|
Zastępowanie w szeregach jakiejkolwiek kapeli uznanego już wokalisty nie należy do rzeczy łatwych - zwłaszcza wtedy, gdy w grę wchodzi gigant rockowej sceny, taki, jak niemiecki Accept... Świat poznał jednak Davida Reece'a właśnie dzięki próbie zmierzenia się z legendą Udo Dirkschneidera. Potem była jeszcze znakomita płyta On Target pod szyldem Bangalore Choir... i kilka lat ciszy. Mówi się jednak, że "co krąży, zawsze wraca" - utalentowany amerykański wokalista powrócił również, tak ze szwedzkim Gypsy Rose, jak i solo. Zapewne jeszcze nie raz o nim usłyszymy - w końcu "...jeśli dobrzy umierają młodo, my będziemy żyć wiecznie..." :-) O muzycznej przeszłości, solowej płycie Universal Language, kontrowersjach wokół dołączenia do Accept w 1989 r., inwazji grunge'u i najbliższych przyszłościowych planach - David Reece!
HARD ROCK SERVICE: Cześć David! Dzięki za możliwość rozmowy, to naprawdę ogromny przywilej. Zacznijmy może od małego podsumowania - przez lata angażowałeś się w wiele kapel i rozmaitych muzycznych projektów, poczynając od Acceptu i Bangalore Choir, a kończąc na Gypsy Rose i solowej karierze. Która część Twojej kariery wydaje Ci się być najważniejsza, która była dla Ciebie szansą największego rozwoju?
DAVID REECE: Przede wszystkim - z głębi serca dziękuję Ci za Twoje miłe słowa i szansę rozmowy! Wszystkie moje muzyczne podróże były dla mnie bardzo ważne, ale jedno jest oczywiste: mój debiut z Accept. Przede wszystkim dlatego, że - mając już za sobą wiele lat grania koncertów klubowych w Stanach - wydawało mi się wtedy, że jestem wokalistą... o nie, nic z tego! Współpraca z Dieterem Dierksem pozwoliła mi odnaleźć swoją tożsamość jako wokaliście i swój własny styl. Cóż więcej dodać? Jestem za to wszystko bardzo wdzięczny losowi.
HARD ROCK SERVICE: W poprzednim pytaniu wspomnieliśmy o Twojej karierze solowej. W zeszłym roku wydałeś swój pierwszy album Universal Language. Dla tych, którzy nie mieli jeszcze szansy usłyszeć tego nagrania - proszę, opowiedz trochę o nim. Jak oceniasz tę płytę?
DAVID REECE: Universal Language to materiał, który tłukł mi się po głowie już od dłuższego czasu... Zawsze chciałem nagrać solową płytę, różniącą się choć trochę od pozostałych nagrań, których dokonałem już w przeszłości. Album wyróżnia się w mojej ocenie ciężkością brzmienia, ale także większą ilością bluesowych inspiracji - bardzo się cieszę, że mogłem je zawrzeć na płycie. Ma ona również odcienie muzyki Bangalore Choir, ale wydaje mi się, że jednocześnie pokazuje także i inne moje strony.
HARD ROCK SERVICE: Skład, z którym obecnie grasz, zawiera byłych muzyków U.D.O, Holy Moses i Accept. Według jakiego klucza dobierałeś członków swojej kapeli? Opowiedz nam trochę o zespole, sformowanym wraz z muzykami definitywnie ciężkiego brzmienia...
DAVID REECE: Andy'ego Susemihla znałem jeszcze za czasów mojego śpiewania w Accept, grał wtedy w U.D.O... bardzo się zaprzyjaźniliśmy, a jeśli chodzi o jego grę na gitarze - wszyscy wiedzą, jak wspaniałym jest muzykiem! Współpracował także ze mną przy pisaniu materiału na płytę i jej produkcji. Stefana także znałem z U.D.O, a Jochena przyprowadził do zespołu Andy - poznali się wcześniej, nagrywając coś razem. Jochen już ze mną nie gra - podobnie Stefan, zaangażowany w nowe Accept.
HARD ROCK SERVICE: Rozmawiając o Twojej obecnej karierze, trudno pominąć temat Gypsy Rose. Jak zaczęła się Twoja współpraca ze szwedzkimi rockerami?
DAVID REECE: Martin Kronlund skontaktował się za mną za pośrednictwem MySpace'a i poprosił mnie, bym przyjechał do Szwecji. Chętnie zgodziłem się przyjąć tę ofertę, ponieważ po usłyszeniu ich muzyki wiedziałem, że będzie to coś wspaniałego.
HARD ROCK SERVICE: Wraz z Gypsy Rose nagraliście album Another World w 2008 roku. Czy jesteś dumny z tego nagrania?
