Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

BLIND GUARDIAN - Somewhere Far Beyond [1992]
Wydawca: Music For Nations

  1. Time What Is Time
  2. Journey Through The Dark
  3. Black Chamber
  4. Theatre Of Pain
  5. The Quest For Tanelorn
  6. Ashes To Ashes
  7. The Bard's Song - In The Forest
  8. The Bard's Song - The Hobbit
  9. The Piper's Calling
  10. Somewhere Far Beyond
  11. Spread Your Wings [CD bonus]
  12. Trial By Fire [CD bonus]
  13. Theatre Of Pain (classic version) [CD bonus]
Somewhere Far Beyond

Skład: Hansi Kursch - śpiew, gitara basowa; Andre Olbrich - gitary; Thomen "The Omen" Stauch - perkusja; "Magnus" Armin Siepen - gitary
Gościnnie: Piet Sielck, Mathias Wiesner, Rolfi Kohler, Billy King, Kalle Trapp, Stefan Will, Peter Rubsam, Kai Hansen

Produkcja: Kalle Trapp

Dla mnie osobiście ta płyta to cała masa niesamowitych wspomnień niekoniecznie związanych tylko z muzyką. Nie da się ukryć, że odbierając tę płytę bardzo osobiście nie mogę być do końca obiektywny, ale rzecz typu recenzja to przecież w dużej mierze kwestia subiektywna. Przejdźmy jednak do rzeczy.

Blind Guardian to zespół z Krefeld (miasto w zagłębiu Ruhry), który zawsze proponował nieco inną odmianę power metalu niż np. ich rodacy z Helloween. Położenie nacisku na sekcję rytmiczą i harmonie gitar to wyznacznik tego stylu, ale Blind Guardian dokłada tu jeszcze sporo folkowych wątków, czasami wypuszczając je na pierwszy plan (The Bard Song). W ogóle na całej płycie mamy niesamowite klimaty. Zróżnicowane Time What Is Time wprowadza nas w tajemniczy świat troli i hobbitów. Świetne gitarowe sola przechodzą w przenikliwy śpiew wokalisty. Hansi Kursh śpiewa z dużą ekspresją w głosie, to jakby krzyk człowieka ze złamanym sercem (proszę wybaczyć to sformułowanie, ale ten opis wydaje mi się tutaj dosyć trafny). Czasami jednak jego wokal staje się bardziej płynny jak w miniaturce Black Chamber. Teksty które wyśpiewuje pełne są metafor i niecodziennych zwrotów (także łacińskich, co słyszymy w The Quest For Tanelorn). Osią muzyki Blind Guardian są gitarowe sola. Owszem użycie harmonizerów to też bardzo charakterystyczne dla zespołu posunięcie, ale to solówki wiodą nas od tematu do tematu. W sumie można przyjąć, że to swoisty album koncepcyjny. Muzyka jest tu dość skomplikowana i nie można się nią znudzić, mimo że przeważają raczej długie utwory. Jest melodyjnie i przebojowo, ale i ostro i dynamicznie. Jest to po prostu folkowy metal, który brzmi niesamowicie i naprawdę świeżo. Prawdziwym opus magnum tej płyty jest oczywiście utwór tytułowy, w którym nie zabrakło miejsca na krótką wstawkę - fragmencik zagrany na dudach, a wszystko to ma się kojarzyć z muzyką dawną, może nawet średniowieczną (bardzo specyficzne harmonie gitar potęgują to wrażenie).

Cóż dodać, na płycie nie ma słabego utworu. Starannie wyselekcjonowano 10 kompozycji i stworzono płytę spójną i bardzo bardzo ciekawą. Toteż dodanie tzw. bonusów tym razem jest zupełnie nierozsądne, zwłaszcza że takie Spread Your Wings (cover Queen) ukazało się w 1996 roku na albumie kompilacyjnym Forgotten Tales. Ale mimo wszystko cieszmy się, że płyta jest do dostania w naszym kraju i naprawdę gorąco ją polecam.

Oficjalna strona zespołu: www.blind-guardian.com

LSD
lipiec 2004