Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

DREAMTIDE - Here Comes The Flood [2001]
Wydawca: Frontiers Records / Marquee Inc.

  1. What You Believe In
  2. Ten Years Blind
  3. Come With Me
  4. Dreamers
  5. Crashed
  6. Your Life
  7. Moment Of Truth
  8. Sundance
  9. Heaven Knows
  10. Promised Land
  11. I Take The Weight Off Your Shoulders
  12. Cross The Line
  13. Phoenix Tears (instrumental)
Here Comes The Flood

Skład: Olaf Senkbeil - śpiew; Helge Engelke - gitara, chórki; Torsten Lüderwaldt - instrumenty klawiszowe; Ole Hempelmann - gitara basowa; CC Behrens - perkusja

Produkcja: Dreamtide

Kiedy Fair Warning zawieszało swoją działalność, wielu fanów kapeli przyjęło tę wiadomość ze zrozumianym smutkiem. Niemcy potrafili i chcieli grać melodyjnie wtedy, kiedy mało kogo to już interesowało. I co więcej, robili to w niezłym stylu, potwierdzając jednocześnie swoją wysoką klasę. Na zgliszczach Fair Warning powstało Dreamtide, a swoją pierwszą płytę wydali zaledwie rok po dobrze przyjętym Four.

W ekipie znalazło się dwóch muzyków ze starej formacji, a mianowicie weteran Helge Engelke będący w tym przypadku gitarzystą i kompozytorem oraz C.C. Behrens grający na perkusji. Skład uzupełnili klawiszowiec Torsten Lüderwald, basista Ole Hempelmann oraz znany ze współpracy z Blind Guardianem wokalista Olaf Senkbeil. Muzyka zaprezentowana na debiutanckim, zatytułowanym Here Comes The Flood wydawnictwie bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Po pierwsze okazało się, że grupa pragnie podążać śladem Fair Warning, a po drugie (i to chyba ważniejsze) że muzycy nie zamierzają bezmyślnie naśladować poprzedniego stylu, ale pragną stworzyć jednocześnie coś nowego. Wyraża się to chociażby poprzez pracę gitar i grę Engelke, z jednej strony niektóre zagrywki przypominają bardzo Fair Warning, ale z drugiej wszystko brzmi momentami ciężej i słychać więcej progresywnych wpływów. Dobrym przykładem może być otwierające płytę What You Believe In. Jest to jeden z tych kawałków, które za sprawą bardzo dobrego pierwszego wrażenia, przekonały mnie do polubienia Dreamtide. I choć perkusja trochę galopuje, to jednak jest tutaj wystarczająco wiele hard rocka, abym pozytywnie ocenił tę ścieżkę. Utwór napędzają przede wszystkim pobrzmiewająca tak jakby w drugim planie gitara oraz wypchnięte nieco klawisze. Solówka została nagrana w sposób bardzo typowy dla Engelke. Ten Years Blind jest tak jakby o klasę wyżej. Zaczyna się agresywnym riffem, a do tego powala dość nietypowym ciężarem, którego u Niemców się nie spodziewałem. Całość brzmi chwilami eksperymentalnie, Engelke sili się na progresywne wstawki. Wszystko to idealnie się ze sobą łączy, brawo! Tak świeżo zagranego materiału naprawdę ciężko było się spodziewać. Żeby było lepiej, trzecie na płycie Come With Me wcale nie zawodzi, ale potwierdza bardzo wysoką formę zespołu. Klawiszy jest dużo, lecz ich ilość jest utrzymywana w normie. Przypomina to tym samym poprzedni numer, z taką różnicą, że zaśpiewane przez wokalistę refreny stały się prawdopodobnie inspiracją dla robiącego ostatnio karierę Brother Firetribe. Dopiero Dreamers nosi znamiona porażki i na myśl przychodzą inne balladowe zapełniacze, które były udziałem Engelke i Behrensa. Może kogoś to bawi, mnie niekoniecznie. Kompozycja jest mdła i nie pomaga jej nawet to, że później się rozpędza. Crushed zaczyna się orientalnymi klawiszami, ponownie brzmi progresywnie i raz jeszcze się to udaje. Wszystko jest zasługą dobrego dobrania proporcji między poszczególnymi instrumentami. Miałbym pewne zastrzeżenia tym razem co do głosu wokalisty. Olaf Senkbeil chwilami mnie drażni, a chwilami zachwyca i trochę to psuje ocenę całości. W Your Life dostrzec można trochę wpływów punkowo-sleazowych i choć piosenka wyróżnia się na tle reszty materiału , to jednak nie jest w moim typie. Moment Of Truth jest drugim podejściem grupy do balladowej stylistyki, dodam, że tym razem udanym. Numer nie jest mdły, nie nuży i słychać wyraźnie, że Dreamtide mieli tym razem pomysł na kawałek zanim zaczęli go komponować. Ładnie wypada gra gitary w podkładach. Wyróżniającą się kompozycją jest zdecydowanie Sundance. Nie dość, że są w niej momenty w stylu Steelheart z czasów Wait, to do tego dochodzą indiańskie zawodzenie oraz to, że numer został zagrany dynamicznie i że pod tym względem przypomina materiał tworzony przez poprzednie wcielenie kapeli. Heaven Knows to niestety kolejna balladka. "Niestety", gdyż moim zdaniem grupa sprawdza się lepiej w innym repertuarze. Jeżeli jednak wyzbyć się uprzedzeń, to kawalek nie jest zły, brzmi bardzo symfonicznie i przez to potężnie. I za ten efekt grupie należą się duże brawa, nieźle to wypada. Promised Land zaczynają skrzypce, później wchodzą instrumenty bardzo typowe dla hard rocka. Wygrywają one melodię mającą korzenie w latach '80, patrząc jednak na całość trudno się oprzeć wrażeniu, że ścieżka nie jest typowa. Grupa dorzuciła tutaj coś swojego, coś co utrudnia zaszufladkowanie kompozycji. I Take Your Weight Off Your Shoulder to z kolei ukłon w stronę polskiego rocka (mam na myśli tę melodię). Być może dlatego kawałek ten z łatwością do mnie trafia i doskonale się przy nim bawię. Na tle reszty materiału z Here Comes The Flood wyróżnia się znacznie pogodniejszym nastrojem i tym, że w 100% nastawiony jest na dostarczanie rozrywki. Formacja gra znacznie bardziej "klasycznie" i nie słychać tu nowych pomysłów. Cross The Line jest właściwie AORowe, a Dreamtide ponownie uderzeją w spokojne, pogodne, zachęcające do bujania się klimaty. Umieszczone pod koniec Phoenix Tears to kolejna zmiana klimatu i zarazem instrumentalny utwór. Jego mocą jest dopracowana gra gitarzysty oraz stopniowe budowanie przejmującej melodii.

Płyta nietuzinkowa. Bardzo zróżnicowany materiał zapewnia, że opisywane wydawnictwo szybko się nie znudzi. Oczywistą konsekwencją uderzenia w kierunkach różnych, chwilami odmiennych stylistyk jest to, że nie wszystkie kawałki przypadły mi do gustu. Nie zmienia to jednak faktu, że płyta sprawia bardzo dobre wrażenie, no i przede wszystkim muzyka zaprezentowana przez Dreamtide brzmi bardzo świeżo. Polecam.

Oficjalna strona zespołu: www.helge-at-home.de

Guciomir
październik 2008