DAVID REECE: Martin Kronlund to światowej klasy gitarzysta i producent; poprosił mnie, bym współpracował z nim podczas tworzenia Another World, więc - tak, jestem bardzo dumny z tej płyty. Graliśmy także razem na Sweden Rock oraz kilku festiwalach typu Rocklahomy. Właśnie w tej chwili jestem w Szwecji i przesiaduję w jego studiu JM, kończąc nagrywanie wokali na najnowszą płytę Bangalore Choir... brzmi ona świetnie!
HARD ROCK SERVICE: Jak wyglądają Twoje setlisty podczas obecnych koncertów? Czy są szanse usłyszeć materiał Gypsy Rose, Accept albo Bangalore Choir?
DAVID REECE: Odłożyliśmy wprawdzie na chwilę Gypsy Rose na bok, ale gdy występuję - gram poszczególne piosenki z Another World, podobnie jak materiał Accept i Bangalore Choir. Przede wszystkim dlatego, że ludzie proszą mnie o to za każdym razem.
HARD ROCK SERVICE: Tak przechodzimy do kolejnej ważnej części Twojej kariery - hard rockowego Bangalore Choir, założonego w 1992 roku. Jak zawiązał się skład grupy?
DAVID REECE: Po Accept czułem, że muszę wykorzystać dobrą passę; ruszyłem do L.A. z perkusistą Rustym Millerem - odpowiedzialnym za nagranie Hericane Alice. Obaj byliśmy zresztą związani tam sporymi kontraktami. Wtedy zaczęliśmy prawdziwe polowanie na gitarzystów - najpierw spotkaliśmy Johna Kirka, z którym napisałem All Or Nothin' i Slippin' Away. Przyprowadził on do zespołu Curta Mitchella, który okazał się być tak niesamowity, że musieliśmy go mieć w składzie! Wtedy znaleźliśmy Danny'ego Greenberga i Dareka Thomasa, obu z kapeli Bruenette. I - po zaledwie dziewięciu koncertach w Hollywood - mieliśmy oferty kontraktu z niemal każdej wytwórni! Ostatecznie, stanęło na Giant Records.
HARD ROCK SERVICE: Jak oceniasz debiut Bangalore Choir teraz, z pewnej perspektywy czasowej? Czy znalazły się na nim utwory, które wciąż pozostały bliskie Twojemu sercu?
DAVID REECE: Kocham ten album, naprawdę zawiera kilka świetnych numerów! Zasadniczo, Martin Kronlund właśnie go zremasterował i teraz naprawdę wymiata! Będzie ponownie wydany w kwietniu 2010 pod szyldem AOR Heaven. Jeśli chodzi o piosenki, uwielbiam "If The Good Die Young...", Just One Night i zwłaszcza Freight Train Rollin.
HARD ROCK SERVICE: On Target zawiera także piosenki współtworzone przez Jona Bon Joviego i Aldo Novę oraz Steve'a Plunketta z Autograph. Opowiedz nam trochę o tych nabytkach z zewnątrz. Jak wspominasz współpracę z tymi songwriterami?
DAVID REECE: Nasz menadżer znał Jona Bon Joviego już wcześniej; my poznaliśmy go w AM Studios, gdzie nagrywał akurat soundtrack do "Młodych Strzelb". Napisał Doin' The Dance razem z Aldo Novą i zaproponował tę piosenkę nam, na co chętnie przystaliśmy (to świetne posunięcie względem przyszłej kariery, mieć numer sygnowany nazwiskiem Bon Jovi na płycie). Steve Plunkett pojawił się przy preprodukcji albumu. Wykorzystaliśmy Angel In Black, bo to świetny kawałek; wierz mi, on ma w zanadrzu tonę piosenek - jest bardzo utalentowany. Loaded Gun nadeszło natomiast ze strony Ricky'ego Phillipsa; grał w tamtym czasie w Bad English i generalnie wszystko wyszło bardzo naturalnie. W gruncie rzeczy wideoklip do tej ostatniej piosenki również znalazł się na zremasterowanej płycie, oczywiście także cyfrowo podrasowany. Jeśli się przyjrzysz, zobaczysz młodego Jareda Leto z 30 Seconds to Mars grającego w tym teledysku.
HARD ROCK SERVICE: Prócz typowych power-ballad, jak Hold On To You, jedna piosenka jest na debiucie Bangalore Choir wyjątkowa - mówię tu o If The Good Die Young (We’ll Live Forever), muzycznie również bazująca na formule power-ballady, ale nieco inna tekstowo. Co było inspiracją do jej napisania, jaka refleksja kryje się za jej słowami?
