|
Od lat tworzą zespół wymieniany jednym tchem z pozostałymi gigantami europejskiej sceny hard rocka. Grupa ta, założona w 1972 roku pod nazwą Cacumen, po wielu personalnych roszadach i zmianach wydała swój debiutancki album Don't Touch The Light w roku 1986. Dotychczas na rynku ukazało się trzynaście pełnowymiarowych albumów tej formacji (jeśli nie liczyć EP-ek, kompilacji koncertowych i b-side'ów z singli, które wzbogacają znacznie jej dyskografię), a ostatnia pozycja z tej listy - zatytułowana Branded - ujrzała światło dzienne zaledwie kilka miesięcy temu... Żadnego z fanów hard rocka, jak świat długi i szeroki, nie zaskoczy, że chodzi tu o zespół Bonfire! Niemieccy rockerzy, znani przede wszystkim z takich płytowych klasyków jak Fireworks czy Point Blank, znów atakują - o czym, między innymi, legendarny frontman i wokalista Bonfire Claus Lessmann opowiedział ostatnio Hard Rock Service.
HARD ROCK SERVICE: Cześć! Dziękuję Ci bardzo za możliwość przeprowadzenia tego wywiadu, zwłaszcza że jestem osobiście ogromną fanką Bonfire! Na dobry początek, omówmy kilka kwestii związanych z Waszym najnowszym albumem - Branded. Czy mógłbyś osobiście przybliżyć nam blaski i cienie tej płyty? Jak ją oceniasz?
CLAUS LESSMANN: Cóż, sądzę, że wszyscy ludzie zaangażowani w proces powstawania tej płyty wykonali kawał niezłej roboty. Prace nad nią odbywały się bez zbędnego pośpiechu, może z wyjątkiem miksowania, ponieważ właśnie wtedy zaczyna kończyć się czas. Wiesz, wszystkie te standardowe hasełka typu "naprawimy to przy okazji miksowania"... Niemniej jednak, nagrywanie tego albumu przyniosło nam ogromną frajdę. W jakimś sensie staraliśmy się wrócić do korzeni, do czasów Fireworks... choć wcale tego nie planowaliśmy. Po prostu z jakiegoś powodu tak się stało. Może dlatego, że i nam ten album się podoba - a generalnie ludzie mają skłonność do powracania do miejsc, ludzi i rzeczy, które są im znane i bliskie... by móc znów się nimi cieszyć...
HARD ROCK SERVICE: Co nacechowało teksty i muzykę na tej płycie? Czy te inspiracje zmieniły się jakoś drastycznie w porównaniu z klasycznymi albumami formacji takimi jak Don't Touch The Light albo Fireworks?
CLAUS LESSMANN: Teksty utworów z tej płyty zostały ukształtowane głównie przez nasze osobiste doświadczenia. Na przykład, piosenka Deadly Contradiction bazuje tekstowo na groźbie zabójstwa, jaką otrzymałem w zeszłym roku. Było to bardzo dziwne doświadczenie, które musiałem z jakiegoś powodu przełożyć na tekst piosenki... Nie powiedziałbym, że nasz sposób pisania zmienił się jakoś szczególnie od czasów, gdy powstawały Don't Touch The Light i Fireworks. Powiedziałbym raczej, że jest on może bardziej dojrzały... może.
HARD ROCK SERVICE: Które piosenki z nowej płyty są Twoimi ulubionymi?
CLAUS LESSMANN: Deadly Contradiction, Just Follow The Rainbow, Let It Grow.
HARD ROCK SERVICE: Podobnie jak poprzednie albumy, Branded współprodukowałeś wraz z Twoim kolegą z zespołu, Hansem Zillerem. Czy ten sposób pracy bardziej do Was przemawia, niż producent z zewnątrz?
