|
Wraz z nadejściem lat '80 wiele zespołów z poprzedniej dekady - w tym także KISS - znalazło się w niemałych kłopotach. Przemysł muzyczny uległ dość gwałtownym zmianom i wczorajsza hegemonia nie gwarantowała niczego - starszym zespołom szybko przypięto łatki "przeterminowane". We wczesnych latach '80, KISS pożegnało się z muzykami oryginalnego składu Peterem Crissem i Acem Frehleyem, a w 1983 roku, zrezygnowali ze słynnych makijaży w ramach wejścia w nową dekadę. Ciągłe rotacje personalne jednak wciąż chwiały stabilnością zespołu - najpierw znika z szeregów KISS Vinnie Vincent, potem Mark St. John... Wszystko skończyło się w dniu, w którym do zespołu dołączył kolejny gitarzysta - ten, którego od razu kojarzymy z "bezmaskowym" KISS i następnymi dwunastoma latami z historii kapeli - Bruce Kulick. Nie zapominajmy jednak, że Bruce Kulick to nie tylko były wiosłowy KISS - zanim dołączył do ekipy Stanleya i Simmonsa, grywał już z Michaelem Boltonem i Billym Squierem, teraz zaś cieszy się stabilną pozycją w Grand Funk Railroad i projekcie E.S.P, a ponadto - wydaniem najnowszej solowej płyty! W świetle wszystkich tych nowości, Bruce zgodził się opowiedzieć naszym czytelnikom trochę o swojej niesamowitej karierze. Jedziemy więc - oto Bruce Kulick!
HARD ROCK SERVICE: Cześć, Bruce! Dzięki za możliwość przeprowadzenia tego wywiadu, to wielki przywilej. Jesteś niesamowicie utalentowanym muzykiem, zaagażowanym przez lata w wiele różnych projektów. Poza tym, jesteś także artystą solowym - właśnie wychodzi Twoja najnowsza płyta, BK3. Czy czujesz się bardziej komfortowo grając solo i pod własnym nazwiskiem, czy dzieląc scenę z całym zespołem?
BRUCE KULICK: Moja nowa płyta, BK3, dodała mi sporo pewności siebie. Przyznam, że jestem z niej bardzo dumny.
HARD ROCK SERVICE: Jeśli już mówimy o tej płycie - zgromadziłeś na niej sporo znakomitych gości. Gene Simmons i jego syn Nick, Doug Fieger, Eric Singer, Steve Lukather (Toto), John Corabi (Ratt, ex- Mötley Crüe), Tobias Sammet (Edguy, Avantasia)... Opowiedz nam trochę o muzykach zaangażowanych w projekt oraz o samym albumie.
BRUCE KULICK: Bardzo się cieszę, że ci ludzie zaangażowali się i odwalili naprawdę kawał dobrej roboty, pojawiając się na płycie. Nagrywając, przedyskutowywałem poszczególne piosenki z innymi i szczęśliwie, wszystko wyszło właśnie tak, jak chciałem. To naprawdę porządny, solidny materiał z udziałem moich znakomitych gości.
HARD ROCK SERVICE: Jaką promocję przewidujesz dla BK3? Single, teledyski, może trasa koncertowa?
BRUCE KULICK: W Stanach piosenka Nicka Simmonsa będzie pierwszym singlem, drugim - piosenka jego ojca, Gene'a. Mam przy tym nadzieję odbyć trasę w ramach promocji BK3.
HARD ROCK SERVICE: Jak oceniasz BK3 w świetle dwóch poprzednio wydanych płyt solowych?
BRUCE KULICK: Najnowsza płyta to zdecydowane "nie" powiedziane jakimkolwiek kompromisom, tak w warstwie produkcji, jak i brzmienia. Jestem pewien, iż jest to zarazem o wiele lepsza płyta.
HARD ROCK SERVICE: Jeśli mówimy o Bruce'ie Kulicku jako o niezależnym muzyku - skupmy się teraz na tym, jak zaczęła się Twoja kariera. Kto zainspirował Cię do grania, jakie były Twoje początki z muzyką?
BRUCE KULICK: Wszystkie najważniejsze zespoły brytyjskiej inwazji w muzyce, poczynając od Beatlesów, a kończąc na Led Zeppelin, Cream, The Who i tak dalej... wszystkie one były dla mnie bardzo ważne. Również Jimi Hendrix był olbrzymią inspiracją. Powziąłem zamiar grania na gitarze, widząc w telewizji występ The Beatles.
HARD ROCK SERVICE: W dzieciństwie byłeś zainteresowany sztuką i malarstwem - podobnie jak Paul Stanley. Czy jest jakaś korelacja pomiędzy zainteresowaniem sztuką i muzyką w młodym wieku?
BRUCE KULICK: Wielu muzyków okazuje się być także artystami... nie wiem, dlaczego.
