|
Skład: Gregg Fulkerson - śpiew, gitary, instrumenty klawiszowe; Robert Streets - perkusja; Bryan Wolski gitara basowa, chórki
Produkcja: Gregg Fulkerson
Kiedy na światło dzienne wypłynęły dwa wydawnictwa składające się z niewydanych wcześniej utworów, fani Blue Tears z zapartym tchem śledzili informacje dotyczące reaktywacji ekipy. I tak jak przypuszczałem, pojawienie się nowego materiału okazało się być jedynie kwestią czasu. W 2006 roku, po 16 latach ciszy, na rynek wkroczył nowy, firmowany przez Blue Tears album, na który złożyło się 14 świeżo zarejestrowanych ścieżek.
Ze składu, który nagrywał sławny debiut, pozostał jedynie frontman grupy - Gregg Fulkerson. Dzisiaj jest to trochę inny człowiek, tym razem prezentuje się nam jako mąż i ojciec, a sama muzyka wydaje się być bardziej dojrzała, choć mniej żywiołowa. Debiut miał w sobie trochę hard rocka, tutaj go nie ma, a w zamian otrzymujemy AOR. Nie stanowi to dla mnie poważnej bariery, przyznam jednak, że brakuje mi tych energicznych kawałków i tej łatwo wyczuwalnej w muzyce młodości. Zdaję też sobie sprawę z tego, że niektórzy fani mogą być ode mnie mnie wyrozumiali. Do Fulkersona dołączyło dwóch ludzi, a mianowicie basista Bryan Wolski oraz perkusista Robert Streets (współpracujący już wcześniej z Greggiem). Styl zespołu nie zmienił się bardzo, formacja nadal naśladuje Bon Jovi, tylko że tym razem gra lżej, bardziej AORowo. Początek albumu nie zawodzi, już na samym starcie otrzymujemy numer, który jest co najmniej przyzwoity. Drive opowiada historię dwojga młodych ludzi oskarżonych o morderstwo (w rzeczywistości wszystko miało się odbyć w samoobronie), którzy są ścigani przez szeryfa. Kawałek zrobił karierę wśród fanów zespołu i wielu z nich uważa go za najlepszą ścieżkę na płycie. Według mnie brzmi ona bardzo przyzwoicie, a gra Fulkersona może się podobać. Słychać, że pod względem kompozycyjnym trzyma się on całkiem dobrze. Jego Attraction 65 nie przypadło mi do gustu, z reaktywowanym Blue Tears sprawa ma się zupełnie inaczej. Potwierdza to chociażby drugie na krążku Let It Rain, w którym każdy z muzyków spisuje się na medal. Jest to przebojowy, utrzymany w średnim tempie AORowy kawałek z udanymi refrenami. Jest to jednocześnie jeden z moich faworytów z krążka. Słuchając Run For Your Life przychodzi mi na myśl Bon Jovi i nie jest to jedyny wzbudzający takie skojarzenia numer na płycie. Fulkerson tworzy z łatwością melodyjne, łatwe w odbiorze kompozycje. Dobrze się ich słucha mknąc mało uczęszczaną autostradą. I nawet mało oryginalne "na na na" w niczym nie przeszkadzają, a ich obecność wydaje się być naturalna. Blue Tears
uspokajają swoją grę i tytułowe The Innocent Ones jest kawałkiem, który w najmniejszym stopniu nie zahacza o hard rocka. Takie melancholijne granie ma w sobie pewien urok, brakuje mi jednak ostrzejszych gitar i za jedyną rzecz, która trzyma numer przy życiu ,uważam ładne melodyjki wygrywane przez gitarzystę. Save Yourself to pierwsza typowa ballada, którą możemy odnaleźć na krążku i o dziwo nie wypada źle. Refreny są stworzone do bujania
i okazuje się to być wystarczającym powodem do tego, by utwór mógł się obronić, a dodatkowym plusem są ładne, melodyjne partie gitary kopiujące trochę patenty z poprzedniego numeru. Fast Times to ponowne, wyraźne wpływy Bon Jovi i zarazem powrót do bardziej dynamicznego grania. Zwróciłbym uwagę na dobre refreny oraz poprzedzający je bridge. In Your Dreams określiłbym jako romantycznego rockera. Wielu muzyków rockowych i
hard rockowych koncentruje się jedynie na młodej miłości. Rzadziej pojawiają się tematy dotyczące bardziej dojrzałych związków, mogących poszczycić się dłuższym wspólnym stażem. In Your Dreams przełamuje tą barierę i wydaje mi się, że trafia tym samym do serc bardzo licznej grupy kobiet. Chwalone przez wielu All The Way Home to kolejna ballada, napisana tym razem w formacie, który nazywam akustyczno-pojękującym. Nie jest to coś stworzonego dla mnie i uczciwie zaznaczę, że wolę omijać ten numer szerokim łukiem. Patrząc z drugiej strony, paniom powinno się to podobać. Kończące kawałek słowa są wypowiedziane w tak słodki sposób, że poruszą prawie każdego. She Wants To Be A Star zaczyna się od chórku wyśpiewującego tytuł i od razu nadaje to
kompozycji odpowiednią formę. Jeśli komuś brakowało do tej pory lekkich rockerów, to utwórr ten powinien spełnić wyżej wymienione oczekiwania. Gloryland ma chyba najszybsze tempo na całym longplayu i w mojej ocenie uchodzić może za jeden z atutów albumu. Nie jest to numer ostry, wręcz przeciwnie. Jest jednak dynamiczny i przebojowy. Break My Heart jest do bólu nudne i pełni niechlubną rolę wypełniacza. Przy okazji dodam, że początkowo miałem wrażenie, że wspomniany utwór to cover. Okazało się jednak, że byłem w błędzie, a autorem tej kompozycji (jak i zresztą wszystkich na tym krążku) jest Fulkerson. W takim stopniu, w jakim zawiodło mnie Break My Heart, zachwyciło mnie Silent Scream. Piosenka jest rewelacyjna, napędzają ją świetne partie gitar i wszystko jest w niej dograne na tyle dobrze, że z nieukrywaną przyjemnością śpiewam głośno wszystkie chórki, a nawet, co gorsza, próbuję naśladować piszczące dźwięki wydobywane przez gitarą elektryczną. Wiem, że nie jest to do końca normalne, ale trudno jest mi się przed tym powstrzymać. Dobry humor, w który wprawia mnie ten kawałek, wystarcza na tyle, że udaje mi się przełknąć trochę nudnawe Money To Burn. Pod sam koniec natrafiamy na Unrequited Love, które jest kolejną balladą i która ponownie mnie nie zachwyca. Tym razem dostrzegam jednak pewien potencjał, zespół brzmi znacznie bardziej wiarygodnie, Fulkerson śpiewa z większą pasją, a klawisze są klimatyczne. W czym zatem tkwii problem? W tym, że brakuje trochę mocy.
Czy fani Blue Tears powinni byś usatysfakcjonowani tym wydawnictwem? Myślę, że tak, ma ono swoje plusy i minusy. Na pewno przydałaby mu się trochę lepsza produkcja, kilka utworów uważam za zbędne, niemniej jednak wiele kawałków jest solidnych i dla nich warto jest się zaopatrzyć w tę płytę. Jest to przykład sytuacji, w której to główny kompozytor dojrzewa wraz z wiekiem, jego twórczość dotyka trochę innych tematów, a wszystko to odbywa się z klasą i co najważniejsze nie nudzi.
Oficjalna strona zespolu: www.bluetearsmusic.com
Guciomir sierpień 2008
|