|
Skład: Derek Sherinian - instrumenty klawiszowe; Yngwie Malmsteen - gitary [1, 2, 6]; Al Di Meola- gitary [2, 7]; Zakk Wylde - gitary [3, 6, 9]; Steve Lukather - gitary [4, 5, 8]; Tony Franklin - gitara basowa [2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9]; Billy Sheehan - gitara basowa [2, 6, 9]; Jerry Goodman - skrzypce [2, 3, 6, 7, 8, 9]; Simon Philips - perkusja; Brian Tichy - dodatkowe gitary
Produkcja: Derek Sherinian i Simon Philips
Wydaje się, że Derek Sherinian idzie dobrą drogą, dobierając sobie do współpracy najlepszych muzyków. Zaprosił bowiem grupą wirtuozów, wśród których nie ma takiego, który nie pozostawiłby swojego piętna na tym materiale. Tak więc album ten stał się jedną wielka kompilacją różnych stylów i temperamentów, co niewątpliwie jest zgodne z ideą gatunku fusion, będącą ex definitione jedną wielką "mieszaniną". Ale jeśli chodzi o same klawisze, to choć są one na tej płycie jak najbardziej "równouprawnione", to jednak zdecydowanie nie stanowią na niej dominanty.
Album otwierają monumentalne, podniosłe tony Fury. Miast spodziewanej po tytule burzy dźwięków, otrzymujemy idealnie wysublimowany substytut wściekłego gniewu, genialnie zamknięty w riffach Mistrza. Już niemal widzę jak spod palców Malmsteena, wydobywają się iskry. Ileż ognia jest w tej jednej króciutkiej solówce. Fury stanowi imponujące preludium dla trylogii The Sons Of Anu. Kompozycja ta, zapisana na albumie jako jeden utwór, jest podzielona na trzy części. Pierwsza - For The Glory Of Enki jest szybkim, solidnym kopniakiem w którym prym wiedzie Szwed. Rozpoczyna go ciężkie uderzenie bębnów i takież klawisze. Megaszybki, megaciężki - heavy / power w malmsteenowskim wydaniu. Gwałtowne przejście do części drugiej charakteryzuje niespodziewane zwolnienie. Of The Ashes Of Ur jest już wspólnym dziełkiem Yngwiego i Ala Di Meoli. Return Of The Nephilim - to znów ogromna dawka mocy poprzedzona bardzo konkretnym wejściem klawiszowym. Jest to generalnie ta część trylogii, w której Derek ma najwięcej do powiedzenia. "Synowie Anu" to kompozycja która waha się od maksymalnych zwyżek mocy, do powolnych wykwintnych solówek, by potem wystartować z jeszcze większą siłą. Jest to wspólne dziecko ośmiu muzyków, a więc pracowali nad nim praktycznie wszyscy zaproszeni przez Sheriniana goście (poza Wyldem i Lukatherem). W dalszej kolejności mamy rewelacyjny kawałek - Nightmare Cinema. Tym razem Koryfeuszem gitary, jest Zakk Wylde. Jako dodatkowa gitara towarzyszy mu Brian Tichy, zaś na gitarze basowej udziela się Tony Franklin. Brzmienie Wylde'a okazuje się świetnie oddawać nieco "futurystyczny" klimat tegoż kawałka. Za mroczną, niepokojąca jego część dopowiadają głównie klawisze, których brzmienie podkreślają skrzypce Jerry'ego Goodmana. Następnie mamy utwór Stony Days, rozpoczynający się (dla odmiany) bardzo spokojnym, niemal pogodnym brzmieniem. I taki ma też przebieg. Nie może być inaczej skoro gra w nim Steve Lukather. Identyczny skład (to jest: Lukather, Franklin, Simon Phillips na bębnach i oczywiście Sherininan) udziela się w Star Cycle - odrobinę szybszym, ale równie klimatycznym utworze. Do grona "ballad progresywnych" na tym albumie zaliczymy również: Sweet Lament. Dalej mamy kolejną, ponad sześciominutowa perełkę - Axis Of Evil. Jest to ostatni z trzech utworów na płycie, w którym możemy usłyszeć Malmsteena. Znać też na nim "łapkę" Zakka. Jak przystało na utwór z dramatycznym tytułem, rozpoczyna się on z dużym rozmachem. W środku interesujące interludium z klawiszami w tle gwałtownie zmieniające klimat utworu, co daje ciekawy efekt. Świetny, dynamiczny kawałek (i mój osobisty faworyt). Prawie dwuminutowy Gypsy Moth brzmi rzeczywiście "cygańsko", co jest głownie zasługą Ala Di Meoli oraz pięknych skrzypiec Goodmana. Delikatna, choć jednocześnie pełna temperamentu melodia, stanowi interesujący element kompozycyjny płyty. Na sam koniec, niczym wielkie podsumowanie, mamy tytułowy utwór Black Utopia. Prawie 9-minutowy utwór zaczyna się miękkimi, niepokojącymi dźwiękami - "cisza przed burzą". A "burza" wkrótce nadchodzi... dramatyczne brzmienie klawiszy jest w nim doskonale podkreślone surowo grzmiącą gitarą Wylde'a. Wspaniale sprawiają się Billy Sheehan i Tony Franklin na gitarach basowych. Również Simon Phillips (nawiasem mówiąc, ulubiony bębniarz Sheriniana) świetnie wkomponowuje się w tło muzyczne tego utworu.
Czarna Utopia jest niewątpliwie bardzo dobrą płytą. Przenika ją klimat mrocznej (totalitarnej?) przyszłości, która nie niesie ze sobą nic dobrego. Coś jakby wizja ruin ludzkiej cywilizacji, co niewątpliwie ma swój sens (abstrahując od "sensu komercyjnego"). Wygląda na to, ze Derek lubuje się w takich tematach (vide: Planet X), ale czyż słuchając tak dobrze zrobionej płyty, można mieć mu to za złe?
Oficjalna strona artysty: www.dereksherinian.com
Burn grudzień 2003
|