HARD ROCK SERVICE: Czy Twoje muzyczne zainteresowania uległy większym zmianom przez lata?
BRUCE KULICK: Wszystkie moje wczesne inspiracje są dla mnie wciąż bardzo, bardzo ważne. Are You Experienced Hendrixa to wciąż dla mnie świętość.
HARD ROCK SERVICE: Jak postrzegasz obecną scenę muzyczną? Czy widzisz gdzieś kandydata na "następnego Hendrixa", wartego zainteresowania gitarzystę?
BRUCE KULICK: Trudno powiedzieć, dokąd tu wszystko zmierza... Mam nadzieję, że jest jeszcze szansa, by mógł się pojawić następny Hendrix... jednak nie sądzę, żeby to było możliwe.
HARD ROCK SERVICE: Teraz porozmawiajmy o najważniejszej części Twojej kariery - dwunastu latach bycia wiosłowym KISS. W jakich okolicznościach poznałeś członków zespołu?
BRUCE KULICK: Mieszkanie w Nowym Jorku, plus koneksje mojego brata oczywiście przyczyniły się znacznie do nawiązania z nimi współpracy. Zresztą, już w późnych latach '70 ja i mój brat spędzaliśmy towarzysko czas z Paulem.
HARD ROCK SERVICE: W 1984 roku dołączyłeś do KISS - początkowo tymczasowo, wkrótce potem jednak zostałeś z nimi na dobre. Jedno z pierwszych muzycznych świadectw Twojej współpracy z zespołem to Animalize Live: Uncensored - zapis koncertu z Cobo Hall, Detroit. Jakie są Twoje wspomnienia z tego koncertu, czy towarzyszyła mu trema?
BRUCE KULICK: Największe wrażenie wywarła wtedy na mnie obecność Diany Ross na tym koncercie... Poza tym, strasznie się denerwowałem.
HARD ROCK SERVICE: Kolejne wydawnictwo KISS ery bezmaskowej to KISS Exposed, materiał złożony z wideoklipów, fragmentów koncertów i zabawnych scenek zakulisowych z Waszym udziałem. Jak wspominasz kręcenie "Exposed"?
BRUCE KULICK: To było dosyć głupie... Z drugiej jednak strony, na planie kręciło się mnóstwo seksownych dziewczyn!
HARD ROCK SERVICE: Byłeś czwartym gitarzystą w historii KISS. Jak radziłeś sobie z nieuniknionymi porównaniami do poprzedników - Ace'a Frehleya, Vinniego Vincenta i Marka St. Johna?
BRUCE KULICK: Nauczyłem się z tym żyć. Wszyscy jesteśmy różni, ale każdy z nas odegrał swoją rolę w historii KISS.
HARD ROCK SERVICE: Jak podsumowujesz okres grania w KISS? Jak wspominasz tamte dni?
BRUCE KULICK: Bawiliśmy się, ciężko pracowaliśmy, czasami to wydawało się być tylko snem... Oczywiście, byłem bardzo dumny ze wszystkiego, co udało się nam razem osiągnąć.
HARD ROCK SERVICE: Z pięciu albumów, w których nagrywaniu uczestniczyłeś, każdy różni się od poprzedników - glam metalowe Asylum i Crazy Nights, cięższe i bardziej skrajne brzmieniowo Revenge i Carnival Of Souls... Który z albumów KISS z lat '85-'97 pozostaje Twoim ulubionym?
BRUCE KULICK: Myślę, że każda z tych płyt zawiera świetne momenty. Od Tears Are Falling, przez Forever, do Unholy, wszystko to to kawał dobrej muzyki... Moją faworytką pozostaje jednak Revenge.
HARD ROCK SERVICE: Z KISS nagrałeś sporo teledysków, jeden jednak był absolutnie wyjątkowy - mowa tu o God Gave Rock'n'Roll To You II, w którym po raz ostatni wystąpił Eric Carr. Gene Simmons powiedział kiedyś: "to nie tylko cover nagrany na potrzeby ścieżki dźwiękowej, to testament Erica Carra". Czy zgadzasz się z tym? Jak wspominasz powstawanie piosenki i teledysku?
BRUCE KULICK: Faktycznie, był to swego rodzaju testament... Tamte dni były naprawdę bardzo ciężkie dla KISS. Samą piosenkę kocham i nigdy, przenigdy nie zapomnę Erica śpiewającego w chórkach w studio, ani jego pracy na planie teledysku.
HARD ROCK SERVICE: W KISS grałeś dwanaście lat, jednak tylko raz zdarzyło Ci się zaśpiewać na płycie zespołu - w I Walk Alone z Carnival of Souls: The Final Sessions. Dlaczego tylko w jednej piosence przejąłeś obowiązki głównego wokalisty? Czy nie czułeś się komfortowo za mikrofonem?