DAVID REECE: Dzięki! To była jedna z tych piosenek, które powstały mniej więcej w ciągu godziny. Chodziło w niej o bycie dzikim i wolnym, i czerpanie z życia pełnymi garściami bez zważania na niebezpieczeństwo. Mnóstwa ludzi, których znałem, a którzy przeszarżowali, nie ma już z nami... Oczywiście, nie mówię tu o kompletnym rozpasaniu i utracie rozumu - sądzę, że wiesz, o co mi chodzi.
HARD ROCK SERVICE: Czy sądzisz, że Bangalore Choir zasłużyło na większą popularność, niż udało się Wam zdobyć? 1992 rok nie był zdecydowanie najlepszym rokiem dla sceny melodyjnego hard rocka, wraz z nadchodzącą falą grunge'u i wszystkimi tymi zmianami w przemyśle muzycznym...
DAVID REECE: W rzeczy samej, ale czasy się zmieniały i to naprawdę złamało mi wtedy serce! Nie wiedziałem wówczas, że w Europie i Azji debiut Bangalore Choir był postrzegany jako świetny album... Przed show zagranym na Sweden Rock z Gypsy Rose byłem naprawdę pod wrażeniem fanów, którzy przynieśli tę płytę do podpisu. W tamtym czasie powiedziano mi zresztą, żebym dał sobie spokój z taką konwencją muzyczną - cieszę się, że odmówiłem!
HARD ROCK SERVICE: Nie tak dawno mówiło się o możliwym powrocie Bangalore Choir... Czy mógłbyś podzielić się kilkoma detalami?
DAVID REECE: Tak, jak mówiłem wcześniej, właśnie skończyłem nagrywać wokale. Curt Mitchell nagrywa na tę płytę około 90% wszystkich gitarowych partii, Andy Susemihl zajmie się produkcją, zagrają również Martin Kronlund i Chris Voysey, mój stary przyjaciel z dawnych czasów... Ta płyta jest dla mnie naprawdę wyjątkowa, przymierzałem się do niej już od paru lat i czuję, że tym razem naprawdę wymiata! Planujemy wydać ją w tym roku i wkrótce ruszymy w trasę, by ją promować.
HARD ROCK SERVICE: Oczywiście kolejną kwestią, której nie możemy pominąć, jest Twoja współpraca z Accept. Jakie były jej początki?
DAVID REECE: Przyjaciółka, Lucy Forbes, znała Dietera Dierksa; przedstawiła im kilka demówek, które nagrałem swego czasu z Mitchem Perrym. Poprosili mnie, bym przyjechał do Niemiec. Powiem Ci jedno - to był magiczny czas w moim życiu!
HARD ROCK SERVICE: Z Accept wydałeś tylko jedną płytę - Eat The Heat w 1989 roku. Prezentowała ona kawał solidnej, melodyjnej muzyki, trochę lżejszej niż brzmienie oryginalnego Accept. Jaki był odbiór tego materiału, jak Ty oceniasz tę płytę po latach?
DAVID REECE: Kocham ją i zarazem nienawidzę. Głównie dlatego, że część piosenek okazała się słaba i zupełnie nie w stylu Accept - a część naprawdę dobra... Płyta sprzedała się bardzo dobrze, i do dziś podczas występów na żywo zdarza mi się grać Hellhammer.
HARD ROCK SERVICE: Najmniej komfortowym aspektem grania w Accept musiał być fakt zastępowania w szeregach kapeli Udo Dirkschneidera - bądź co bądź, to najbardziej znany i legendarny już wokalista zespołu. Jak oceniasz okres śpiewania z Accept?
DAVID REECE: Tak naprawdę jest tylko jeden Accept - ten z Udo. Nie mogłem go zastąpić w żaden sposób, ale mimo wszystko zrobiłem swoje i to otworzyło mi wiele drzwi. Niemniej jednak, zagorzali fani nienawidzili mnie za to.
HARD ROCK SERVICE: Poza najbardziej znanymi projektami, w które byłeś zaangażowany, są także te mniej nagłośnione. Wyjaśnij, co kryje się w Twojej dyskografii za enigmatycznymi nazwami takimi jak Stream i Sircle Of Silence.
DAVID REECE: Mówiąc szczerze... podobnie jak wielu innych, próbowałem wtedy podczepić się na siłę pod scenę grunge... Fani doskonale o tym wiedzieli, więc przedsięwzięcie było skazane na porażkę. Niektóre piosenki na pierwszej płycie, które napisałem ze Stevem Plunkettem, lubię do dziś... ale jeśli chodzi o drugi album, cóż... Powiedzmy, że - dzięki Bogu! - nauczyłem się, że muszę być sobą; swoich fanów nie oszukasz. Jeśli chodzi o nagrania Stream - robota jak robota, zatrudnili mnie i zrobiłem swoje... ale mimo to podobają mi się niektóre momenty tych nagrań.
