|
Bon Jovi to grupa, którą zna niemal każdy, w każdym wieku i słuchający każdego rodzaju muzyki. Zespół ma rzeszę wiernych fanów i ciągle pozyskuje nowych. A oto sposób, jak się to robi...
Był rok 1978, kiedy w amerykańskim Sayreville szesnastoletni John Francis Bongiovi wraz ze szkolnym kolegą Davidem Rashbaumem założyli dziesięcioosobowy rhythm'n'bluesowy zespół Atlantic City Expressway. Grając koncerty z ACE John nabierał coraz większej ochoty na posiadanie własnego rockowego zespołu. Kiedy w 1982 roku rozpoczął pracę na stanowisku chłopca na posyłki w należącym do jego kuzyna Tony'ego Bongioviego studiu nagraniowym, usłyszał w lokalnym radiu o konkursie młodych talentów. Udało mu się zebrać muzyków sesyjnych i nagrał swój pierwszy przebój Runaway, dzieki któremu wspomniany konkurs wygrał, zespołu jednak nadal nie posiadał.
Pierwszy dołączył do Jona sprawdzony już klawiszowiec Rashbaum i razem zaczęli się rozglądać za resztą bandu. Efektem tego było pozyskanie perkusisty Tico Torresa, który wziął już udział w nagraniu ponad 25 płyt. Z Torresem pogrywał niegdyś Alec John Such i to właśnie on stał się basistą w grupie Bongioviego. Gitarzystą został Dave Sabo, ale tylko na chwilkę, bowiem szybko zastąpił go Richie Sambora, posiadający już pewne doświadczenie nabyte m.in. u boku Joe Cockera. Zespół rozpoczął występy mając już pewną popularność w okolicy dzięki utworowi Runaway. Szybko zainteresowało się grupą kilka wytwórni płytowych i w rezultacie doszło do porozumienia z Mercury stanowiącą część koncernu PolyGram. Grupie brakowało jeszcze tylko nazwy, toteż wytwórnia zaproponowała nazwę Johnny Lightning lub też Victory. Jon używał do tej pory nazewnictwa John Bongiovi And The Wild Ones, ale przemyślał sprawę i zespół ostatecznie ochrzczono Bon Jovi. Sam lider został Jon'em Bon Jovi, a David Rashbaum sprawił sobie nowe nazwisko używając do tego celu swego drugiego imienia Bryan.
Pracę nad debiutancką płytą wstępnie zatytułowaną Taugh Talk zespół rozpoczął w Power Station Tonny'ego Bongioviego (który zajął się rownież produkcją) i w styczniu 1984 roku ukazał się album zatytułowany po prostu Bon Jovi. Pierwsza płyta to przede wszystkim melodyjny Runaway, ale jest też ostrzej (Roulette) i spokojniej (She Don't Know Me). Generalnie muzyka bardzo amerykańska i jeszcze nieco naiwna. Album osiąga umiarkowany sukces ze sprzedażą w granicach pół miliona sztuk (po latach ta liczba przekroczyła okrągły milion), a zespół otwiera koncerty takich gwiazd jak KISS, Scorpions, Whitesnake czy ZZ Top. Słowem: zaczęło się.
Zaraz po powrocie z trasy zespół z powrotem wpakowano do studia, tym razem innego i z inną ekipą producencką, gdyż Jon zdążył się z kuzynem Tonym poważnie pokłócić. W 1985 roku ukazała się płyta 7800° Fahrenheit, bardzo chłodno przyjęta przez krytyków, choć wydaje się być całkiem przyzwoita. Jest melodyjnie, żywiołowo, a Jon wyraźnie czuje się pewniej jako wokalista. Trasa koncertowa w Stanach wraz z zespołem Ratt również sukcesem nie była, głównie z powodu wybitnej i wzajemnej nienawiści, jaką Jon darzył lidera Ratt. Płyta z niemałym trudem osiąga status złotej, ale to było trochę mało jak na ambicje grupy i wytwórni, która wpompowała w promocję zespołu sporo gotówki.