BRUCE KULICK: Wystarczającym szokiem było dla mnie, że w ogóle cokolwiek wtedy zaśpiewałem! I tak, nie czułem się wtedy zbyt komfortowo śpiewając główne partie. Nauczyłem się tego jednak.
HARD ROCK SERVICE: Jak wspominasz światowe KISS Convention Tour, które odbyły się w 1995 roku? Była to prawdziwa gratka dla fanów KISS - wystawa pamiątek zespołu i wyjątkowe akustyczne występy, bazujące na prośbach fanów...
BRUCE KULICK: KISS Convention było niesamowite... Najbardziej w pamięci utkwiły mi radość i zainteresowanie ze strony fanów!
HARD ROCK SERVICE: Prawdopodobnie najbardziej wyjątkowym występem, jaki kiedykolwiek dało KISS, było MTV Unplugged (również w roku 1995). Z jednej strony - bardziej surowa i artystyczna strona KISS, i sporo Twoich gitarowych popisów, z drugiej - powrót Ace'a Frehleya i Petera Crissa, nieuchronnie zwiastujący reunion oryginalnego składu...
BRUCE KULICK: Byłem dumny z części koncertu, za którą odpowiadaliśmy ja i Eric [Singer]. Oczywiście, ten występ przeszedł do historii głównie przez powrót muzyków oryginalnego składu... Sądzę jednak, że tak czy inaczej był to wyjątkowy moment w historii KISS.
HARD ROCK SERVICE: Również w tamtym okresie nagrany został ostatni album z udziałem składu z Revenge - Carnival Of Souls - i wkrótce potem rozpoczęło się Reunion Tour. Czy w momencie odejścia z zespołu, w którego szeregach spędziłeś dwanaście lat, czułeś rozczarowanie albo złość, czy po prostu potraktowałeś to jako rodzaj naturalnej kolei rzeczy?
BRUCE KULICK: Biznes to biznes. Po prostu nie miało mnie już więcej być w szeregach KISS, choćby ze względu na fakt, jak wielkim sukcesem okazało się Reunion Tour. Nie dziwiło mnie to. Nie czułem również gniewu. Oczywiście - w jakimś wymiarze to bolało. Ciężko jednak powstrzymać coś, co po tych wszystkich latach po prostu musiało się zdarzyć.
HARD ROCK SERVICE: Z końcem roku 1996 przestałeś być członkiem KISS. W gruncie rzeczy jednak, drogi Twoje i pozostałych członków KISS nie rozeszły się na dobre - do dziś współpracujesz z Paulem, Gene'm i Ericiem. Chyba faktycznie wszelkie pretensje wygasły...
BRUCE KULICK: Jestem bardzo dumny z dobrych stosunków, jakie utrzymuję z Gene'm i Paulem; cieszę się, że jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. Zresztą... dlaczego nie?
HARD ROCK SERVICE: Oczywiście, Twoja muzyczna aktywność nie ograniczała się tylko do KISS i późniejszej współpracy z Paulem i Gene'm. Grywałeś także m.in. z Meat Loafem, Michaelem Boltonem i Billym Squierem...
BRUCE KULICK: Cieszyło mnie, że mogę zagrać na albumach takich artystów jak Bolton czy Squier. To bardzo utalentowani muzycy. KISS jednak było większe niż cokolwiek w moim odczuciu... to dopiero była przygoda!
HARD ROCK SERVICE: Innym projektem, w który się zaangażowałeś w drugiej połowie lat '90, był hard rockowy Union z byłym wokalistą Mötley Crüe - Johnem Corabim. Opowiedz trochę o zespole; czy to prawda, że Nikki Sixx zasugerował Wam współpracę?
BRUCE KULICK: Jestem bardzo dumny z Johna i z całego zespołu. Nikki faktycznie bardzo silnie nas wspierał... oczywiście, trudno też pominąć fakt, że w moim odczuciu stworzyliśmy trochę naprawdę dobrej muzyki.
HARD ROCK SERVICE: Również pod koniec lat '90, wspólnie z Johnem i Ericiem Singerem sformowaliście kolejny muzyczny projekt. Mowa tu o The Eric Singer Project (E.S.P.) Prócz wydanego jednego albumu, macie także na koncie sporo koncertów również w Europie. Opowiedz nam proszę o tym.
BRUCE KULICK: To świetna zabawa grać wspólnie z Ericiem i resztą chłopaków. Bardzo się cieszymy z możliwości zagrania dla naszych fanów. Nie wywiera się na nas żadnej presji, nie mamy żadnych zobowiązań, gramy więc utwory ze wszystkich etapów naszych karier i z repertuarów wszystkich zespołów, w których partycypowaliśmy swego czasu... Te koncerty dają mi sporo frajdy.
