Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

AXE - Nemesis [1983]
Wydawca: ATCO / Atlantic / Wounded Bird Records

  1. Heat In The Street
  2. Young Hearts
  3. All Through The Night
  4. I Think You'll Remember Tonight
  5. She's Had The Power
  6. Girls Girls Girls
  7. Eagle Flies Alone
  8. Keep Playin' That Rock'n'Roll
  9. Foolin' Your Mama Again
  10. Let The Music Come Back
  11. Masquerade
  12. Midnight
Nemesis

Skład: Bobby Barth - śpiew, gitary; Michael Osbourne - gitary, chórki; Wayne Haner - gitara basowa; Ted Mueller - perkusja; Edgar Riley Jr. - instrumenty klawiszowe, chórki

Produkcja: Al Nalli

Nie potrzeba zbyt głęboko szukać w mitologii, by przyznać, że Nemesis, bogini zemsty, to raczej średnio dostosowana nazwa do owej płyty, na której muzyka na pewno nie ma na celu mścić się na fanach. Istnieje prawdopodobieństwo, że członkowie Axe nazywając tak swoje kolejne dziecko mieli na celu uwzględnienie przypuszczalnie istniejącej gwiazdy, która towarzyszy Słońcu... Nemesis egzystuje bowiem w dyskografii amerykańskiej Siekiery oślepiając swym blaskiem pozostałe, lepsze i gorsze pozycje wydawnicze. Grecka bogini "atakuje" nas pyszną porcją soczystego, melodyjnego hard rocka, przyprawionego pewnymi wpływami heavy, a także AOR-u. Czwarty z kolei album zespołu powstał po osiemnastomiesięcznej trasie koncertowej, podczas której jego członkowie grali u boku najwyśmienitszych gwiazd rockowo-metalowego światka: Ozzy'ego Osbourne'a, Judas Priest, The Scorpions, ZZ Top i Mötley Cröe.