HARD ROCK SERVICE: Uczestniczyłeś także w projekcie Voices Of Rock - pojawiasz się na nowowydanym albumie w doborowym towarzystwie Joe Lynn Turnera, Tony'ego Martina, Paula Shortino, Mitcha Malloya i wielu innych znakomitych wokalistów...
DAVID REECE: Georg Siegl z Metal Heaven zaprosił mnie do współpracy z Michaelem Vossem. To był prawdziwy zaszczyt, móc nagrywać w towarzystwie tak wielu wspaniałych wokalistów.
HARD ROCK SERVICE: Czytałam gdzieś, że miałeś jakieś związki z zespołem Lillian Axe...
DAVID REECE: To plotka, tak naprawdę nigdy taka współpraca nie miała miejsca... Wzięło się to stąd, że jammowałem kiedyś z grupą o nazwie LillianX.
HARD ROCK SERVICE: Cofnijmy się teraz na chwilę do początków Twojego zainteresowania muzyką. W Twojej biografii podane jest, że wychowano Cię na tradycyjnym brzmieniu country. Jak zaczęło się zainteresowanie hard rockiem?
DAVID REECE: Gdy miałem piętnaście lat, dołączyłem do zespołu, który grał kawałki Deep Purple i Led Zeppelin. Świetnie się czułem w podobnej muzyce i tak się to wszystko zaczęło.
HARD ROCK SERVICE: Jakie były Twoje inspiracje z tamtego wczesnego okresu? Opowiedz o pierwszych rockowych nagraniach i zespołach, które jako pierwsze zobaczyłeś na żywo.
DAVID REECE: Machine Head Deep Purple i School's Out Alice'a Coopera były to pierwsze rockowe płyty, które miałem. Potem było jeszcze Bad Company, Queen i wielcy UFO... Wszystkich ich udało mi się również zobaczyć na żywo i do dziś mam z tych koncertów cudowne wspomnienia.
HARD ROCK SERVICE: Jak oceniasz współczesną scenę muzyczną po wielu latach w tym biznesie? Czy jest coś, co Ci się podoba lub odwrotnie? Jaka jest według Ciebie przyszłość muzyki?
DAVID REECE: Cóż, ściąganie muzyki to tak naprawdę jej zabijanie... śmiertelnie mnie to przeraża, bo jaki będzie świat bez rock'n'rolla?... Jeśli nic się nie zmieni, będzie to świat Lady Gagi i totalnej szmiry! Obecnie podoba mi się to, co robi Myles Kennedy... oczywiście nie wspominając o tuzach w rodzaju Phila Mogga. Jeśli chodzi o muzykę - to, czy przetrwa, zależało zawsze od fanów, w tym także ode mnie. Modlę się więc, byśmy wszyscy weszli w lepszą przyszłość!
HARD ROCK SERVICE: Jakie są Twoje przyszłościowe plany, albumowe i koncertowe?
DAVID REECE: Moja solowa płyta radzi sobie całkiem nieźle, i - jak już wspominałem - prawie ukończyłem najnowszy album Bangalore Choir. Promotorzy ślą do mnie zapytania o koncerty. Krótko mówiąc - jestem rockowcem i mam to nieprzerwanie we krwi.
HARD ROCK SERVICE: Na koniec wywiadu, chciałabym Cię poprosić o słówko lub dwa dla Twoich fanów w Polsce i czytelników Hard Rock Service.
DAVID REECE: Nigdy jeszcze nie wystąpiłem w Waszym kraju i mam nadzieję, że w tym roku wreszcie pomyślne wiatry przywieją mnie do Polski!! Mam tu wielu fanów i naprawdę chciałbym przyjechać, więc proszę - znajdźcie mi tylko promotora i zagram na pewno!! Polska to kraj wspaniałych, muzykalnych ludzi i nie mogę się doczekać podzielenia się z Wami moją muzyką!
HARD ROCK SERVICE: Raz jeszcze serdeczne dzięki za wywiad, to wielka przyjemność! Życzymy wszystkiego najlepszego w przyszłości!
DAVID REECE: Cała przyjemność po mojej stronie. Jeśli tylko uda znaleźć się promotora, bardzo chętnie zagram u Was koncerty! Dziękuję Ci za świetny wywiad!
Oficialna strona artysty: www.reece-rocks.com
Twisted 02.03.2010
(Wszystkie fotografie pochodzą z oficjalnej strony artysty i zostały użyte za jego pozwoleniem)
English version / wersja angielska
|