CLAUS LESSMANN: Hmm, byłoby wiele dobrych powodów do sprowadzenia do studia producenta z zewnątrz - przede wszystkim nowe inspiracje. Z drugiej jednak strony, musielibyśmy znów marnować mnóstwo czasu na tłumaczenie, jak mają wyglądać poszczególne piosenki - zwłaszcza, że to my jesteśmy ich autorami. Taka sytuacja to zawsze ryzyko sporych konfliktów, które mogłyby przeszkodzić w procesie nagrywania... Cóż, może następnym razem!
HARD ROCK SERVICE: Pierwszym singlem z płyty jest Let It Grow - dlaczego ten konkretny utwór promuje album i czym jest inspirowany?
CLAUS LESSMANN: Głównym powodem tego wyboru była sytuacja panująca obecnie w Egipcie i wielu innych krajach arabskich. Uznaliśmy, że będzie to swego rodzaju oświadczenie zespołu w sprawie promowania środków pokojowych w rewolucji. Tak dochodzimy do źródła naszych inspiracji - zdecydowanie wpłynęła na nas myśl przewodnia piosenki Johna Lennona Imagine. To utwór prawdziwy i niezmiennie aktualny, i choćby z tych powodów zawsze pozostanie w umysłach ludzi.
HARD ROCK SERVICE: 2011 to nie tylko rok wydania krążka Branded, ale także rok obchodów 25-lecia Bonfire. Czy planujecie jakąś rocznicową trasę, albo może jakieś inne obchody ćwierćwiecza zespołu?
CLAUS LESSMANN: Właściwie .... nie wiem ... nie ma żadnych realnych, konkretnych planów obchodów ćwierćwiecza... Chcemy po prostu ruszyć w trasę - latem grać na festiwalach na świeżym powietrzu, jesienią natomiast odwiedzić wiele klubów w całej Europie.
HARD ROCK SERVICE: Dwudziestopięciolecie kariery skłania do podsumowań... Jako jeden z dwóch oryginalnych muzyków Bonfire (prócz gitarzysty Hansa Zillera) jak podsumowujesz te lata? Jakie chwile wyróżniasz jako te najważniejsze, i czy jest coś, co chciałbyś zmienić?
CLAUS LESSMANN: Cóż, jak dotąd mogę powiedzieć jedno - wśród wszystkich wzlotów i upadków i tak było to warte każdej minuty. Myślę, że jedną z ważniejszych chwil było przyznanie nam Złotej Płyty za Fireworks - chyba w 2004 roku - byliśmy z tego wyróżnienia bardzo dumni. A najgorszym i najsmutniejszym momentem nazwałbym zespołowe rozstanie z Hansem na sali sądowej w 1989 roku... to jest coś, przez co zdecydowanie nie chciałbym znów przechodzić.
HARD ROCK SERVICE: Poprzedniczką Branded było albumowe wydanie (obok DVD) The Räuber (2008). To naprawdę wyjątkowa pozycja w Waszym dorobku - rock opera. Czy możesz nam opowiedzieć o okolicznościach powstania tego materiału i jego wydaniu?
CLAUS LESSMANN: Masz rację, był to szczególny muzyczny eksperyment - ale jednak ze wszech miar udany. Wszystko zaczęło się pewnego pięknego dnia... teatr w naszym rodzinnym mieście, Ingolstadt, zaproponował nam współpracę nad niezatytułowanym jeszcze projektem. Po kilku spotkaniach ustaliliśmy, że zajmiemy się sztuką "The Räuber", napisaną kilka stuleci temu przez niemieckiego autora Friedricha Schillera. Jest on wręcz uznawany za niemieckiego Szekspira... Napisaliśmy zatem muzykę do tej sztuki i wykonaliśmy ją na scenie stojąc obok aktorów - nie jest to zwykła procedura, w większości przypadków muzycy raczej grają "w ukryciu". Jak dotąd daliśmy pięćdziesiąt wyprzedanych występów, wydaliśmy płytę CD i DVD z The Räuber - a zatem, pełen sukces. Gdyby zaproponować mi raz jeszcze coś takiego... sądzę, że zgodziłbym się od razu.
