|
Skład: Bruno Kraler - śpiew, gitary; Bobby Altvater - gitary; Allessandro Del Vecchio - instrumenty klawiszowe, chórki; John Billings - gitara basowa; Dominik Huelshorst - perkusja; Lino - solówki; Alessandra Funaro - solówki
Produkcja: Bruno Kraler
Końcówka roku zbliża się nieuchronnie. Nadchodzi zatem czas tegorocznego podsumowania najlepszych płyt i wynikający z tego obowiązek przesłuchania raz jeszcze dużej ilości nagrań, czasami lepszych, czasami gorszych. W ten sposób dochodzimy do Brunorock, ciekawego, momentami oryginalnego AOR-owego zespołu, który czuje się najlepiej w melodyjnym, rockowym materiale.
Kapela należy do mało znanych, pochodzi z Włoch, a opisywane War Maniacs jest czwartym albumem w ich dyskografii. Specjalnie piszę "ich", gdyż chociaż Brunorock jest solowym projektem wokalisty grupy (ex- Dark Sky, Nightpride), to jednak przyznaje on, że pozostali muzycy mają bardzo duży udział w komponowaniu i tworzeniu materiału. Nagranie krążka zajęło podobno aż dwa lata. Historia grupy sięga lat '90, czym bardzo mnie zaskoczyli. Odbieram to jako plus. Krążek zaczyna się intrygująco, od ścieżki nazwanej odważnie Breakthrough. Od razu słychać, że Brunorock nie są typową kapelą, gdyż potrafią ze sobą łączyć różne elementy, w tym przypadku zgrabnie dopasowując do całości przyspieszoną sekcję rytmiczną. Liar brzmi już inaczej, bardziej klasycznie, ale melodię ma podobną do swojego poprzednika. W trójeczce nie podoba mi się brzmienie klawiszy, dało to radę lepiej dopracować. Zastrzeżenia mam też do refrenów, wykrzykiwanie "Julia" nie było trafionym pomysłem. Nie, nie jest to mój faworyt. Podobnie oceniam Last Ride. Nazwa sugerowałaby coś mocnego, w praktyce otrzymujemy dość lekki AOR-owy numer z trochę bardziej dynamicznymi refrenami. Grupie brak przekonania, ale jeśli komuś podobają się anemiczne bujańce, to może spojrzy na numer łagodniejszym wzrokiem? Kiedy zaczynałem się trochę niecierpliwić, Brunorock postanowili mi to wszystko wynagrodzić. In Search Of Faith jest po prostu piękne. Lubię takie delikatne, ale zagrane z pomysłem ścieżki. Numer ma klimat, nastrój, skłania ku refleksji i stąd słucham go z przyjemnością. Dwa kolejne nagrania są ze sobą połączone, tworząc zgrabną całość. Intro Forever Free przeradza się w najbardziej rockowy, najbardziej wesoły numer na płycie. Time To Run jest moim zdaniem interesujące, choć głównie za sprawą niezłego otwarcia. W dalszej części traci wiele ze swojego uroku. Kiedy zacząłem przekonywać się do płyty, miałem nieszczęście natrafić na kawałek tytułowy, który niestety popsuł mi trochę dobry humor. Dlaczego? Odpowiedź jest krótka: refreny. A i zwrotkom mogłoby się od mnie trochę oberwać. Touch Too Much jest coverem utworu pochodzącego z legendarnego Highway To Hell i jest to przeróbka bardzo wierna, różniąca się od oryginału chyba jedynie obecnością klawiszy. Ja podziękuję, pozostanę przy wersji AC/DC. Raz gorzej, raz lepiej. Teoria sprawdza się w praktyce, gdyż przy Temptations zespół jest w trochę poprawniejszej formie. Nie zawodzą refreny, nie brak im dynamiki, ani przebojowości. Na zakończenie balladka, można to było przewidzieć, gdyż wiele zespołów tak czyni. Cieszyć może, że Painless Skies nie razi ani cukrem, ani plastikiem. Brunorock nie przekraczają pewnej cienkiej granicy i numer uznaję za udany. A kiedy słucham jego refrenów, po moim kręgosłupie przechodzi przyjemne mrowienie.
War Maniacs, płyta wbrew nazwie delikatna i spokojna, w żadnej mierze nie jest wybitnym osiągnięciem. Stosunkowo mało na niej utworów, które uważałbym za dobre, czy też za przekraczające granicę przeciętności. Z drugiej strony, te kilka niezłych kawałków zaciekawiło mnie na tyle, że postanowiłem zapoznać się z wcześniejszymi dokonaniami zespołu. Kto wie, może warto?
Oficjalna strona zespołu: www.brunorock.com
Guciomir grudzień 2009
|