Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

DAMNED NATION - Sign Of Madness [2004]
Wydawca: Scarlet Records / MAB Records

  1. Innocence
  2. Stranded
  3. Wall Of Illusion
  4. Consequences
  5. Bringer Of Ligth
  6. Sign Of Madness
  7. Facing The Enemy
  8. Human Sacrifice
  9. Still Alive
  10. Wake Up
  11. Slave
  12. Going Blind
Sign Of Madness

Skład: Matti Alfonzetti - śpiew; Roger Jern - perkusja; Magnus Jönsson - gitara basowa; Robert Warnqvist - gitary

Produkcja: Tomas Skogsberg

Poprzednie albumy Damned Nation były naprawdę dobre, może będzie kiedyś czas o nich napisać. Teraz natomiast zajmę się ostatnią propozycją Szwedów, która delikatnie mówiąc nie jest zbyt dobra. Już piszę dlaczego....

W zasadzie nie jest to całkowicie tragiczny album, ale po prostu tym krążkiem DN popadł w mocną przeciętność. Wraz z Sign Of Madness dołączyli do rzeszy zespołów bezmyślnie zmieniających swoje brzmienie o 180 stopni. Nasuwa się pytanie, w jakim celu? Na pewno nie spowoduje to wzrostu sprzedaży, zapewne ją tylko, jak historia uczy, drastycznie obniży. Po zmianie wokalisty na Mattiego Alfonzettiego był to jeden z krążków mocno oczekiwanych w moim domu. Liczyłem, że Matti przypomni sobie albumy jak Alfonzetti - Get ready, Jagged Edge - Fuel For Your Soul czy Bam Bam Boys - Bam Bam Boys i zaserwuje kolejną porcję przebojowego, melodyjnego rocka. Nic takiego... Album ma dołujący klimat, riffy bardzo gęste, w zasadzie to już nie jest hard rock tylko mroczny heavy metal (werbel czasem pracuje jak w thrashu). Oczywiście nic nie mam przeciwko heavy metalowi, ale niestety jest to źle zagrana muzyka. Wokal często jest poddawany efektom rodem z nu-metalu. Brzmi to sztucznie, powoduje, że między słuchaczem a płytą powstaje następny dysonans. Zdecydowanie nie tego oczekiwałem ja i zapewne wielu wraz ze mną. Obniżenie stroju gitar pozbawiło DN ich podstawowego atutu, a więc umiejętności pisania chwytliwych, a przy tym oryginalnych melodii. Tu mamy wrażenie "odgrzewanego kotleta", muzyka wydaje się pisana na siłę, brakuje radości, spontaniczności . Czasami poprzez te gęste riffy przewinie sie jakaś ciekawa melodia (Bringer Of Light), ale jest to raczej "wypadek przy pracy", pomysły w większości giną pod tabunem mało melodyjnych riffów. Szkoda że w tym przeciętnym materiale giną też naprawdę ciekawe i urozmaicone solówki (często są jedynym jasnym punktem w utworze). Jest to podobny krążek do tegorocznego Impelliteri Pedal To The Metal, który jest całkowicie nu-metalowym wydawnictwem, ale płyta angielskiego wirtuoza jest o kilka długości lepsza.

Jeśli szukanie mocnej heavy rockowej muzyki, możecie się za tą płytą rozejrzeć. Przeczytałem gdzieś, że album ma atmosferę płyt Pearl Jam, być może tak właśnie jest, na pewno ta płyta nie będzie dla nikogo antydepresantem. Nie jest to całkowita klapa, ale sądząc po poprzednich krążkach Damned Nation liczyłem na znacznie więcej. Niestety to obok Alfonzetti - Machine najsłabsza propozycja Mattiego Alfonzettiego.

Oficjalna strona zespołu: www.damnednation.tk

Vandervelde
grudzień 2004