Trochę pogłówkowano i zatrudniono specjalistę od kreowania wizerunku, Jonathana Kinga, a następnie speca od pisania hitów - Desmonda Childa. King opracował strategie marketingową, natomiast Bon Jovi z Childem zajęli się pisaniem piosenek (nagrano w sumie ok. 30 utworów, które następnie puszczano w jednej z pizzerii i obserwowano reakcję słuchaczy, by ostatecznie wybrać dziesięć piosenek). Producentem albumu został z kolei Bruce Fairbairn, a inżynierem dźwięku Bob Rock. Efekt tej pracy można spokojnie nazwać rewolucją. Płyta Slippery When Wet trafiła do sklepów w sierpniu 1986 roku i stanowiła przełom nie tylko w karierze Bon Jovi, ale też całego gatunku zwanego hair metal. Utwory Livin' On A Prayer, You Give Love A Bad Name rozpoczęły okupację pierwszych miejsc list przebojów w Stanach, wkrótce dołączył do nich rownież cały album. Ballada Wanted Dead Or Alive też zaliczana jest już do klasyki. Sprzedano ponad 17 mln sztuk płyty, trasa koncertowa "The Tour Without End" trwała półtora roku i obejmowała 130 koncertów.
Wspomniana trasa wbrew swej nazwie zakończyła się, a zespół udał się do studia by kontynuować sukces Slippery When Wet nagrywając tym razem krązek zatytułowany New Jersey (1988 r.). Ekipa producencka oczywiście pozostała bez zmian, nietrudno też odgadnąć w których utworach maczał paluchy Desmond Child (Bad Medicine, Born To Be My Baby, Blood On Blood, Wild Is The Wind). Płyta niemal od razu osiągnęła pierwsze miejsca list przebojów, trasa "Jersey Syndicate Tour" objęła tym razem ponad 230 koncertów na całym świecie. Prawie 10 mln sprzedanych albumów ugruntowało pozycję grupy na szczytach list przebojów.
Wraz z zakończeniem trasy koncertowej zaczynają się problemy wewnątrz zespołu na skutek "zmęczenia materiału", takiego tempa nikt nie jest w stanie wytrzymać, mówi się nawet o zakończeniu działalności. Panowie udali się na zasłużone urlopy. Jon i Richie zajęli się własnymi projektami i już w 1990 roku ukazała się bardzo udana solowa płyta Jon'a Bon Jovi o tytule Blaze Of Glory, zawierająca muzykę częściowo inspirowaną, a częściowo wykorzystana w filmie "Young Guns II" . Promujący płytę utwór tytułowy dotarł do dziewiątego miejsca na amerykańskich listach przebojów i okazał się tak dużym hitem, że po latach umieszczono go na składance Bon Jovi. Rok pózniej debiutuje Richie Sambora płytą co najmniej równie dobrą - Stranger In This Town. W 1991 roku również David Bryan próbuje swych sił pisząc muzykę do filmu "Netherworld". Sukces jednak miał też swoje gorsze strony. Rozpoczęły się poważne problemy Jon'a z alkoholem, ale szczęśliwie zdał on sobie sprawę z tego, że może się to źle skończyć i postanowił coś z tym zrobić. Wsiadł na motor i włóczył się po wioskach i miasteczkach śpiąc w tanich motelach. Wrócił uzdrowiony z chęcią i potrzebą tworzenia, zebrał resztę grupy i rozpoczęto pracę nad kolejną płytą Bon Jovi.
Po sześciu miesiącach pracy, w listopadzie 1992 roku ukazuje się płyta Keep The Faith (producentem został Bob Rock). Wraz z tą płytą poznajemy zespół nieco odmieniony, inne jest brzmienie, inny wygląd muzyków. Album wydaje się być mniej przebojowy od poprzednich, ale jakby dojrzalszy. Ktoś może powiedzieć, że Keep The Faith to kopalnia hitów: Bad Of Roses, Keep The Faith, In These Arms, I Want You, ale żaden z singli promujących płytę nie dotarł do pierwszego miejsca na listach przebojów (cały album osiągnął szczyt jedynie w Anglii). Pomimo to płyta niewątpliwie odniosła sukces ze sprzedażą ok. 8 mln sztuk. Na szczególną uwagę zasługuje jeszcze bardzo ciekawy prawie dziesięciominutowy utwór Dry County.