Hard rockowa muzyka lat osiemdziesiątych to w większości niezaprzeczalnie hołd oddawany młodości. Zatem? Swedish EroticaWild, Young And Free, TykettoForever Young, WingerSeventeen... przykładów o tej tematyce jest od groma, myślę, że niektórzy z was wymieniliby ich dziesiątki, ba, jakby się ktoś uparł, to i setki. Przygotujcie się więc na kolejny przykład potwierdzający tę tendencję. Oczekujecie cukierkowego brzmienia? A może macie ochotę na coś bardziej pikantnego? Z pewnością nie będziecie zawiedzeni przygotowaną tutaj mieszanką jednego i drugiego składnika. Doświadczycie czegoś, co, mam nadzieję, nie pozwoli Wam się zanudzić. Już w otwierającym Heat In The Street uświadczymy nieco cięższego, ba, nawet heavymetalowego grania. Jeśli w ogóle odnośnie tego typu muzyki można powiedzieć mroczniejszego, to tutaj nie zawahałabym się użyć takiego stwierdzenia. Nie jest to jedyne zaskoczenie, w refrenie bowiem słyszymy nawiązanie do Burn Deep Purple. Noc robi się naprawdę gorąca, aż brakuje tchu! Zapewne po ostrych hulankach i swawolach u każdego przychodzi moment, kiedy chcemy odpocząć. Naiwne Wasze oczekiwania na złapanie oddechu. Czas jednak na chwilę refleksji. Bywa, że to, co proste a konkretne, powala na kolana. Zastanówmy się, dlaczego Jump Van Halena odniosło taki sukces? Czy aby na pewno przez genialny warsztat gitarowy? Dlaczego Płótno Cenniejsze Od Ram jest najbardziej chwytliwym kawałkiem Syndii? Albo chociażby interpretacja Mighty Wings (Cheap Trick) granego przez Brother Firetribe? Zwróćcie uwagę na klawisze. Mniej więcej tego właśnie "chwytu" możecie oczekiwać po Young Hearts, które umieszczone zostało na krążku jako drugie z kolei. Genialne wprost wejście, sprawiające, że na długo pozostanie w naszych sercach. Potężne brzmienie, power i młodzieńcza werwa. Rewelacja, esencja tego, o czym opowiada ta płyta. Dosłownie. Czy jesteście więc gotowi na następne muzyczne niespodzianki? Dalej stykamy się z lekko saxonowatym, chwytliwym riffem. Wrażenie to nie trwa długo, wokalista nieco przypominający ze sposobu śpiewania Davida Coverdale'a zmienia ten efekt. Jeśli dobrze się przysłuchamy, ponownie zauważymy już na wstępie pewne purplowe naleciałości. Riff ciągnie się nadal, tak samo jak delikatny podkład z klawiszy, przerywany od czasu do czasu mocniejszymi akcentami. Na tle całej zawartości Nemesis ten akurat utwór nie wyróżnia się niczym bardzo szczególnym. Ochłońmy jeszcze przez chwilę przed kolejną porcją wrażeń. Doskonałym lekarstwem na ostudzenie emocji (ale nie przejmujcie się, nie na długo!) będzie I Think You'll Remeber Tonight. Po "Purplach" ponowne dziwaczne zestawienie: Phil Collins?! Tak! Początek jest żywcem wyciągnięty z In The Air Tonight, notabene, mojego ulubionego dziełka tego wykonawcy. To odkrycie wywołuje we mnie naprawdę niezły szok. Dokonuję więc analizy: 1981 - Phil, zaś Nemesis wypuszczone zostało w 1983... Inspiracja, plagiat, czy przypadek? Pewne podobieństwa, z tym że już nieznaczne w tekście, dokładniej mówiąc opis magii wieczoru wprawiają mnie ponownie w zadumę. Obydwie opowiadane tu historie są jednak zupełnie inne, Bobby Barth śpiewa: "You may not remember my name, but I think you'll remember tonight if you want to", czyli o tym, jak jakiś młodzieniec poznał dziewczynę, lecz nie oczekując od niej zbyt wiele, orzekł jedynie, że zamiast jego imienia może zapamiętać tylko tę noc. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś poznam odpowiedź na pytanie odnośnie tych nawiązań, na razie uznaję to jednak za efekt niezamierzony. Inna uwaga, która mi się nasuwa, to dostrzeżenie analogii do Foolin' Your Mama Again (o którym zaraz), czyli znów jakies magiczne nocne randez-vouz z zapewne niegrzecznym chłopcem, upojnie spędzone chwile i tak dalej. Przypuszczam, że Waszą uwagę zwrócił tytuł Girls Girls Girls, z tym że nie spodziewajcie się tutaj Mötley Cröe, ale na pewną zadziorność w graniu możecie liczyć. Gwoli przypomnienia, "Dziewczyny" Motleyów pochodzą z 1987 r. Więc? Kolejna zagwostka typu: czy Motleye "zerżnęli" tytuł piosenki z Axe. Nemesis to nie tylko słodkie historyjki o romansach, to także radość czerpana z samego grania muzyki: "Keep playin' that rock n roll, keep doin' what you’ve been told!". I, jak same słowa tegoż coveru Edgara Wintera sugerują, mamy tu do czynienia z niezwykle żywym, rock 'n rollowym odlotem, jednakże utrzymanym w stylu lat osiemdziesiątych i zgrane dobrze z całością. Wydaje mi się jednak, że decydującym momentem (jak dla mnie najlepszym) jest utwór dziewiąty. Nadmienione wcześniej Foolin’ Your Mama Again cudownie odzwierciedla wspomniane przeze mnie lata młodzieńcze i na pewno wywoła chociaż lekki sentymentalny uśmiech na wielu twarzach. "Mówisz, że nocujesz u koleżanki, jednak ona nie posiada telefonu, i tym sposobem znów oszukujesz mamuśkę", któż z nas nie czynił podobnych akcji? Najważniejszym atutem jest jednak refren. Jestem prawie pewna, że już po pierwszym wysłuchaniu tegoż albumu u wielu z Was właśnie on pozostanie w głowie, ba, być może melodia będzie za Wami chodzić cały dzień. Tak było przynajmniej w moim przypadku i w sumie tego Wam życzę. Typową balladą, wbrew temu, co mogłoby się wydawać po tytule, jest Masquerade (nie spodziewajcie się zatem Maskarady w stylu Running Wild). Akcentem, który uwalnia ją od monotonii, jest ciekawa perkusja i ponowne zastosowanie collinsowych efektów, możemy też doszukać się motywów w stylu Pink Floyd. Zbliżamy się do końca. Wydaje mi się, iż stykamy się z pewnego rodzaju klamrą, spinającą całość, Midnight bowiem kojarzy się poniekąd z pierwszym utworem - wracamy do nocnych szaleństw.

Czego brakuje mi w Nemesis? Nie śmiejcie się, jak powiem, że kawałka Rock N Roll Party In The Streets. Ale wtedy byłoby już chyba za pięknie. Zresztą tę perełkę zostawmy już dla Offering. W życiu codziennym nie zawsze jest tak kolorowo, jak śpiewają. Czasem jednak słuchając tej płyty czuję, jakoby wiele z tych piosenek odnosiło się do mojego, młodego jeszcze bytu, Axe bowiem jest właśnie dla tych, którzy mają ochotę zatracić się na chwilę w atmosferze beztroskich młodzieżowych szaleństw. Niezależnie od wieku z pewnością każdemu dźwięki te przywołają na myśl jakieś wspomnienia. Cóż, kapela jak na mój gust zbyt mało znana i niedoceniona, szczególnie dzisiaj mało kto o niej słyszał. Zachęcam więc do odkopania tego zapomnianego skarbu.

Oficjalna strona Bobby'ego Bartha: www.bobbybarth.com

AC
listopad 2008