Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

BRIAN JOHNSON & GEORDIE - Keep On Rocking [1989]
Wydawca: Anchor Records / Metal Records

  1. Keep On Rocking
  2. Can You Do It
  3. Black Cat
  4. Natural Born Loser
  5. (Ain't It) Just Like A Woman
  6. Strange Man
  7. Hope You Like It
  8. Mercenary Man
  9. Fire Queen
  10. Give You Till' Monday
  11. Ten Feet Tall
  12. Going Down (St. James Infirmary)
Keep On Rocking

Skład: Brian Johnson - śpiew; Derek Rootham - gitara; Dave Robson - gitara basowa; Dave Withaker - perkusja

Produkcja: Ellis Elias

Wracając jeszcze na chwilę do AC/DC, a dokładnie do Briana Johnsona. Po trasie promującej Blow Up Your Video nagrał on pewną płytę. Co to było za wydawnictwo, z kim je nagrał i co zawierało? Zagadka dla szczególnie dociekliwych. Ja, gdy usłyszałem tę płytę, byłem oczarowany i tak jest do dnia dzisiejszego. Może jednak po kolei.

Pewnie niektórzy powiedzą, że nie nagrał tego albumu ze swoim starym zespołem, z Geordie i że na pewno to jakaś re-edycja, czy też remaster. A ja powiem, że właśnie z Geordie. I nie była to re-edycja, tylko raz jeszcze nagrane największe hity zespołu. Album nosi tytuł Keep On Rocking. Ukazał się 17 października 1989 roku. Jest to płyta absolutnie nie do kupienia w tej chwili (chyba że w jej re-edycji z 2007 r. wypuszczonej przez Metal Records). Jeśli jednak ktoś się na nią natknie, to bez wahania powinien zakupić sobie egzemplarz. Zawiera ona 12 absolutnych killerów. Przyznam, że i ja na początku myślałem, że to tylko remaster. Pozytywne rozczarowanie było bardzo srogie. Wyczytałem kiedyś, że The Razor's Edge to najwyższe możliwe osiągnięcie Briana pod względem jego wokali. Owszem, kunsztu odmówić nie sposób. Ale proszę mi wierzyć na słowo - prezentowana dziś przeze mnie płyta Keep On Rocking to właściwe preludium do The Razors Edge. Brian w najwyższej wokalnej dyspozycji. Jest to po prostu świetny album i w pełni zgadzam się z ocenami wystawianymi przez krytyków zachodnich. Bardzo lekka, ale nie pozbawiona rockowego pazura, klimatyczna, a nawet relaksująca muzyka. Co cieszy, znajdujemy tu bardzo umiejętnie wplecione i nie męczące klawisze, a do tego Brian śpiewa wysoko i czysto. W AC/DC nigdzie takie wokale Johnsona się nie pojawiły. Zawsze byłem zdania, że tylko na Back In Black pokazuje pełniej możliwości w tej klasie. Miło jest się rozczarować. Album diametralnie inny od tego, co Brian robi w AC/DC. Mimo to przyjemnie się tego słucha. Wszystko tu do siebie pasuje, a wokalista pokazuje pełnię swojej klasy. I to brzmienie rodem z lat '80. Niejeden album nie ma startu do tego krążka. Ciekawe, że jest on tak mało znany, ale może to i dobrze? Ktoś powie: "Phi! To tylko raz jeszcze nagrane wersje starych kawałków!" I ma rację. Za wyjątkiem pewnego, niestety bardzo istotnego "ale". Nie będę się nad tym rozwodzić, bo zanudziłbym Was na śmierć. Ograniczę się więc do stwierdzenia, że nowe aranżacje nadają tym kawałkom z lat siedemdziesiątych więcej dynamiki i przebojowości. Jak już wspomniałem, ten niejako wspominkowy i było nie było - pożegnalny album Geordie zawiera 12 utworów. Pierwszy z nich, tytułowy Keep On Rocking wita nas wejściem basu. Jak ja lubię, gdy basista gra właśnie w ten sposób. Do tego rasowa gitara, wspaniale dudniąca perkusja i wysokie wokale Briana. No, po prostu murowany hit, a jak się okazuje, najlepsze dopiero miało nastąpić, bo zaraz dostajemy mega-przebojowy Can You Do It? Czy można? Jasne, że tak! Zapraszamy jak najuprzejmiej! Śmiało można powiedzieć, że ten kawałek to jeden z największych, hard rockowych hitów lat '80. Wszystko mi się tu podoba, a noga sama wybija rytm. Gorąco