Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

BAD ENGLISH - Bad English [1989]
Wydawca: Epic Records / CBS / Sony

  1. Best Of What I Got
  2. Heaven Is A 4 Letter Word
  3. Possession
  4. Forget Me Not
  5. When I See You Smile
  6. Tough Times Don't Last
  7. Ghost in Your Heart
  8. Price Of Love
  9. Ready When You Are
  10. Lay Down
  11. The Restless Ones
  12. Rockin' Horse
  13. Don't Walk Away
Bad English

Skład: John Waite - śpiew; Neal Schon - gitara, chórki; Ricky Phillips - gitara basowa, chórki; Deen Castronovo - perkusja, chórki; Jonathan Cain - instrumenty klawiszowe, chórki

Produkcja: Richie Zito

Kiedy mowa o supergrupach, czyli zespołach stworzonych poprzez wrzucenie paru znanych muzyków do jednego worka, od razu przychodzi mi na myśl Bad English. Na zespół złożyło się kilka silnych osobowości (co zresztą doprowadziło później do rozpadu kapeli), których właściwie przedstawiać nie trzeba. Już same ich nazwiska wystarczyłyby, aby płyta dobrze się sprzedała. Panowie podeszli do sprawy profesjonalnie, pokazali co potrafią i nagrali album, który jest przez niektórych uważany za jedną z najlepszych AORowych płyt w historii gatunku.

Debiut Bad English to wydawnictwo nastawione przede wszystkim na ballady. Płyta wprawia człowieka w melancholijny nastrój i cały czas pompuje w niego okraszoną dużymi ilościami klawiszy miłosną tematykę. Na tym polega największa siła, jak i zarazem najpoważniejsza wada albumu. Jest to świetny, lecz "babski" AOR. Znaleźć można na nim wiele bardzo dobrych wyciskaczy łez i znacznym problemem staje się ustawienie ich w kolejności od najlepszego do najgorszego. Possesion zachwyca, Don't Walk Away oczarowuje, podobnie zresztą jak Price Of Love. Na ich tle najsłabiej (co wcale nie znaczy, że słabo) wypada kawałek, który zrobił największą karierę, a mianowicie When I See You Smile. Dotarł on sam szczyt amerykańskiej listy przebojów i co ciekawe, został napisany nie przez udzielających się na wydawnictwie muzyków, lecz przez kompozytorkę Diane Warren. Waite, Schon i spółka dwukrotnie skorzystali w tym czasie z cudzych pomysłów, a drugim napisanym przez ludzi z zewnątrz numerem było wspomniane już wcześniej Don't Walk Away (skomponowane przez duet Hill - Sinfield). Czuć jak wiele pieniędzy i energii wpompowano w to wydawnictwo i jego produkcję. I jak wielkie nadzieje w nim pokładano. Ta płyta musiała być hitem. Wróćmy jednak do zawartości krążka. Znajduje się na nim również parę genialnych, szczęśliwie nieballadowych utworów. Mam na myśli takie kawałki jak chociażby Forget Me Not. Dobre partie basu, świetne czucie gitary Schona oraz Waite, który wyjątkowo dobrze spisuje się w swojej roli. Numer ma więcej energii niż reszta wydawnictwa i przyciąga mnie do siebie niczym magnes. Nie sposób nie wspomnieć o kolosalnym Heaven Is A 4 Letter Word, w którym to muzycy bez kompleksów prezentują swój kunszt. Jest to jeden z tych wielopłaszczyznowych numerów, o których pamięta się na długo po wyłączeniu odtwarzacza. Prawdziwe mistrzostwo świata zostało zaprezentowane w Ghost In Your Heart. Ten klimat jest po prostu niepowtarzalny. Numer stanowi idealne połączenie delikatności z melodyjnością, no i nie jest balladą (lecz czymś odrobinę żywszym) i to też działa na jego korzyść. Tym samym dochodzimy do sedna problemu. Według mnie debiut Bad English posiada dwie wady. Pierwszą z nich jest przesyt utworami utrzymanymi w wolnym tempie. Owszem, prawie wszystkie z nich są bardzo dobre i potrafią się obronić, jest ich jednak po prostu zbyt dużo. Czasami przydałby się kawałek w stylu Straight To Your Heart. Dla osób, które oczekują jakiegoś urozmaicenia, płyta może być nużąca. Drugą sprawą jest głos Johna Waite'a. Niektórzy go lubią, niektórzy nie. Ja należę do tej drugiej grupy. Wokalista ten posiada trudną do opisania, ledwo wychwytywalną manierę wokalną. Niemniej jednak, gdy słucham go zbyt długo, zaczynam czuć pewne rozdrażnienie, a jego specyficzne akcentowanie wyrazów z czasem zaczyna działać na nerwy.

Pomijając już to, że wokal Waite'a może drażnić (niektórzy mogą go przecież uwielbiać), uważam, że debiut Bad English mógłby być lepszy. Trochę więcej życia, minimalnie więcej energii i płyta od razu wiele by zyskała. Niemniej jednak, wydawnictwo to zasługuje na uwagę i szacunek. Wiele utworów to prawdziwe klasyki AORu i niejedna kapela chciałaby móc kiedykolwiek nagrywać równie dobre wyciskacze łez. Odrobina uczucia w wykonaniu Schona jest również czymś, co bardzo się podoba i pomimo wcześniejszego narzekania uważam opisywane wydawnictwo za bardzo dobre. Jest to płyta, którą każdy szanujący się fan AORu powinien znać (choć lubić jej nie musi), a osobom, które oczekują zarówno ballad jak i rockerów, sugerowałbym bliższe zapoznanie się z Backlash.

Oficjalna strona Neala Schona: www.schonmusic.com

Guciomir
luty 2008