|
Skład: Hansi Kursch - śpiew, gitara basowa; Andre Olbrich - gitary; Thomen "The Omen" Stauch - perkusja; "Magnus" Armin Siepen - gitary
Gościnnie: Piet Sielck, Mathias Wiesner, Rolfi Kohler, Billy King, Kalle Trapp, Stefan Will, Peter Rubsam, Kai Hansen
Produkcja: Kalle Trapp
Dla mnie osobiście ta płyta to cała masa niesamowitych wspomnień niekoniecznie związanych tylko z muzyką. Nie da się ukryć, że odbierając tę płytę bardzo osobiście nie mogę być do końca obiektywny, ale rzecz typu recenzja to przecież w dużej mierze kwestia subiektywna. Przejdźmy jednak do rzeczy.
Blind Guardian to zespół z Krefeld (miasto w zagłębiu Ruhry), który zawsze proponował nieco inną odmianę power metalu niż np. ich rodacy z Helloween. Położenie nacisku na sekcję rytmiczą i harmonie gitar to wyznacznik tego stylu, ale Blind Guardian dokłada tu jeszcze sporo folkowych wątków, czasami wypuszczając je na pierwszy plan (The Bard Song). W ogóle na całej płycie mamy niesamowite klimaty. Zróżnicowane Time What Is Time wprowadza nas w tajemniczy świat troli i hobbitów. Świetne gitarowe sola przechodzą w przenikliwy śpiew wokalisty. Hansi Kursh śpiewa z dużą ekspresją w głosie, to jakby krzyk człowieka ze złamanym sercem (proszę wybaczyć to sformułowanie, ale ten opis wydaje mi się tutaj dosyć trafny). Czasami jednak jego wokal staje się bardziej płynny jak w miniaturce Black Chamber. Teksty które wyśpiewuje pełne są metafor i niecodziennych zwrotów (także łacińskich, co słyszymy w The Quest For Tanelorn). Osią muzyki Blind Guardian są gitarowe sola. Owszem użycie harmonizerów to też bardzo charakterystyczne dla zespołu posunięcie, ale to solówki wiodą nas od tematu do tematu. W sumie można przyjąć, że to swoisty album koncepcyjny. Muzyka jest tu dość skomplikowana i nie można się nią znudzić, mimo że przeważają raczej długie utwory. Jest melodyjnie i przebojowo, ale i ostro i dynamicznie. Jest to po prostu folkowy metal, który brzmi niesamowicie i naprawdę świeżo. Prawdziwym opus magnum tej płyty jest oczywiście utwór tytułowy, w którym nie zabrakło miejsca na krótką wstawkę - fragmencik zagrany na dudach, a wszystko to ma się kojarzyć z muzyką dawną, może nawet średniowieczną (bardzo specyficzne harmonie gitar potęgują to wrażenie).
Cóż dodać, na płycie nie ma słabego utworu. Starannie wyselekcjonowano 10 kompozycji i stworzono płytę spójną i bardzo bardzo ciekawą. Toteż dodanie tzw. bonusów tym razem jest zupełnie nierozsądne, zwłaszcza że takie Spread Your Wings (cover Queen) ukazało się w 1996 roku na albumie kompilacyjnym Forgotten Tales. Ale mimo wszystko cieszmy się, że płyta jest do dostania w naszym kraju i naprawdę gorąco ją polecam.
Oficjalna strona zespołu: www.blind-guardian.com
LSD lipiec 2004
|