Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

DOKKEN - Greatest Hits [2010]
Wydawca: Deadline Music / King Japan / Zoom

  1. Just Got Lucky
  2. Breaking The Chains
  3. Into The Fire
  4. The Hunter
  5. In My Dreams
  6. It's Not Love
  7. Alone Again
  8. Dream Warriors
  9. Unchain The Night
  10. Tooth And Nail
  11. Almost Over
  12. Magic Man
  13. Bus Stop [The Hollies cover]
  14. Lies [The Knickerbockers cover]
Greatest Hits

Skład: Don Dokken - śpiew; Jon Levin - gitara; Mick Brown - perkusja; Sean McNabb - gitara basowa

Produkcja: Don Dokken

Jeśli rzucić okiem na tytuł krążka, można się zastanawiać, po co recenzja płyty z największymi hitami zespołu, kiedy wystarczy przeczytać recenzje albumów, na których owe kompozycje oryginalnie się znalazły. Otóż nie jest to zwykły zestaw hitów pochodzących z macierzystych płyt, a na nowo nagrane największe przeboje grupy Dokken.

Utwory pochodzą z lat '80, czyli z okresu kiedy ekipa Dokkena święciła największe triumfy, ale z tamtego składu pozostali już tylko Don i perkusista Mick Brown. Pozostali dwaj muzycy to udzielający się w zespole w ostatnim dziesięcioleciu Jon Levin i nowy nabytek w grupie- Sean McNabb (były basista Great White). Na jednym forum internetowym ktoś napisał, że nawet nie chce słyszeć, jak brzmią nowo nagrane przeboje Dokken bez Lyncha, ale uważam, że takie uprzedzenia są conajmniej niestosowne biorąc pod uwagę, że grający tu na gitarze Jon Levin spisał się już świetnie na ostatnim studyjnym albumie Dokken pokazując klasę nie mniejszą niż Lynch. Choćby w kawałku Judgement Day, gdzie wysmażył solo na miarę solówek George'a. Na Greatest Hits znalazły się głównie utwory z płyt Tooth And Nail oraz Under Lock And Key. Mamy też po jednym kawałku z albumów Breaking The Chains i Back For The Attack, plus dwie nowe ścieżki. To co od razu daje się zauważyć to fakt, że nowo zarejestrowane kompozycje brzmią głośniej niż oryginały. Nie wszystkim się to spodoba, choć dla mnie to zdecydowanie dodatnia cecha tego wydawnictwa, bo uważam, że płyty Dokken z lat '80 jakkolwiek świetne, tak niestety były zbyt cicho nagrane. Przy czym tyczy się to akurat większość wydawnictw z tamtego okresu. Nie oznacza to oczywiście, że dźwięk zlewa się w jedną bezkształtną, hałaśliwą masę. Nic z tych rzeczy. Utwory brzmią selektywnie i słucha się ich wybornie. Na pierwszy ogień Just Got Lucky, jak dla mnie lepiej niż w oryginale. Przyznam szczerze, że dopiero teraz polubiłem ten numer, bowiem zyskał tutaj ewidentnie na mocy. Breaking The Chains również powala brzmieniem, ale wokalnie Don się nie wysilił. Zaśpiewał to raczej od niechcenia, mało emocjonalnie, a w pierwotnej wersji mimo delikatności w głosie udało się wyeksponować walory wokalne. Może i mała wpadka, chociaż nie psuje to bardzo obrazu całości utworu. Into The Fire to mój ulubiony numer z Tooth And Nail i tutaj też wypadł świetnie. Podoba mi się, że spokojne partie zostały odpowiednio nagłośnione, przez co dźwięk wydaje się być bardziej przestrzenny. Zwłaszcza, że reszta uderza z mocą proporcjonalnie większą. Co ciekawe, z muzycznego punktu widzenia nie widzę praktycznie różnic między tym, co gra Levin, a co grał Lynch i odnosi się to do całego wydawnictwa. The Hunter pokazuje, że Don unika wysokich rejestrów i słychać to w tym nagraniu, ale bardziej znacząco w Dream Warriors, który jednak omówię w dalszej kolejności. Muzyka Dokken nie traci impetu, bo