Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

BATON ROUGE - Shake Your Soul [1990]
Wydawca: Atlantic

  1. Doctor
  2. Walks Like A Woman
  3. Big Trouble
  4. It's About Time
  5. Bad Time Comin' Down
  6. The Midge (Instrumental)
  7. Baby's So Cool
  8. Young Hearts
  9. Melenie
  10. There Was A Time (The Storm)
  11. Hot Blood Movin'
  12. Spread Like Fire
Shake Your Soul

Skład: Kelly Keeling - śpiew, gitary; Lance Bullen - gitara, śpiew; Scott Bender - gitara basowa, śpiew; Corky McClellan - perkusja, śpiew; David Cremin - instrumenty klawiszowe, śpiew
Gościnnie: Bobby Gordon - instrumenty klawiszowe; Randy Cantor - instrumenty klawiszowe; Joe Franco - perkusja; Frankie LaRocka - perkusja

Produkcja: Jack Ponti

Shake Your Soul to debiutancka płyta zespołu założonego w Luizjanie, który kilkakrotnie zmieniał swą nazwę, by wreszcie przeprowadzić się do Los Angeles i ostatecznie firmować swą muzykę szyldem Baton Rouge. Jak by na to nie patrzeć, muzycy grają hair metal typowy dla lat '80. Wprawdzie nigdy nie osiągnęli tak dużej sławy jak inne grupy z owego okresu, niemniej jednak ich debiut jest godnym uwagi wydawnictwem. Produkcją albumu zajął się Jack Ponti, znany kompozytor (współpracował m. innymi z Alice Cooperem, a nawet z Jonem Bon Jovi w początkach jego kariery), a także odegrał on na nim kilka partii instrumntów klawiszowych.

Płytę rozpoczyna doskonały utwór o tytule Doctor. Jest to dynamiczny kawałek oparty o ciekawą melodię i nietypowy riff, z przebojowym refrenem i głosem Kelly Keelinga, który tutaj przypomina nieco Kipa Wingera. Dziwna kombinacja, nieprawdaż? W każdym bądź razie piosenka jest tak dobra, że chce się jej słuchać na okrągło. Dobry riff jest również podstawą Walks Like A Woman. To już typowy hard rock, nawiązujący nawet do klasyków gatunku. Wyciągając pewne częstotliwości swoim głosem zbliża się czasem Keeling do Davida Coverdale'a czy Roberta Planta. Również tutaj pojawia się niesamowity refren, który najlepiej odśpiewywać jest na tysiące gardeł na jakimś stadionowym koncercie. Klimat zmieni się nieco wraz z Big Trouble, kompozycją która wręcz musi kojarzyć sie z dokonaniami zespołu KISS z czasów, gdy na gitarze grał tam Bruce Kulick. To dobry rock'n'rollowy set, niemniej jednak takich kawałków lepiej słucha się na koncertach niż na płytach. It's About Time z założenia miało być czymś w rodzaju ballady, ale w rezultacie wyszedł z tego typowy wypełniacz. Niby utwór zagrany jest zupełnie poprawnie, ale brakuje w nim jakiejś pasji, jakiegoś uczucia, muzycy grają tu jakoś od niechcenia, a w dodatku nie za bardzo pasuje tu barwa głosu wokalisty. Na szczęście w rockerze Bad Time Comin' Down grupa odzyskuje siły i całość brzmi już dużo lepiej. Ten kawałek również chętnie usłyszałbym na jakimś koncercie, nie wykluczone, że zespół komponował swe piosenki właśnie z myślą o występach na żywo. The Midge to trwająca niespełna minutę instrumentalna miniaturka odegrana na gitarach akustycznych. Można potraktować ją jako swego rodzaju smaczek dla odprężenia, lub też jako ozdobnik płyty. Dla Baby's So Cool mógłbym poczynić dokładnie te same uwagi co przy Big Trouble i Bad Time Comin' Down. Jest to również typowo koncertowy kawałek i tym razem skojarzenia z KISS też wydają się nieuniknione, szczególnie kiedy słyszymy refren. W Young Hearts Keeling śpiewa w dość nietypowy dla siebie sposób. Zresztą gdy słucha się tego krążka, odnosi się wrażenie, że wokalista ten jest trochę jak Dr Jekyll i Mr Hyde - potrafi zaskakiwać słuchacza, co właściwie jest raczej zaletą niż wadą. Melenie nie przykuje jakoś naszej uwagi, a to z kilku powodów. Przede wszystkim odnosi się wrażenie, że już się to gdzieś słyszało (nawet na tej samej płycie), ale też dlatego, że mamy do czynienia z kolejnym wypełniaczem. Za to There Was A Time (The Storm) to prawdziwy hicior. Zbudowany na bazie pięknej ballady z przebojowym refrenem mógłby przynieść zespołowi sławę, gdyby tylko muzycy komponowali więcej takich kawałków. Całkiem niezłe jest też Hot Blood Movin', zwłaszcza gdy ktoś uwielbia numery osadzone w rock'n'rollu. Gitary grają tu dość ostro, mają ten charakterystyczny "drive". Ostatnie w secie jest Spread Like Fire, jedna z lepszych kompozycji na krążku. Miłośnicy hard rocka nie powinni być zawiedzeni, bowiem podstawę utworu stanowi solidny riff, a w refrenie wokalista daje z siebie jeśli nie wszystko, to wiele.

Nie jest to płyta kultowa, na dobrą sprawę można by się bez niej obyć, chociaż gwarantuję, że po jej usłyszeniu chce się ją mieć, choćby tylko dla tych kilku dobrych kawałków. Nie jest to też krążek, który leży w każdym sklepie na półce, ale jeśli już na jakiejś bedzie leżał, warto go wrzucić do koszyka...

Oficjalna strona Kelly Keelinga: www.kellykeeling.com

Guitarrizer
grudzień 2003