Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

BUDGIE - Power Supply [1980]
Wydawca: Griffin Records / Repertoire

  1. Forearm Smash
  2. Hellbender
  3. Heavy Revolution
  4. Gunslinger
  5. Power Supply
  6. Secrets In My Head
  7. Time To Remember
  8. Crime Against The World
  9. Wild Fire [CD bonus]
  10. High School Girls [CD bonus]
  11. Panzer Division Destroyed [CD bonus]
  12. Lies Of Jim (The E Type Lover) [CD bonus]
Power Supply

Skład: Burke Shelly - śpiew, gitara basowa; John "JT" Thomas - gitary; Steve Williams - perkusja

W latach '70 ubiegłego wieku grupa Budgie proponowała co bardziej wtórny materiał, ale porywający autentycznością i siłą wykonania. Tak było właśnie w pierwszej połowie wspomnianej dekady. Później zespół trochę spuścił z tonu, aby w lata '80 wejść z tarczą. Płyta Power Supply to zbiór bardzo udanych kompozycji wyrastających z rockowej klasyki, ale także zahaczających o coś, co wówczas obrało szumną nazwę New Wave Of British Heavy Metal.

Pierwszy utwór, Forearm Smash, to po prostu killer. Absolutnie doskonała kompozycja. Słychać jakby wpływy AC/DC, ale i powiew nowej dekady. Burke wydziera się tu niczym Bon Scott albo Rob Halford, doskonale oddając rock and rollowy klimat tej kompozycji. Następny na płycie jest Hellbender. Tytuł trochę nawiązuje do Judas Priest i muzycznie też mamy takowe klimaty. Właściwie ten numer mógłby się znaleźć na British Steel Priestów, choć byłby tam raczej słabszym punktem. Tutaj zresztą także specjalnie się nie wyróżnia. Za to następny Heavy Revolution to hicior na miarę Forearm Smash. Tym razem jednak grupa gra nieco ostrzej i potwierdza się fakt, że mamy już do czynienia z NWOBHM. Miłośników starszego oblicza zespołu powinien przekonać kolejny numer na albumie - Gunslinger. Lekko bluesująca gitara, klimaty Zeppelinowskie, choć nadal wszystko brzmi masywnie. Power Supply to kompozycja w stylu AC/DC. I znowu Burke Shelly stara się udowodnić że Scott wcale nie umarł i wydaje się w tym bardzo przekonujący. Następny kawałek, Secrets In My Head, jest moim zdaniem nieco słabszy, choć stylowo utrzymany jak większość albumu. Za to balladowy Time To Remember to już perełka godna uwagi. Nie ma to jednak nic wspólnego z tymi urzekającymi miniaturkami z pierwszego okresu działalności zespołu. To raczej typowa metalowa ballada, niemmniej jednak słucha się jej wyśmienicie. Gdyby AC/DC grało ballady, mogłoby tak zabrzmieć. Crime Against The World kończy oficjalną część albumu. To oczywisty ukłon, kolejny zresztą, w stronę AC/DC. Do wydania kompaktowego dodane zostały 4 bonusy, z których na szczególną uwagę zasługuje High School Girls - kompozycja niesiona na fali brytyjskiego metalu oraz agresywny metalowy Panzer Division Destroyed, okraszony doskonałymi gitarowymi solami.

Płyta Power Supply to Budgie w bardziej metalowym wydaniu niż wcześniej, jednak czuć też wyraźne nawiązanie do ich rock and rollowych korzeni. Burke Shelly podkreśla, że to jego ulubiony album Budgie, a ja mogę powiedzieć że to najbardziej udana pozycja od czasu In For The Kill z 1974 roku, jednak chyba nie przebija tamtego dzieła.

Oficjalna strona zespołu: www.budgie.uk.com

LSDisease
marzec 2004