mimo że Don się nie wysila, zespół łoi aż miło. In My Dreams to trochę mechanicznie wykonane riffy i brak mi tej płynności z wersji zamieszczonej na Under Lock And Key, lecz mimo wszystko i tutaj panowie się spisują, gdyż nie pominięto żadnej ważnej nutki. It's Not Love jak dla mnie lepiej niż w oryginale. Tyczy się to zwłaszcza refrenu, który został podrasowany w taki sposób, że ciary chodzą po plecach. No i wokalnie Dokken wypada tu najlepiej. To 'why baby why' śniło mi się po nocach. Co prawda zabrakło rozmowy telefonicznej między Donem, a jakąś napaloną panią mówiącą "mr. Dokken I want you", co było smaczkiem pierwotnej wersji, ale dzięki temu utwór zyskał koncertowego rozpędu. Po trzech kawałkach z "Lock and Key" powrót do "Zęba i Pazura" w postaci ballady Alone Again. Tutaj delikatność w głosie wręcz wskazana. Bardzo podoba mi się głośno i przestrzennie brzmiąca gitara. Jak dla mnie lepiej niż w oryginale. No wiec czas na jedyny w zestawie numer z Back For The Attack, czyli Dream Warriors. Utwór brzmi jakoś sennie z tego powodu, że Don śpiewa go o jakąś oktawę niżej niż w pierwotnej wersji i moim zdaniem zupełnie tutaj taki styl nie pasuje. Przy okazji wychodzi powód takiego postawienia sprawy, bowiem momentami uwidacznia się ostra pijacka chrypka, co może i pasuje do Scorpions, ale w Dokken nie jest szczególnie wskazane. Ponieważ w wysokich rejestrach są też inne kawałki z Back For The Attack, być może to zaważyło, że więcej numerów z tamtego albumu w tym zestawie nie mamy. Zresztą nie wyobrażam sobie Dokkena w takiej formie śpiewającego Heaven Sent. Zupełnie inaczej sytuacja ma się odnośnie Unchain The Night. Tu obniżenie tonacji pasuje lepiej niż w oryginale i pozwala cieszyć się bardziej tą odjechaną melodią w refrenie. Kawałek zyskuje też niesamowicie monumentalny wydźwięk. Po prostu heavy metal. Tooth And Nail, ostatni z przebojów na tym krążku, ot taki szybki, metalowy kawałek, który na Tooth And Nail grał rolę wypełniacza i tutaj też nie zwraca mojej uwagi. O wiele bardziej bym wolał, żeby Don się zmobilizował i zaprezentował coś więcej z Back For The Attack, zamiast zawracać głowę takimi gniotami. Na koniec zostały jeszcze dwie kompozycje, dwie nowe kompozycje, dwie zupełnie niepotrzebne w tym zestawie kompozycje. Słabizna tych kawałków przyprawia o zakłopotanie, gdyż jeszcze 2 lata temu Dokken byli w świetnej formie prezentując światu udany zestaw Lightning Strikes Again. Tymczasem Almost Over oraz Magic Man nie są nawet warte skomentowania poza tym, że ten drugi przypomina kawałki z Erase The Slate, więc jeśli ktoś lubi tamten album, to może Magic Man mu się spodoba. Japończycy dostali jeszcze dwa covery, jednak mnie wystarczy to, co znalazło się w podstawowym zestawie. A więc 10 hitów z lat '80 nagranych na nowo plus dwie nowe kompozycje.

Jak dla mnie ten album kończy się jednak na Unchain The Night, ale nie zmienia to faktu, że Greatest Hits uważam za świetne podsumowanie najlepszych lat kariery Dokken i rejestracja tych numerów przeszło 20 lat po największych sukcesach to doskonały prezent dla fanów. Dokken stanęli na wysokości zadania. Oczywiście szkoda, że nie pokuszono się o nagranie większej ilośći utworów z Back For The Attack, moim zdaniem najbardziej spójnej i najlepszej płyty formacji, ale cieszmy się z tego co jest. Być może to ostatni moment, kiedy Dokken brzmi tak dobrze.

Oficjalna strona zespołu: www.dokken.net

LSDisease
maj 2010