|
Skład: Don Dokken - śpiew; Reb Beach - gitara prowadząca; Mick Brown - perkusja, śpiew; Jeff Pilson - gitara basowa, gitara akustyczna, instrumenty klawiszowe
Produkcja: Neil Kernon i Michael Wagener
Mając na uwadze albumy Dysfunctional i Shadowlife bardzo sceptycznie podchodziłem do wieści o wydaniu płyty Erase The Slate. Z drugiej strony miałem świadomość, że obecność gitarzysty Reba Beacha już jest pewnego rodzaju gwarancją jakości, w końcu wymiatał on już w Winger i Alice Cooper...
Kiedy usłyszałem kawałek tytułowy, pomyślałem sobie, że wreszcie niebiosa zesłały nam Dokkena, jakiego uwielbiamy, czyli w starym dobrym stylu. Miałem nadzieję, że wszystkie kawałki będą takie jak Erase The Slate. Solidny gitarowy riff, doskonałe linie wokalne Dona i rewelacyjna solówka, czyli coś, co tygrysy lubią najbardziej. Niestety większość utworów na krążku jest zupełnie przeciętna. Znalazł się tu cover zespołu Three Dog Night o tytule One, ale nie jest to też żadna rewelacja. Pewnym ciekawym patentem jest numer Crazy Mary Goes Round, gdzie rolę wokalisty przejął perkusista Mick Brown. Jest to zresztą jedna z najlepszych kompozycji na płycie. Zgodnie z duchem czasu zespół wyostrzył brzmienie, choć nie za bardzo pasuje ono do prezentowanego materiału. Zawiodłem się niestety również na grze Reba Beacha, gdyż miał on w swojej karierze dużo lepsze solówki. Tutaj popisał się jedynie w utworze tytułowym, reszta to właściwie taki standard. Zdecydowanym plusem albumu jest to, że zarzucono mało melodyjne i smutnawe granie, jakie charakteryzowało dwa poprzednie krążki.
Fanom Dokkena płytę mimo wszystko polecam, inni sympatycy brzmień z lat osiemdziesiątych powinni zapoznać się z materiałem jeszcze przed zakupem.
Oficjalna strona zespołu: www.dokken.net
Guitarrizer grudzień 2003
|