|
Skład: Oddleif Stensland - śpiew, gitara; Erik Mortensen - gitara basowa; Tor Atle Andersen - perkusja
Produkcja: Communic
Ile cukru znajdowało się w cukrze produkowanym w PRL? Zaryzykuję teorię, że tyle ile w najnowszym albumie Communic pt. The Bottom Deep znajduje się progresywnego metalu. Wiele zachodnich mediów rozpłynęło się w pozytywnych opiniach na temat najnowszego albumu norweskiego trio, ale ja radziłbym wykazywać powściągliwość, jeśli idzie o muzykę zawartą na następcy Payment Of Existence z 2008 roku. Przynajmniej jeśli chodzi o kilka aspektów, które stawiają pod dużym znakiem zapytania bezpośrednie etykietowanie The Bottom Deep w kategorii prog metalowych objawień 2011 roku.
Bez wątpienia Oddleif Stensland (wokal, gitary), Erik Mortensen (bas) oraz Tor Atle Andersen (perkusja) wiedzieli, do czego dążą tworząc najnowszy album Communic. Wszak cała trójka muzyków gra ze sobą od czasów studyjnego debiutu zespołu w 2005 roku i zawsze pozostawała nieugięta, jeśli chodzi o jakiekolwiek zmiany w składzie, zaledwie od czasu do czasu angażując do studia jakiegoś klawiszowca. Tym bardziej interesująca wydaje się rekomendacja ze strony Oddleifa Stenslanda, który przed premierą czwartego studyjnego albumu Norwegów stwierdził: "Zapamiętajcie, że w muzyce Communic nie ma granic". Muzycy formacji na swoim najnowszym dziele zaoferowali w sumie dziesięć utworów utrzymanych w mrocznym, przytłaczającym klimacie. Niemniej biorąc pod uwagę trzy poprzednie albumy zespołu w przypadku The Bottom Deep można już po pierwszym odsłuchu stwierdzić, że grupa zdecydowanie nacisnęła na ciężar obniżając wartość przemycanych do swojej muzyki smaczków. Premierowym kompozycjom, choć są relatywnie długie, brakuje zróżnicowania i urozmaicenia. Stensland, Mortensen oraz Andersen napisali toporne, monotonne i momentami po prostu mdłe utwory, w których jednostajność zaledwie od czasu do czasu jest w stanie wyłamać jakaś solówka gitarowa, klimatyczne akustyczne naleciałości, czy kilka ciekawych riffów. Paradoksalnie dla The Bottom Deep przekleństwem stał się czas trwania poszczególnych kompozycji, bo takie Facing Tomorrow czy Wayward Soul aż proszą się o zakończenie co najmniej w połowie. Prawdopodobnie gdyby album został skrócony o kilkanaście minut, mógłby stanowić solidną - choć pozbawioną fajerwerków - szkołę heavy metalu, a w rzeczywistości muzycy Communic wydali dzieło karykaturalne i nużące. W żadnym wypadku nie chcę odmawiać umiejętności Norwegom, którzy w wielu fragmentach płyty udowodnili, że doskonale poruszają się w klasycznym metalu, ale na The Bottom Deep wykorzystali zupełnie nietrafione, przestrzelone pomysły.
Pytanie o najnowszy album Communic to de facto pytanie o współczesną definicję progresywnego metalu, bo norweskie trio prawdopodobnie udowodniło krążkiem The Bottom Deep, że nie wystarczy konstruować długich kompozycji, ale też trzeba umiejętnie je urozmaicić. Wielowątkowość nie polega na kopiowaniu dwóch,trzech riffów, ale na wędrówce pomiędzy całą gamą rozmaitych, unikatowych pomysłów. Muzycy z Norwegii zrobili dużo, aby zaprzeczyć stawianym przez siebie tezom, bo jeśli w taki sposób ma wyglądać muzyka bez granic, to chyba tylko w autorytarnej federacji... 5/10
Oficjalna strona zespołu: www.communic.org
Konrad Sebastian Morawski sierpień 2011
|