Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

DEREK SHERINIAN - Inertia [2001]
Wydawca: Inside Out Music US / SPV / Zain Records

  1. Inertia
  2. Frankenstein
  3. Mata Hari
  4. Evel Kneivel
  5. La Pera Loca
  6. Goodbye Porkpie Hat
  7. Astroglide
  8. What A Shame
  9. Rhapsody Intro
  10. Rhapsody In Black
Inertia

Skład: Derek Sherinian - instrumenty klawiszowe; Zakk Wylde - gitary [2, 4, 8]; Steve Lukather - gitary [1, 3, 5, 6, 8, 9, 10]; Tony Franklin - gitara basowa [2, 3, 4]; Tom Kennedy - gitara basowa [1, 6, 8, 10]; Jimmy Johnson - gitara basowa [5]; Jerry Goodman - elektryczne skrzypce [7]; Simon Philips - perkusja

Produkcja: Derek Sherinian i Simon Philips

Dawniej Dereka Sheriniana uważałam jedynie za "byłego klawiszowca Dream Theater", aby zobaczyć jak dalece jest to niesprawiedliwa ocena, trzeba posłuchać płyty Inertia. Jego druga solowa produkcja jest niezwykła . Gwarantem dobrej zabawy są wspaniali muzycy zaproszeni przez Dereka do współpracy. Sherinian okazał się artystą wymagającym wiele, nie tylko od siebie, czego rewelacyjne efekty możemy usłyszeć na Inercji.

Inertia jest albumem z gatunku fusion - Sherinian nie ogranicza się, wie, że mając szersze pole działania może osiągnąć lepszy efekt. Mamy więc: intrygujący początek - utwór tytułowy, który mógłby pretendować spokojnie do miana utworu Dream Theater z którejś z wcześniejszych płyt. Dalej mamy ostrą jazdę (którą zawdzięczamy panu Wylde'owi), jej apogeum osiągnięte zostaje w utworze Evel Kneivel (szybki, dynamiczny, doskonale zagrany kawałek), zaś jej przedsmak możemy usłyszeć w drugim kawałku na płycie - Frankenstein (cover Edgara Wintera). Po (nie czarujmy się) CAŁKOWICIE zdominowanym przez Zakka Wylde'a utworze, mamy chwilę wytchnienia w postaci niezwykle urokliwej i delikatnej Maty Hari, gdzie wspaniale udziela się na gitarze Steve Lukather (Toto). Piąty w kolejności jest lekko jazzujący La Pera Loca. Jest to pierwszy utwór na płycie, gdzie ze względu na ograniczone gitary objawia nam się pełnia możliwości Dereka. W dalszej kolejności czeka nas nastrojowy Goodbye Porkpie Hat (cover Jeffa Becka). Lukather leniwie zabawia się gitarą. Astroglide nieco przyspiesza nam puls... Simon Phillips (Jeff Beck) ze swoim jazzowym stylem stanowi doskonałe tło dla przyśpieszających solówek Dereka, zaś pikanterii dodaje nerwowy, niespokojny dźwięk elektrycznych skrzypiec, które dzierży Jerry Goodman. What A Shame jest jedynym utworem na płycie, w którym Wylde i Lukather grają razem. Czyściutkie, melancholijne brzmienie gitary Lukhethera, jest bezlitośnie zburzone "brudnym" riffem Wylde'a. Osobiście uważam, że jest to najpiękniejszy utwór ma płycie. Finał poprzedza króciutkie gitarowo-klawiszowe intro, w którym oprócz Dereka udziela się Lukather. Przechodzi ono płynnie w Rhapsody In Black, która jest absolutnie klasycznym dzieckiem prog-rocka, poza tym zaś szybkim, wpadającym w ucho utworem (i polem do popisu dla Lukathera). Za odpowiednią subtelność oprawy muzycznej odpowiada na Inercji zdecydowanie Steve Lukather, któremu przeciwstawione jest "brudne" brzmienie Wylde'a. Stwarza to bardzo ciekawy efekt kontrastu (zwłaszcza w What A Shame). Równie wspaniale radzi sobie Simon Phillips (który jest notabene współautorem czterech ścieżek na płycie) na perkusji.

Jak każdy album, Inertia nie jest pozbawiona wad. Jednakże to co przez zagorzałych fanów Sheriniana będzie postrzegane jako wada, dla innych może okazać się zaletą. Otóż, album jest, można by rzec, niemal całkowicie zdominowany przez gitary. Rzadko kiedy uda nam się wyłowić solóweczkę Dereka, gdzieś z plątaniny riffów. Przeważnie jego gra stanowi właściwie... tło dla gitar. Efekt jest naprawdę świetny, ale wielbiciele klawiszy sensu stricto, mogą poczuć się zawiedzeni. Gorąco polecam Inercję wszystkim wielbicielom muzyki progresywnej, a zwłaszcza tym, którzy zwątpili w inwencję twórcza Dereka po usłyszeniu jego solowego debiutu...

Oficjalna strona artysty: www.dereksherinian.com

Burn
grudzień 2003