HARD ROCK SERVICE: Wyjątkowym wydawnictwem, w którego powstawaniu brałeś udział, było Rockology z 1999 roku, zawierające piosenki, nad którymi Eric Carr pracował przed swoją śmiercią w 1991 r. Prócz współtworzenia i zagrania na albumie, Twoją zasługą było także skompletowanie tego materiału i wyprodukowanie go. Opowiedz nam trochę o tym szczególnym dla fanów Erica albumie.
BRUCE KULICK: Najważniejszym było, że ta muzyka nie pozostała zamknięta w szafie. Bardzo cieszyło mnie, że mogę wydobyć te dźwięki na światło dzienne. Eric był bardzo utalentowanym człowiekiem i mam nadzieję, że wydawnictwo wszystkim się podoba.
HARD ROCK SERVICE: Mija dziewiąty rok, odkąd grasz w amerykańskim zespole Grand Funk Railroad - znanym głównie z przeboju z 1973 roku We're An American Band. Czy to prawda, że dołączyłeś do nich po osobistym zaproszeniu od perkusisty Dona Brewera? Jakie są Wasze obecne plany?
BRUCE KULICK: Tak, i uwielbiam z nimi występować. Na rok 2010 mamy zapowiedzianych sporo koncertów. To naprawdę znakomity zespół.
HARD ROCK SERVICE: Co również może zainteresować czytelników Hard Rock Service, to Twoja współpraca z Wig Wam i Lordi. Oba zespoły w jakimś stopniu inspirowały się zresztą KISS... Jak wspominasz tę współpracę?
BRUCE KULICK: Ich przywiązanie do wszystkiego, co nosi markę KISS, sprawiło, że nasza współpraca układała się świetnie! Bardzo dobrze bawiłem się, pracując z obydwoma zespołami. Zdradzę także, że współtworzyłem także trochę materiału na najnowszą płytę Lordi, która właśnie powstaje.
HARD ROCK SERVICE: Opowiedz nam trochę o obozach "Rock 'N' Roll Fantasy", w które się angażujesz. To prawdziwe zjawisko kulturowe - wystarczy wymienić nazwiska takie jak Twoje, Roger Daltrey, Paul Stanley czy Steven Tyler...
BRUCE KULICK: To naprawdę wspaniała idea i bardzo cieszę się z możliwości uczestniczenia w tych wydarzeniach. Zawsze wywiera na mnie ogromne wrażenie fakt, jak nasi "obozowicze" przybywają bez żadnego doświadczenia, by opuścić miejsce "Rock 'N' Roll Fantasy Camp" czując się jak prawdziwe gwiazdy rocka.
HARD ROCK SERVICE: Ciekawym wydawnictwem, w którym brałeś udział, jest DVD KISS Forever, które wydałeś razem ze swoim bratem Bobem. Opowiedz trochę o lekcjach gry na sześciu strunach w oparciu o klasyki KISS, których udzielacie w ramach uczestnictwa w tym projekcie.
BRUCE KULICK: Uwielbiam dzielić się z innymi sekretami mojej techniki gry na gitarze. Bardzo szczegółowo przeanalizowałem na tym DVD niektóre z najlepszych piosenek KISS, podobnie uczynił mój brat. Żaden gitarzysta nie może się bez tego obyć!
HARD ROCK SERVICE: Rozmawiając o latach wspaniałej kariery, nie możemy zapominać o przyszłości. Czy możesz podsumować moment, w którym obecnie znajdujesz się jako artysta? Czy są szanse, byś kiedyś - z Grand Funk Railroad, E.S.P. lub solo - zawitał na koncerty do Polski?
BRUCE KULICK: Jestem bardzo dumny z mojej nowej płyty, BK3, i cieszę się ze wszystkich wspaniałych chwil towarzyszących jej ukazaniu się. Oczywiście, podobną frajdę sprawia mi też Grand Funk Railroad i E.S.P. oraz cała reszta... I tak, mam nadzieję kiedyś przyjechać do Polski!
HARD ROCK SERVICE: Czy chciałbyś dodać coś na koniec? Może słówko lub dwa dla KISS Army w Polsce, albo dla czytelników Hard Rock Service?
BRUCE KULICK: Dziękuję Wam bardzo za wieloletnie wsparcie i tak wiele e-maili! Wszystkim, którzy chcą czegoś się o mnie dowiedzieć, polecam moją oficjalną stronę internetową: www.kulick.net
HARD ROCK SERVICE: Dziękuję raz jeszcze za wywiad i za całe mnóstwo wspaniałej muzyki w imieniu swoim i całego polskiego KISS Army.
BRUCE KULICK: Dzięki również!
Oficialna strona artysty: www.kulick.net
Twisted 15.04.2010
(Wszystkie fotografie pochodzą z oficjalnej strony artysty i zostały użyte za jego pozwoleniem)
English version / wersja angielska
|