Po półrocznej trasie promującej Keep The Faith w 1994 roku, z okazji dziesięciolecia istnienia grupy ukazał się album Crossroad - The Best Of Bon Jovi, zawierający największe przeboje grupy, wydane na siglach w latach 1984 -94. Znalazł się tutaj również utwór z solowej płyty Jona Blaze Of Glory, oraz dwa premierowe nagrania promujące wydawnictwo: Always oraz Someday I'll Be Saturday Night. W 1995 roku zespół opuścił Alec John Such, zastąpiony przez muzyka sesyjnego Hugh McDonald'a, który brał udział w nagraniu Runaway i na przebojowej płycie Alice Coopera - Trash.
W nowym składzie zespół rozpoczyna pracę nad kolejną płytą, These Days (1995 r.). Jest ona kontynuacją stylu obranego na Keep The Faith, jeszcze mniej na niej przebojów, a cały materiał jest wyjątkowo pesymistyczny w warstwie tekstowej i zarazem bardzo przyzwoity muzycznie i aranżacyjnie. Produkcją po raz pierwszy zajęli się sami liderzy Jon Bon Jovi i Richie Sambora wspomagani przez Petera Collinsa (znanego z pracy z zespołem Queensryche przy projekcie Empire), który był również producentem dwóch premierowych utworów z Crossroad. Na szczególną uwagę zaśługuje tutaj piosenka This Ain't A Love Song, w której refrenie pobrzmiewają jeszcze echa dawnych przebojów grupy.
Po trasie promującej These Days zespół udaje się na kolejne wakacje, podczas których członkowie grupy zajmują się swoimi własnymi projektami. Jon Bon Jovi wydaje w 1997 roku kolejną solową płytę Destination Anywhere (bardzo współczesna aranżacja i materiał bliższy amerykańskiemu rockowi niż hard rockowi), grywa również w filmach ("The Leadin Man", "Little City", "No Looking Back", "Homegrown", "Row Your Boat", "U-571"). Richie Sambora również nagrał swoją drugą solową płytę Undiscovered Soul (1998 r.), a Tico Torres miał więcej czasu na malowanie swoich obrazów. Zespół nagrał też w tym czasie piosenki do filmów "Armagedon" i "Ed TV".
Ponownie w studiu panowie zebrali się w 1999 roku by popracować nad następną płytą Bon Jovi roboczo zwaną Sex Sells. Album Crush ukazał się jeszcze tego samego roku poprzedzony niezwykle popularnym singlem It's My Life. Produkcją zajęli się ponownie liderzy, tym razem z pomocą młodego producenta Luke'a Ebbina. Materiał wydaje się być bardzo udany, mogący momentami skojarzyć z dawnymi dokonaniami grupy (niektórych bardziej wrażliwych może denerwować użycie loopów perkusyjnych, ale to tylko dodatek do perkusji). Poza utworem tytułowym sporymi przebojami stały się Thank You For Loving Me, Say It Isn't So, One Wild Night.
W rok po Crush ukazuje się pierwsza płyta koncertowa Bon Jovi One Wild Night - Live1985 - 2001, zawierająca największe przeboje grupy nagrane na żywo i studyjną wersję utworu One Wild Night 2001. Co ciekawe, na płycie nie ma żadnej ballady, dzięki czemu bardzo dobrze się jej słucha (trudno przysnąć), w sumie piętnaście utworów i prawie osiemdziesiąt minut muzyki.
Zespół rozochocony sukcesem Crush wydaje już w 2002 roku kolejny album Bounce, w tym samym składzie producenckim. Jest to kontynuacja stylu obranego na poprzednim studyjnym krążku, nieco więcej tu udziwnień technicznych za sprawą Luke'a Ebbina, ale brak hitu na miarę It's My Life. Płyta rozpoczyna się obiecująco agresywnym Undivided, dalej jest różnie, momentami nijako, od pewnego momentu płyta budowana jest na zasadzie "szybki, wolny", czego osobiście nie lubię. Moimi faworytami są tytułowy Bounce oraz Hook Me Up ale generalnie brakuje tutaj utworów, które warto by było wyróżnić.
Jedno jest pewne, panowie są w niezłej formie. Na październik 2003 roku zapowiedziano wydanie albumu z utworami w wersjach akustycznych oraz koncertu DVD, pozostaje więc cierpliwie czekać...
Oficjalna strona zespołu: www.bonjovi.com
Tommy sierpień 2003
|