Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

CRAZY LIXX - New Religion [2010]
Wydawca: Frontiers Records / 101 Distribution

  1. Rock And A Hard Place
  2. My Medicine
  3. 21 'Til I Die
  4. Blame It On Love
  5. Road To Babylon
  6. Children Of The Cross
  7. The Witching Hour
  8. Lock Up Your Daughter
  9. She's Mine
  10. What Of Our Love
  11. Desert Bloom
  12. Voodoo Woman
New Religion

Skład: Danny Rexon - śpiew; Joey Cirera - perkusja; Andy Dawson - gitary; Luke Rivano - gitara basowa

Produkcja: Chris Laney

Ilekroć słyszę o jakiejś nowej religii, przed oczami staje mi cwany guru, który znalazł sposób na wydrenowanie portfeli naiwnych, egzaltowanych owieczek. Na szczęście w muzyce nowe religie bywają niezwykle interesujące i - przy całym swoim synkretyzmie - wartościowe. Łączą dobrze rozumianą tradycję ze szczyptą elementów współczesności. Takiej definicji odpowiada drugie dziecko w dyskografii szwedzkiego Crazy Lixx, krążek bardziej wygładzony i dopieszczony od poprzednika, doskonale wyprodukowany (zasługa Chrisa Laneya), który powinien pobudzić szybsze bicie serca u wszystkich fanów dobrej muzyki rockowej. Od czasów pamiętnego, debiutanckiego Loud Minority w zespole nastąpiła tylko jedna zmiana personalna (gitarzystę Vica Zino zastąpił Andy Dawson), za to większą zmianę można dostrzec w jego muzyce.

Czy jest to zmiana na lepsze? Wbrew opinii części konserwatywnych fanów twierdzę, że tak. Szwedzka załoga odsunęła się od swoich sleaze rockowych korzeni, chociaż tak do końca o nich nie zapomniała i teraz serwuje Wam porcję nieziemsko przebojowego, stadionowego hard rocka w stylu lat 80-ych, aczkolwiek z pewnymi nowoczesnymi wtrętami i rozwiązaniami produkcyjnymi. W szampański nastrój wprowadzą słuchaczy już od początku "rattowe" riffy otwierającego wydawnictwo Rock And A Hard Place. Z kolei w śpiewie wokalisty (to charakterystyczne wykrzykiwanie, artykulacja, a także sama melodia) słychać pewne zapożyczenia ze Steelheart i taka mieszanka wraz z wyrazistym refrenem stanowi istną nitroglicerynę. Rewelacyjny numer mamy także na pozycji numer dwa. W My Medicine nieco kowbojskie, nieco brzęczące zagrywki gitary prowadzącej a’la Aerosmith scalono z imprezowo rozhuśtanym rytmem oraz z wokalizami przypominającymi jako żywo te z Let’s Get Rocked Def Leppard. Wszystko tu gra jak w zegareczku, poszczególne człony utworu idealnie się zazębiają, wspaniale nałożone, wielowarstwowe chórki przeplatają się z główną linią melodyczną. Na pewno jest to kandydat na melodyjny przebój roku. 21 ‘Til I Die brzmi jakby młody Jon Bon Jovi najadł się dopalaczy i zaczął chodzić w kółko po suficie, bo aż kipi młodzieńczą energią, wspartą od razu wpadającym w ucho refrenem (cóż z tego, że bardzo prostym?). Na marginesie wypada też wspomnieć o bardzo dobrze współgrającej z całością solówce. Blame It On Love został zagrany w średnim "leppardowym" tempie, wyznaczającym również charakter piosenki. Gdy słyszę ten sposób prowadzenia melodii, doskonałe chórki w refrenie, trudno mi uwierzyć, że w kompozycji nie maczał palców Robert "Mutt" Lange (okazuje się, że jednak nie). Z kolei żwawsze Road To Babylon można by z powodzeniem umieścić zarówno na "jedynce" Hardline, jak i na którymś albumie Axela Rudiego Pella z udziałem Johnego Gioelego, ponieważ jego otwarta przebojowość i riffy w zwrotce nasuwają skojarzenia z Cold Heaven... Nieważne, że jest to mało oryginalne, za to jak rajcujące! Myślicie, że dalej jakość kawałków spadnie? A gdzie tam! Children Of The Cross jest balladą, ale daleko jej od słodkich przytulanek dla dzieci. Akustyczne zagrywki we wstępie przechodzą dalej w zdecydowane riffy, grające w tempie średnim, natomiast w tym, co wyśpiewuje z pasją gardłowy, można dostrzec pewne zapożyczenia z Heart (tego z okresu Brigade). A solo? No cóż, kolejny raz potwierdza się, że partie solowe nie muszą być absolutnie wirtuozerskie, by określać je jako dobre i dopasowane do utworu jak klocki puzzli. Zdecydowane, zagrane z furią, metalowe, zgrzytliwe riffy The Witching Hour to Crazy Lixx w bardziej chropowatej odsłonie, przywodzącej na myśl ubiegłoroczne wynurzenie Chrisa Laneya. Słuchając tego dostaniecie kopa jak po szklance mocnej kawy. Podobne wrażenie ma się przy Lock Up Your Daughter, tym razem bliższemu hard rockowi z elementami sleaze rocka. Skandowane frazy refrenu tego numeru walą prosto w twarz i trudno nie dać się porwać werwie i czadowi tego kawałka. A wszystkie panny z ochotą zaczną kręcić biodrami przy ultramelodyjnym, wesołym She’s Mine, którego rockandrollowe, kołyszące riffy wspiera barowe pianino. Cekiny, pióra, strzelające korki od szampana...czujecie klimat? Znajdziemy tu pewne odniesienia do Wig Wam. What Of Our Love to piosenka z całego zestawu najbliższa klasycznej power balladzie, ze wszystkimi jej atrybutami: delikatną zwrotką, mocniejszym, chóralnym refrenem, chwytliwą melodią. Pewne elementy współczesności (modulacje wokali, pseudo-smyczki) jakoś w ogóle mnie nie rażą, nie odwracają uwagi od esencji numeru. Po krótkim, akustycznym, bluesowym przerywniku w postaci Desert Bloom Szwedzi zostawili na koniec jeszcze jeden hit. Voodoo Woman bazuje na świetnym riffie przewodnim, zadziornym śpiewie, umiejętnie stopniowanym napięciu (szczególnie przypadły mi do gustu przedrefreny), solidnej, gitarowej robocie - w solówce słychać fragment ze sweepingiem. Niewątpliwie tym samym kwartet postawił mocną kropkę nad "i".

Moim zdaniem na New Religion szwedzka ekipa najzwyczajniej w świecie przeskoczyła poprzeczkę, ustawioną wysoko przez swój debiutancki album. Można się spierać o to, czy ta nowa płyta nie ma czasami nadmiernie wypolerowanego brzmienia, czy nie przesadzono z liczbą producenckich trików, ale nie można odmówić jakości samym kompozycjom, w większości rewelacyjnym, podobnie jak umiejętności - samym muzykom. Crazy Lixx po raz kolejny udowodnili, że należą do ścisłej czołówki współczesnego melodyjnego hard rocka.

Oficjalna strona zespołu: www.crazylixx.com

Hardlover
kwiecień 2010