polecam słuchanie tej płyty głośno, a nawet bardzo głośno. Black Cat to już granie troszkę z innej beczki, ale gdyby porównywać, to sporo ze sposobu grania Geordie na tym LP znalazło się na tak przeze mnie chwalonym i wynoszonym pod niebiosa krążku tegorocznego State Of Rock. Oczywiście jak sam tytuł wskazuje, Czarny Kot to rzecz jasna kobieta. I może to zabrzmi jak herezja i bluźnierstwo, ale słuchając sobie Keep On Rocking" już wiem, od kogo uczył się grać sam Neil Murray, który przecież byle jakim basistą nie jest. Po tym huraganowym wstępie słuchaczom należy się chwila wytchnienia. Zespół to rozumie i serwuje słuchaczowi Natural Born Loser. Utwór nieco wolniejszy, ale wciąż cholernie przebojowy. I ten niesamowicie śpiewający Brian... Ile razy słucham tego krążka, tyle razy nieodmiennie podoba mi się jego wokal. I ile na tym LP nieskrępowanej radości grania. Ani przez chwilę nie nudzą, nie męczą, wciąż z uśmiechem, przebojowo, radośnie i do przodu. (Ain't It) Just Like A Woman to już coś nieco innego. Wciąż jednak noga tupie i w żaden sposób nie można się do niczego przyczepić. No i koniecznie musi się Wam spodobać fajnie skonstruowany refren. Strange Man to powrót do takich przebojów, jakie lubimy najbardziej. Fajnie dudniąca sekcja, bardzo dobre gitary, kapitalna melodia i refren. No i w tle tego wszystkiego zajmująco opowiedziana historia faceta, który lubi nocne spacery. Jeszcze lepiej jest w Hope You Like It. Nie wiem jak Wy, ale ja po prostu kocham takie kawałki. Świetne wejście Johnsona na początku i bardzo interesująco wymyślona i położona melodia. Do tego ten chóralny refren. Jeden z moich ulubionych numerów na tym krążku. Bardzo dobra, hard rockowa płyta w żaden sposób nie może obejść się bez ballady. Ale takiej drugiej raczej próżno szukać na innych, podobnych krążkach. Bo ten kto napisał utwór zatytułowany Mercenary Man, zasłużył na muzycznego Nobla. A Brian znów zaskakuje. No, kto to słyszał, żeby on tak śpiewał. Nigdy wcześniej i nigdy później takich wokali nie prezentował. Zrobił to jeden, jedyny raz na tej właśnie płycie. I te jakże kapitalnie zrobione klawisze. I ten refren i szepczący Brian. Po prostu ach i och. Fire Queen to przebój na miarę omawianego wcześniej Can You Do It. Radość, luz, zero napinki. Po prostu świetny i mega przebojowy kawałek. A Brian znów zaskakuje swoimi wokalami. Po raz kolejny udowadnia, że potrafi nie tylko siłowo śpiewać i drzeć się, jakby łyknął kwasu solnego, ale także wspaniale śpiewać w stylu najlepszych, hard rockowych wokalistów w niczym im nie ustępując. Ba, nawet ich przewyższając i pokazując im właściwe miejsce w szeregu. Give You 'Till Monday to po raz któryś już świetnie pomyślany początek z wejściem Briana i kapitalną melodią. Do tego kapitalny refren. O zespole nie będę pisał, bo to aksjomat, że gra świetnie. Ten Feet Tall to przedsmak wielkiego finału. I znów świetnie grająca sekcja i ten niesamowity Brian. To co on wyprawia na tym krążku, to jest mistrzostwo świata. Na koniec Wielki Finał - Going Down (St. James Infirmary). Wielki przebój na zakończenie i tak wypakowanej po brzegi przebojami płyty. Płyty do której mało który album ma szanse wystartować, bo niemal z góry skazany jest na porażkę.

Ze swojej strony nie pozostaje mi nic innego jak gorąco Was zachęcić do zapoznania się z tym wspominkowym krążkiem. Jestem przekonany, że nikt nie będzie tego żałował. Płyta mega, mega przebojowa i choć tak mało znana, to warto ją w swojej kolekcji posiadać. Do czego Was będę zawsze i wszędzie i o każdej porze dnia i nocy namawiać i przekonywać. Gorrrrrrąco polecam.

Brak oficjalnej strony wykonawcy

Vincent
listopad 2010