HARD ROCK SERVICE: Również niedawno (w 2008 roku) w grze Playstation "Sing Star" pojawiła się nowa wersja słynnej ballady zespołu - You Make Me Feel. Jak do tego doszło i jak osobiście oceniasz nową wersję tego kawałka?
CLAUS LESSMANN: Sony poprosiło nas o ten kawałek - chcieli umieścić go w grze. Zgodziliśmy się, ale pod jednym warunkiem - chcieliśmy zrobić nową wersję tego numeru, która bardziej odzwierciedlałaby stan zespołu we współczesnych czasach. Sam lubię nową wersję bardziej od oryginału - nie brzmi tak czyściutko i dopracowanie, szczególnie, jeśli chodzi o brzmienie mojego głosu. Sporo w tym zasługi olbrzymich ilości Jacka Danielsa i papierosów, które dzielą nas od czasów nagrywania oryginalnej wersji.
HARD ROCK SERVICE: Inną wyjątkową pozycją w Waszej dyskografii była One Acoustic Night (2006) - skąd pomysł na wydanie krążka unplugged?
CLAUS LESSMANN: W tamtym czasie każda szanująca się kapela miała już na koncie akustyczny album. Szczególnie w latach '90 był to bardzo modny chwyt. Z jakiegoś powodu nas to ominęło i właściwie nie mogę sobie przypomnieć, dlaczego... Chyba nigdy nie trafiliśmy na właściwy moment, albo akurat nie miała tego w planach nasza wytwórnia płytowa... Nie było zatem dotychczas mowy o Bonfire unplugged. Ale wreszcie w roku 2006 udało nam się tego dokonać - mieliśmy ogromną radochę, nagrywając tę płytę i promując ją na koncertach. Ktoś nam kiedyś powiedział, że jesteśmy najgłośniejszym zespołem bez prądu, jaki kiedykolwiek słyszał... cóż...
HARD ROCK SERVICE: Porównując kameralną atmosferę koncertów unplugged z elektrycznym graniem w klubach i na stadionach - który sposób występowania osobiście preferujesz? Jakie są Twoim zdaniem zalety koncertów akustycznych?
CLAUS LESSMANN: Każdy sposób występowania na żywo ma swoje własne i wyjątkowe chwile i zalety. Akustyczne koncerty są bardzo intymne i osobiste, podczas gdy elektryczne kipią zespołową energią... Mi bliskie są oba sposoby występowania. Och, nie zapominajmy! Podczas akustycznego koncertu możesz przez cały czas jego trwania siedzieć na stołku barowym, a to spora zaleta! (śmiech)
HARD ROCK SERVICE: Pozostając jeszcze przy temacie One Night Acoustic - jedną z moich ulubionych piosenek zawartych na płycie jest Wasza brawurowa przeróbka numeru Lynyrd Skynyrd Sweet Home Alabama. Jak się czujesz w repertuarze innych zespołów? Co sądzisz o albumach opartych na coverach klasycznych piosenek rockowych?
CLAUS LESSMANN: Myślę, że grywanie coverów raz na jakiś czas weszło już w naszą rutynę, i jako że wszyscy w zespole lubią tę piosenkę Skynyrd - i grywamy ją na bis od wieków - postanowiliśmy zrobić własną wersję. Myślę, że całkiem interesujące byłoby nagrać album wypełniony przeróbkami ulubionych piosenek członków Bonfire... może kiedyś... a właściwie, czemu nie?
HARD ROCK SERVICE: Teraz może trochę historii. Jakie były początki zespołu?
CLAUS LESSMANN: Wybacz... ale radziłbym raczej poczytać biografię zespołu na naszej stronie, bo moje opowieści tutaj mogłyby potrwać zbyt długo... plus, cierpię na chorobę Alzheimera, więc mam pewne problemy z pamięcią.
