|
Skład: Ted Poley - śpiew; Bruno Ravel - gitara basowa; Steve West - perkusja; Andy Timmons - gitara; Kasey Smith - instrumenty klawiszowe
Produkcja: Lance Quinn
Miłość, seks i rock & roll to tematy przewodnie bardzo wielu wydawnictw powstałych w epoce hair metalu. Nie trudno zatem znaleźć jest płyty, które zostałyby stworzone zgodnie z powyższymi trendami. Mały problem pojawia się wtedy, gdy z ogromnej puli takich albumów należy wybrać te najlepsze. Każdy miłośnik hard rocka i AORu ma z pewnością paru takich faworytów. I choć całkiem dużo zależy od osobistego gustu słuchacza, to jednak niektóre płyty pojawiłyby się na bardzu wielu listach. Takim albumem jest z całą pewnością wydany w 1989 roku debiut Danger Danger.
Już pierwszy utwór na płycie jest ucieleśnieniem stylu obranego przez Teda Poleya i jego kolegów z zespołu. Przesiąknięty seksem Naugthy Naugthy został zaopatrzony w świetną melodię i całkiem niezły hard rockowy riff. Śpiew wokalisty doskonale pasuje do gry kapeli, a tekst utwóru jest w stanie zawstydzić niektórych ludzi. Under The Gun zaczyna się dość spokojnie, a Kasey Smith daje popis swoich umiejętności jako klawiszowiec. Mistyczna atmosfera wytworzona przez niego wraz z wokalistą, zostaje rozwiana za pomocą mocnego wejścia gitar i perkusji. Zespół daje z siebie wszystko, a instrumenty są bardzo dobrze rozróżnialne. Za każdym razem, gdy słucham tego kawałka, nie potrafię się powstrzymać przed nuceniem refrenu. Jest to AOR z najwyższej światowej półki. Zamieszczona na czwartej pozycji ballada Don't Walk Away to jeden z najlepszych utworów w historii gatunku.
Można ją śmiało stawiać obok takich klasyków jak Is this Love Whitesnaka albo Love Bites
Def Leppard. Prawdziwy podbijacz kobiecych serc, zdecydowanie polecam go na romantyczne wieczory we dwoje. Może to zasługa melodii, może świetnej gry zespołu, może zaśpiewanego tekstu.. Don't Walk Away posiada w sobie magię. Kolejny utwór przynosi zdecydowaną zmianę klimatu. Po świetnej balladzie przychodzi bardzo dobry rocker. Pomimo odbrobinę infantylnego refrenu, Bang Bang sprawia niezłe wrażenie i jest jeszcze jednym utworem mającym pełne prawo znaleźć się na składance typu "the best of". Bang Bang był też pierwszym kawałkiem zespołu jaki miałem okazję poznać, a to za sprawą całkiem niezłego nakręconego do niego teledysku. Jedyne co mnie zastanawia i nie daje spokoju, to skąd w zespole wzięła się mania na stosowanie podwójnych wyrazów? Nie dość, że kapela zwie się Danger Danger, to jeszcze na płycie znajdują się dwa podobnie brzmiące kawałki: Naughty Naugthy oraz Bang Bang. To pytanie pozostanie chyba jednak bez odpowiedzi. Rock America to z kolei, typowy dla lat '80 hard rockowy utwór. Przyzwoity riff, wysunięte do przodu klawisze oraz refren, który zachęca, aby śpiewać go wraz z Tedem Poleyem. Intro do One Step From Paradise jest również czymś, co definiuje hair metalową muzykę. Ciekawe aranżacje gitarowe oraz ponadprzeciętny głos wokalisty nadają tej balladzie prawdziwego uroku. Bardzo przyzwoita solówka Andy Timmonsa oraz zaśpiewany z pasją refren przyczyniają się do tego, że utwór ten jest jednym z moich ulubionych na płycie. Feels Like Love to ponownie wysokiej klasy kawałek AORowy. Posiada w sobie wszystko to, by stać sie hitem, bijąc śmiało na głowę większość utworów popularnego wówczas Bon Jovi. Naprawdę polecam. Właśnie takiego rodzaju grę gitary i klawiszy oraz takie solówki jak ta w Feels Like Love są tym, co lubię najbardziej w muzyce AORowej. Ostatni kawałek na krążku - Live it Up jest tak jakby zapowiedzią tego, jaki kierunek rozwoju muzycznego przyjmie zespół. Jest tu już trochę ciężej, mniej AORowo, bardziej hard rockowo, wciąż jednak melodyjnie. Sam kawałek
nasuwa mi pewne skojarzenia z Van Halen. Jako całość, płyta sprawia bardzo dobre wrażenie, jest utrzymana w stosunkowo zbliżonym klimacie, jednak w żaden sposób nie powoduje to znużenia podczas słuchania albumu. Gra Andy Timmonsa jest ponadprzeciętna, tak sama zresztą jak wyczyny Kaseya Smitha oraz Teda Poleya. Dzięki bardzo dobrej produkcji krążka możemy docenić wszystkie zawarte na albumie smaczki aranżacyjne. Jedyna rzecz, do której niektórzy muszą się przyzwyczaić to duża rola instrumentów klawiszowych oraz teksty piosenek w stylu "i'm
like a loaded gun (...) waitin' for the nite to come". Od siebie dodam, że czegoś takiego właśnie oczekuję od
hard rocka - radości z życia, seksu i miłości.
Debiut Danger Danger to prawdziwa kopalnia hitów będącą klasyką gatunku AOR. Jest to zarazem płyta, która w doskonały sposób nadaje się jako podkład muzyczny na imprezy. Każdy szanujący się fan muzyki tego rodzaju powinien posiadać ten krążek w swojej dyskografii. Można go śmiało kupować w ciemno i za każde niemal pieniądze. Nikt nie będzie zawiedziony. Gorąco polecam.
Oficjalna strona zespołu: www.dangerdanger.com
Guciomir styczeń 2007
|