|
Skład: Jesse Kid - śpiew; Danny Cräsh - perkusja; Rob Paris - gitary; Togge Rock - gitara basowa
Produkcja: Danger
Danger są stosunkową młodą, utalentowaną ekipą, która wciąż szuka wydawcy dla swojej pierwszej płyty. W tym celu kapelka nagrywa liczne EP, licząc na to, że uda jej się zaistnieć na hard rockowej scenie. Mam nadzieję, że chłopaki dopną swego, grają bowiem bardzo porządnie i szkoda, aby zmarnował się taki potencjał.
Powstali w Szwecji w 2003 roku i na początku bawili się w heavy metal łączony z power metalem. Kiedy do grupy dołączył nowy wokalista Jesse Kid, doprowadził do zmiany granej stylistyki i Danger otworzyli się na sleaze. Okazało się to być strzałem w dziesiątkę i grupa zaczęła odnosić znaczne lokalne sukcesy. Muzycy zmienili image na sleazowo-hair metalowy, rozpoczęli wydawać wspomniane dema, a także zdobyli pierwsze rzesze fanów. Recenzowane First Touch jest kolejną EP firmowaną przez zespół i można znaleźć na niej zarówno stare piosenki ekipy, jak i nowy materiał. Powiedziałbym, że krótka płytka jest wypełniona po brzegi solidnym materiałem. Usłyszymy na niej zarówno stare Mötley Crüe, jak i wpływy młodego, świeżego Crashdïet. Nawet wielbiciele Poison znajdą coś dla siebie, słuchając chociażby kawałków takich jak Miss Money. Jest oczywiście melodyjnie, wesoło i niezobowiązująco. Refreny brzmią prosto, ale zarazem bardzo przebojowo. Konkretne sleazowe podejście usłyszymy z kolei przy okazji Hey You, kiedy to grupę możnaby porównać do innej młodej załogi, a
mianowicie do amerykańskiego Dirty Penny. Świetnie zatytułowane California Red jest jedną z lepszych ścieżek na płycie. Zespół idealnie czuje się w hair metalowych numerach, słychać wyraźną fascynację minionym okresem, a refreny stworzone są do śpiewania wraz z wokalistą. Shove It oraz First Touch brzmią ciężej, mocniej, kierując Danger w stronę chociażby Crashdïet. Dla sleazowców jest to jazda obowiązkowa. On The Run ma w sobie trochę więcej klasycznych, mniej sleazowych inspiracji, ale wciąż jest to bardzo dobre granie. Ze względu na małą ilość utworów, płyta kończy się stosunkowo szybko i głównym uczuciem po jej przesłuchaniu jest "ochota na więcej". Na krążku nie ma właściwie słabszych punktów i ze wzlędu na świetną zabawę, którą zapewnia wydawnictwo, będę trzymał kciuki za przyszłość tego obiecującego zespołu. Dla uściślenia wspomnę jeszcze, że pierwsze trzy utwory na płycie stanowią nowo skomponowany materiał, natomiast ostatnie trzy były już umieszczane na wcześniejszych EPkach.
Czy Danger przebiją się na szersze wody? Oby. Jeszcze raz zachęcę do zapoznania się z twórczością zespołu i dodam, że jest ona apetyczna w podobnym stopniu co firmująca wydawnictwo różowa odkładka. Jak widać na przykładzie zespołu, tak zwany New Wave Of Swedish Sleaze ma się bardzo dobrze.
Oficjalna strona zespołu: www.danger.se
Guciomir marzec 2009
|