Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

BEARDFISH - Mammoth [2011]
Wydawca: Inside Out Music / 101 Distribution

  1. The Platform
  2. And The Stone Said: If I Could Speak
  3. Tightrope
  4. Green Waves
  5. Outside/Inside
  6. Akakabotu
  7. Without Saying Anything feat. Ventriloquist
Mammoth

Skład: Rikard Sjöblom - śpiew, gitary, instrumenty klawiszowe, instrumenty perkusyjne; David Zackrisson - gitary, chórki, syntezator; Robert Hansen - gitara basowa, chórki; Magnus Östgren - perkusja

Produkcja: Beardfish

Szwedzka scena rocka progresywnego rokrocznie generuje wiele znakomitych, cieszących się uznaniem albumów. Nie jest to rynek muzyczny, który stał się przedmiotem medialnych analiz, ale chyba jest to świadectwem jego nieskażenia i unikatowości. Jednym z najświeższych wynalazków szwedzkiego prog rocka jest powołany do życia w 2001 roku czteroosobowy zespół Beardfish. Grupa w studio zadebiutowała w 2003 roku, kiedy premierę miał album o enigmatycznie brzmiącym tytule Från En Plats Du Ej Kan Se. Począwszy od 2006 roku Beardfish z każdym kolejnym rokiem nagrywali nowy materiał. Po premierze w 2009 roku krążka Destined Solitaire zegar studyjny Beardfish zatrzymał się na dwa lata. W 2011 grupa wydała szósty studyjny album o tytule Mammoth.

Krążek wydany nakładem firmy Inside Out, z którą muzycy Beardfish współpracują od 2006 roku, zawiera siedem kompozycji niesystematycznie rozpisanych na około 52 minuty muzyki. Autorem większości z nich jest wokalista, gitarzysta i klawiszowiec Rikard Sjöblom, a towarzystwo aranżacyjne uzupełnili gitarzysta, wokalista i osoba odpowiedzialna za brzmienie syntezatora analogowego ASP Odyssey David Zackrisson, basista i wokalista Robert Hansen oraz perkusista Magnus Östgren. Ważny wkład w brzmienie Mammoth wnieśli też zaproszeni goście, przede wszystkim saksofonista Johan Holm, a na nowym albumie Beardfish usłyszymy też growl Jimmy’ego Jonssona i tamburyny Mattiasa Bengtssona. Premierowy album Beardfish utrzymany jest w przyjemnej, nienachalnej atmosferze zbudowanej na klasykach szwedzkiego i brytyjskiego rocka progresywnego, art rocka, intensywnych wtrąceniach jazzowych i wybornych instrumentalnych improwizacjach. Muzyka zawarta na Mammoth zabiera słuchacza do krainy dźwiękowego kolażu, w której można spodziewać się licznych wątków instrumentalnych poprowadzonych w rytmie "genesisowskich" gitar i perkusji, przepięknych melodii rzęsiście wydobywających się z syntezatorów oraz niezliczonej ilości pomysłów pozostających do odkrycia z indywidualnego poziomu. Za narrację w tym świecie odpowiada Rikard Sjöblom, którego nieco "gildenlöwska" maniera wokalna powinna przedostać się nawet pod najgrubszą skórę. Mammoth to album pełen niespodzianek. Te szczególnie aktywne są w utworach długich, takich jak piętnastominutowy And The Stone Said: If I Could Speak czy w ośmiominutnikach The Platform, Green Waves i Without Saying Anything feat. Ventriloquist. Wszak są to utwory, w których muzycy Beardfish poza klasyczną warstwą instrumentalną zaoferowali słuchaczom wiele rozmaitych muzycznych patentów. Za absolutnego jokera w tym materiale uchodzi saksofon Johana Holma (w dwóch wydaniach: altowym i barytonowym), który uszlachetnił nowy materiał Beardfish jednocześnie dodając mu intrygującego nastroju. Beardfish jest zespołem, który opowiada ciekawe historie, ale na jego premierowej płycie znalazło się też miejsce dla kompozycji wyłącznie instrumentalnych, takich jak króciutki klawiszowy Outside/Inside czy niezrównany w materii improwizacji Akakabotu (mam wrażenie, że ten pierwszy posłużył za krótki wstęp do niepohamowanej instrumentalnej kokieterii tego drugiego). W aspekcie czysto technicznym, pomijając malowniczą okładkę, trzeba wspomnieć o znakomitym brzmieniu Mammoth. Najwyraźniej studio The Overlook w 70-cio tysięcznym szwedzkim Gävle służy Beardfish w nie mniejszym stopniu niż mastering Petera van’t Rieta, nomen omen znanego w tej materii na holenderskiej scenie rocka progresywnego. Wielką przyjemność ze słuchania Mammoth będą mieli zarówno posiadacze ultra nowoczesnego sprzętu, jak i fani wyposażeni w proste odtwarzacze CD.

W efekcie zamiast recenzji napisałem laurkę, ale czy mogło być inaczej? Wszak Mammoth to znakomita porcja rocka progresywnego w najlepszym wydaniu. Muzycy Beardfish już od kilku lat wykazują wielkie muzyczne zdolności, a ich najnowsze dzieło tylko potwierdza ich klasę. Niezależnie od tego co bym nie napisał, najlepszą rekomendacją Mammoth wydają się słowa Mike’a Portnoya, który stwierdził, że kocha każdy album Beardfish, a Mammoth tej miłości nie zakłóca, tylko ją wzmacnia. Słowa tego pana w muzyce progresywnej znaczą wiele... 9/10

Oficjalna strona zespołu: www.beardfish.argh.se

Konrad Sebastian Morawski
kwiecień 2011