Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

BALTIMOORE - Kaleidoscope [2006]
Wydawca: BLP

  1. To The Bone
  2. Journeyman
  3. Familiar Stranger
  4. Fix My Sin
  5. Wellaway
  6. Take Me To The Power
  7. Plug & Play Me
  8. How Sick Is Ok?
  9. Cry Baby
  10. Timepiece
  11. Miracle In The Name Of Love
Kaleidoscope

Skład: Björn Lodin - śpiew; Hempo Hildén - perkusja; Weine Johansson - gitara basowa; Stefan Bergström - gitary; Mankan Sedenberg - gitary

Produkcja: Björn Lodin

Całkiem niedawno, dzięki uprzejmości mojego dobrego znajomego udało mi się zapoznać z twórczością szwedzkiej kapeli Baltimoore. Przyznam się szczerze, iż wcześniej o zespole wiedziałem niewiele, no może poza zasłyszaną plotką, iż swego czasu w szeregach zespołu grywał sam Nikolo Kotzev. Faktycznie Nikolo Kotzev nagrał z Baltimore dwie płyty: Double Density (1993) oraz Thought For Ford (1994) uznawane zresztą za najlepsze w historii zespołu. Zespół istnieje od roku 1988! i w tym czasie wydał osiem płyt studyjnych, w tym dwie ostatnie wydane w roku 2006, a mianowicie Kaleidoscope oraz X. Poniższa recenzja dotyczy pierwszej z tych płyt.

Kaleidoscope otwiera znakomity, mocny rocker To The Bone. Nie ma tutaj żadnego wstępu, żadnego intra, zespół już od pierwszych taktów pokazuje, jaki styl będzie miał nam do zaproponowania. A styl to nic innego jak czysty, klasyczny hard rock. Rzucają się tutaj na myśl takie nazwy, jak chociażby Gotthard czy Shakra, co przecież samo w sobie stanowi znakomitą rekomendację. Co jednakże wyróżnia Baltimoore od wymienionych wyżej "gigantów" to z pewnością głos wokalisty Björna Lodina. Barwę jego głosu określiłbym jako mieszankę Roberta Planta z Sammym Hagarem, przy czym jednak Lodin określa swój własny styl, wykonując tym samym kawał dobrej wokalnej roboty. Płyta w zasadzie nie ma wypełniaczy. Każdy kawałek to kolejna porcja rockowego kopniaka, zespół nie pozwala nam odpocząć ani przez chwilę serwując solidną dawkę adrenaliny (jest wprawdzie jedna ballada Miracle, ale jakoś niknie ona w tle jedenastu rewelacyjnych rockerów). Jeśli chodzi o moich faworytów na Kaleidoscope to będą to przede wszystkim wspomiany na początku To The Bone, ponadto Journeyman, Fix My Sin, Take Me To The Power, Plug & Play Me, oraz rewelacyjny Wellaway, do którego nakręcono równie świetny teledysk.

Podsumowując, z czystym sumieniem polecam Kaleidoscope każdemu prawdziwemu wielbicielowi muzyki hard rockowej. Tak jak wspomniałem wcześniej, na krążku brak jest słabych punktów, każdy kawałek ma w sobie to "coś". Baltimoore warto polecić tym bardziej, iż kapela w Polsce jest w zasadzie nieznana, zaś w Europie chyba nie do końca doceniona, a naprawdę takie smaczki warto posiadać w swojej prywatnej kolekcji.

Oficjalna strona zespołu: www.baltimoore.net

Fr3dro
styczeń 2007