HARD ROCK SERVICE: Prawdopodobnie najbardziej znanym ze wszystkich albumów Bonfire jest Fireworks (1987). Jak oceniasz tę płytę z perspektywy lat?
CLAUS LESSMANN: Wciąż bardzo mi się on podoba, ale nie powiedziałbym, że to najlepszy nasz album. Oczywiście, świadomość, jak wielu ludzi ceni Fireworks, przysparza mi wiele szczęścia i dumy.
HARD ROCK SERVICE: Jak wspominasz współpracę ze znanym producentem i inżynierem dźwięku Michaelem Wagenerem (Mötley Crüe, W.A.S.P., Overkill, Accept, Poison, Alice Cooper etc.), którą nawiązaliście podczas nagrywania Fireworks i jej następczyni Point Blank?
CLAUS LESSMANN: To doświadczenie było bardzo interesujące i bardzo ważne dla zespołu w tamtym momencie... Bardzo na nas wpłynął, jeśli chodzi o późniejszą twórczość. Wciąż mogę powiedzieć zatem "dzięki za wszystko, Michael!"
HARD ROCK SERVICE: W roku 1989 Bonfire było obecne na ścieżce dźwiękowej horroru Shocker, gdzie zespół wykonał utwór pod tytułem Sword And Stone (niewydane demo grupy KISS, napisane przez Desmonda Childa, Bruce'a Kulicka i Paula Stanleya). Jak oceniacie swój wkład w soundtrack i czy oglądałeś osobiście wspomniany film? Jeśli tak, jakie są Twoje wrażenia?
CLAUS LESSMANN: Osobiście nie jestem wielbicielem horrorów, jednak sądzę, że ten film był całkiem ładny - oczywiście, jeśli w ogóle można to powiedzieć o horrorze! Ten kawałek bardzo się nam podobał i czuliśmy się ogromnie zaszczyceni, mogąc zrealizować nagranie audio i teledysk. A przy tym... nie zapomninajmy o jednym szczególe... to niesamowity zaszczyt i okazja jedna na milion, współpracować z naprawdę grubymi rybami muzycznego biznesu - takimi, jak Desmond Child.
HARD ROCK SERVICE: Ze wszystkich wydanych dotychczas płyt Bonfire, która pozostaje Twoją ulubioną?
CLAUS LESSMANN: Chyba jednak Fireworks... chociaż, jak powiedziałem wcześniej, nie jest to nasza najlepsza płyta. Wciąż jednak doświadczenia, które zebraliśmy w tamtym okresie - przede wszystkim czas spędzony w Los Angeles - czyni tę płytę nieprzeciętną dla mnie i pozostałych muzyków w zespole.
HARD ROCK SERVICE: Jakie są obecne plany zespołu?
CLAUS LESSMANN: Pozostanie na scenie i pozostanie przy życiu!
HARD ROCK SERVICE: Dziękuję bardzo za wywiad, był to ogromny zaszczyt! Czy chciałbyś dodać coś na końcu, może kilka słów dla czytelników Hard Rock Service i polskich fanów Bonfire?
CLAUS LESSMANN: Chciałbym przede wszystkim podziękować Tobie za wywiad... i za utrzymywanie melodic rocka przy życiu! Wszyscy pozostawajcie zdrowi i do zobaczenia... gdzieś... w długiej rock'n'rollowej drodze... I, miejmy nadzieję, również w tym roku na koncercie w Polsce! Niech Was wszystkich Bóg błogosławi. Niech "Ognisko" wciąż płonie jasnym płomieniem!
Oficialna strona Bonfire: www.bonfire.de
Twisted 24.03.2011
(Wszystkie fotografie pochodzą z oficjalnej strony artysty i zostały użyte za jego pozwoleniem)
English version / wersja angielska
|