|
Rzadko się zdarza, by zespół nagrywając znakomitą, świetnie przyjętą płytę nie zdołał nagrać następnej. Niestety stało się to udziałem Diving For Pearls. Zespołowi, którego dość oryginalna nazwa wzięta została z piosenki Elvisa Costello, nie było dane zostać międzynarodową gwiazdą. Co ciekawe, nazwa grupy ma konotacje homoseksualne, jednak muzycy dowiadują się o tym już po wydaniu albumu.
Zacznijmy jednak od początku. W marcu 1988 zespół powołują do życia wokalista Danny Malone, klawiszowiec Jack Moran i gitarzysta Yul Vasquez, który poprzednio udzielał się w kapeli z Nowego Jorku Urgent. W późniejszym czasie do grupy dołączają basista David Weeks i perkusista Pete Clemente.W 1989 zespół podpisuje umowę z Epic Records i na jej podstawie otrzymuje 20 tys. dolarów na produkcję 4 najlepszych piosenek. W niedługim czasie grupa podpisuje umowę na nagranie pierwszego albumu. Album o identycznym tytule jak nazwa formacji, Diving For Pearls, zostaje nagrany w Nashville, a produkcją krążka zajmuje się David Prater (niegdyś perkusista grupy Nektar), wcześniej współpracujący z legendą AOR Glennem Burnickiem, także znany z późniejszych produkcji płyt Firehouse czy Dream Theater.
Debiutancki album formacji okazuje się jedną z najlepszych produkcji nurtu AOR w historii tego gatunku. Wokal Danny'ego Malone'a w niektórych momentach do złudzenia przypomina Johna Waite z Bad English. Z kolei melodyjne solówki Yula Vasqueza są wspaniałe, a sekcja rytmiczna brzmi bardzo mocno (to chyba zasługa Davida Pratera), ale też zarazem nadal czuć, że to album AOR. Na albumie nie ma doprawdy żadnego słabego numeru, żadnego wypełniacza. Podejmując się wybrania najlepszych numerów wybrałbym chwytający za serce New Moon, Never On Monday ze swietną, melodyjną solówka czy też świetną balladę I Don't Want To Cry.
W podsumowaniach kończących rok zespół dokonuje niemożliwego. Debiutancki album kapeli trafia do Top 5 prestiżowego magazynu KERRANG!. Trafia tam wraz z takimi tuzami jak Metallica, Poison czy też Guns N' Roses. Płyta została wybrana jednym z najlepszych wydawnictw AOR 1989 roku. Trzeba także pamiętać, że 1989 rok był ostatnim wspaniałym rokiem dla AOR i wyszło w nim naprawdę bardzo dużo wspaniałych albumów z tego nurtu. W tym kontekście osiągnięcie Diving For Pearls nabiera dużo głębszego znaczenia. Niestety mimo świetnych recenzji album sprzedaje się bardzo przeciętnie w Stanach, dużo lepiej natomiast poza granicami Stanów. W rezultacie słabej sprzedaży płyty na rynku krajowym Epic Records postanawia dalej nie inwestować w zespół. Mając na uwadze fakt, że wytwórnia ta w tym samym mniej więcej czasie "odkrywa" Firehouse, nie napiszę nic o jawnej niekompetencji szefów tejże wytwórni. Decyzja o nie przedłużeniu kontraktu mocno odbija się na zespole, który już się po niej nie podnosi.
Drogi członków grupy rozchodzą się w różnych kierunkach. Niektórzy dalej próbują działać w muzycznym biznesie. Danny Malone, jak wieść gminna niesie, zatrudnia się jako śpiewający kelner (co ciekawe, tak samo w pewnym momencie zarabiał Johnny Gioeli), by niedługo później założyć kapelę Band Of Angels i nagrać z nią nawet album dla Atlantic Records. Niestety krążek nigdy się nie ukazał, więc zalega pewnie w chwili obecnej w jakimś archiwum wytwórni. Ostatnio Danny śpiewał i grał obok Johna Eddiego. Gitarzysta Yul Vasquez staje się cenionym muzykiem sesyjnym, natomiast David Weeks wraca do pracy jako adwokat. Najsławniejszą sprawą w karierze adwokackiej Weeksa staje się "słynny" proces związany z kasetą porno nakręconą przez Tommy'ego Lee i Pamelę Anderson, podczas której były basista reprezentował "niegrzeczne" małżeństwo.
W 2000 roku Danny Malone ponownie powołuje do życia Diving For Pearls. W 2002 zespół podpisuje kontrakt z MTM Records, a wydanie nowego albumu w oryginalnym składzie zaplanowane jest na bieżący rok.
Brak oficjalnej strony zespołu
Vandervelde lipiec 2003
|