemnicze dźwięki skrzypiących drzwi, echo kroków i wreszcie brzęk kluczy witają nas w Entering, który płynnie przechodzi w Room 1 - Seek For Salvation, który jest niczym innym jak nieco przearanżowanym Fearless ze wspomnianej EP-ki. Dalej mamy Room 2 - Can't Hide Away, utwór, który już także znamy. Tak jak poprzednik został on nieco zmieniony tu i ówdzie. Muszę przyznać, że mam za złe zespołowi ten zabieg, panowie bowiem umieścili na swoim wydawnictwie wszystkie trzy utwory ze swojej debiutanckiej EP-ki. Czyżby zabrakło pomysłów na coś nowego? Głosem pełnym sprzeciwu powiem, że nowe wersje, choć bardzo dobre, to nie podobają mi się tak jak ich pierwowzory. No ale widocznie panom się tak zamarzyło i nic nam do tego. Można jedynie ponarzekać. Dziwne dla mnie jest także to, że na tej płycie gra zupełnie inny klawiszowiec, niejaki Zoltán Kas, człowiek, który oficjalnie nie jest w składzie zespołu. No ale idźmy dalej. Room 3 - Pretending to bardzo fajne, niemal wesołe, heavy/progowe nagranie. Osobiście ten kawałek kojarzy mi się nieco z dokonaniami brytyjskiego zespołu Arena, choć rzecz jasna nie mogło tu zabraknąć wpływów Mike'a Portnoya i spółki. Bardzo podoba mi się klawiszowa solówka. Płynnie przechodzimy do Room 4 - Fragments, dość ciężkiego utworu, który stanowi dalszy etap historii podróży. Musicie bowiem wiedzieć, że ten album jest konceptem. Zespół opowiada historię człowieka, który popadł w paranoję z powodu utraconej miłości. Błądząc ścieżkami swojego umysłu, odwiedza kolejne pokoje wyimaginowanego domu, by w końcu dojść do wniosku, że jedynym rozwiązaniem jego problemu jest odebranie sobie życia. Room 5 - Way To You, to trzecia i ostatnia kompozycja ze zmienioną nieco strukturą i tytułem. Wcześniej znaliśmy ją jako One Fall. Powtórzę to raz jeszcze - pierwowzór podobał mi się dużo bardziej, niestety. Zespół używa różnych środków przekazu, takich jak pianino, czy instrumenty smyczkowe, co dało bardzo melancholijny wyraz całej zawartości płyty. W Room 6 - Blossoms Of Decay mamy niemal idealne naśladowanie Szwedów z Evergrey. Identyczny smutek, poczucie bezpowrotnej straty, wszechobecna rezygnacja i pustka. Nachalnie przychodzi mi tu na myśl Harmless Wishes wspomnianych Skandynawów. Room 7 - Vain, choć początkowo nieco w stylu Dream Theater, to również można tu odnaleźć co nieco z Recreation Day wiadomo kogo. Linia melodii bardzo podobna, choć panowie bardzo się postarali i jest tu także sporo wpływów Symphony X. Bardzo podoba mi się partia bezprogowego basu, no i przede wszystkim przepiękna, gitarowa solówka, w której słychać szkołę Toma Englunda. Tło stanowi wspaniały, klimatyczny podkład. Fajnie słucha się niemal jazzowego fragmentu tego utworu. Podróż najciemniejszymi ścieżkami umysłu chorego człowieka zbliża się do końca, krew płynie po ręce, a dusza krzyczy o wolność... Czy pamiętacie ten niepokojący klimat In Search Of Truth? Bo właśnie taki nastrój panuje w ostatnim już utworze. Room 8 - Leaving Grace stanowi ostateczne pożegnanie doprowadzonego do rozpaczy człowieka z otaczającym go światem i ludźmi, którzy nie potrafili lub nie chcieli mu pomóc. Pozostawiony sam sobie, zobojętniały na wszystko, z oczami bez wyrazu postanawia zakończyć swoje tortury i odbiera sobie życie. Bardzo podoba mi się tu sposób śpiewania wokalisty, Nikoli Mijića, który nieraz wyciąga rejestry bliskie wujkowi Bruce'owi z Iron Maiden. Ten utwór w ogóle przypomina te bardziej mroczne utwory z jego solowej działalności. Zespołowi bardzo fajnie udało się połączyć w zgrabną całość prog z heavy metalem. Skromnie uważam, że jest to zdecydowanie najlepsza ścieżka na płycie.

Czy warto było czekać bazując jedynie na skromnych samplach? Bez wahania stwierdzam, że nie mam co do tego wątpliwości. I choć drażnią mnie te stare utwory w nowych wersjach, to jako całość płyta świetnie się broni. Wspaniale śpiewający wokalista, mający w głosie coś z Englunda z jednej i Dickinsona z drugiej strony, wspaniały gitarzysta, klimatycznie grający klawiszowiec i skromna, choć dudniąca, potrafiąca przypieprzyć sekcja oraz zaproszeni goście spisali się na medal. Wytwórnia Lion Music wiedziała, co robi, podpisując kontrakt z Dreyelands. Ta płyta na pewno zagości w sercach wielu fanów dobrej muzyki. Ja serdecznie polecam, naprawdę jest czego słuchać.

Oficjalna strona zespołu: www.dreyelands.com
Oficjalny profil na MySpace: www.myspace.com/dreyelands

Vincent
kwiecień 2010