|
Skład: Leif Edling - gitara basowa; Mats Björkman - gitara rytmiczna; Jan Lindh - perkusja; Messiah Marcolin - śpiew; Lars "Lasse" Johansson - gitara prowadząca
Produkcja: Candlemass
Kiedyś, dawno temu, na początku lat '90 wpadła mi w łapy kaseta bliżej nieznanego zespołu, z malowniczą okładką i zostało mi zakomunikowane, że oto mam do czynienia z potężnym metalem podchodzącym pod death. Byłem wówczas fanem takiego grania, więc odpaliłem album Ancient Dreams i death metalu to wcale nie przypominało, natomiast w istocie rzeczy było potężne, dostojne i bardzo wciągające.
Mirror Mirror długo śnił mi się po nocach. Jest w tym jakaś pierwotna siła Black Sabbath, ale nie da się ukryć, to mocna produkcja przystająca do końca lat '80 ustawiła kompozycje na tym krążku. W zasadnie można zaryzykować stwierdzenie, że Candlemass grali po prostu heavy metal, lecz z racji tego że grali na ogół wolno i ciężko, przypisano im etykietkę doom metal. Wokal Marcolina atakuje tu i ówdzie donośnym wibratem, co stwarza wrażenie, że mamy do czynienia z operą i to w dodatku
przepełnioną sakralnym patosem. Idealnym przykładem tego jest wolny, majestatyczny Epistle No.81, który oficjalnie zamyka wydawnictwo. Ciekawostką odnośnie tego nagrania jest to, że zostało ono skomponowane przez XVIII wiecznego szwedzkiego muzyka i poetę Carla Michaela Bellmana. Oczywiście wersja Candlemass potraktowana jest na nowoczesne XX wieczne instrumenty, natomiast zrobione to zostało tak minimalistycznie, że podejrzewam, iż Bellman w grobie się raczej nie przewraca. Słyszałem kiedyś akustyczne nagranie owego numeru i to po szwedzku. Brzmiało to jak stara folkowa ballada. W wersji Candlemass podłoga i ściany się trzęsą. A ciarki na plecach te same. Incarnation Of Evil mimo że wtapia się idealnie w całość, to po prostu przeróbka kawałka Black Messiah wcześniejszego zespołu Leifa Edlinga Nemesis, wydana na EP-ce The Day Of Retribution. Prawdę mówiąc jeśli spodoba Wam się jeden utwór na krążku Ancient Dreams, spodoba Wam się też i reszta. Nie widzę bowiem powodu, dla jakiego miałoby być inaczej. Mnie najbardziej obok wspomnianych przypadły do gustu Darkness In Paradise oraz tytułowy, chyba najbardziej zapamiętywalne, choć warto dodać, że melodyjne refreny mamy także w Bearer Of Pain i The Bells Of Acheron. Solówki co najmniej na poziomie przyzwoitym, a moim zdaniem o wiele bardziej interesujące niż w takim Iron Maiden, gdzie oczywiście wszystko
technicznie elegancko, tylko zbyt sztampowo. Nie, że gitarzyści Candlemass nie prezentują podobnych tricków, po prostu ta muzyka wymaga więcej wyczucia z racji tempa, w jakim wykonywane są poszczególne utwory i wydaje mi się, że panowie chcą jakby na siłę nawiązać do muzyki klasycznej w pewnych elementach poszczególnych kawałków. Oczywiście nie jest też tak, że tempo jest tutaj jednostajnie walcowe, bo żwawe momenty w The Bells Of Acheron czy Mirror Mirror wyraźnie nadają dynamiki wydawnictwu. Jako utwór bonusowy do krążka dołączono Black Sabbath Medley, czyli po prostu zlepek fragmentów największych przebojów Black Sabbath. Wszystko podporządkowane właściwej stylistyce, dla mnie jednak zbędny motyw, zwłaszcza że album i tak składa się niemal wyłącznie z długich kawałków (po ok. 7 minut każdy).
Płyty nie wypada nie znać, tak jak zresztą trzech innych płyt Candlemass z lat '80. To jest klasyka metalu w wydaniu niemal wirtuozerskim. Szkoda, że Candlemass nie zdobyli szerszego uznania, choćby takiego jakie zyskała grupa Helloween, bo wiele momentów na Ancient Dreams przypomina gitarowe wyczyny Kaia Hansena i Michaela Weikatha, z tym że Candlemass grali po prostu wolniej, stąd zapewne nie porwali ludzi chcących machać głowami w takt metalowej galopady. Album polecam oczywiście fanom Black Sabbath, ale także fanom klasycznego heavy metalu, jeśli świat się dla nich nie zamyka na szybkich, skocznych utworach z tego gatunku. To muzyka dostojna, do słuchania w samotności, w której
nie brak odjechanych solówek i mocnych wokali. Potęga metalu w całej okazałości i dowód na to, że grając wolno można również zagrać melodyjnie.
Oficjalna strona zespołu: www.candlemass.se
LSDisease czerwiec 2011
|