|
Skład: Flemming Ronsdorf - śpiew; Carsten Nielsen - perkusja; Peter Thorslund - gitara basowa; Michael Stytzer - gitary; Morten Stytzer - gitary
Produkcja: Flemming Rasmussen
Przyznam się szczerze, że By Inheritance, zdecydowanie najlepszą płytę w dyskografii duńskiego zespołu Artillery, darzę wielkim sentymentem. Po pierwsze dlatego, że jak na grupę grającą thrash metal muzyka tutaj zaprezentowana jest bardzo melodyjna, a ja nawet w najostrzejszych gatunkach muzycznych zawsze doszukiwałem się melodii. Po drugie dlatego, że muzycy poczynili wielki postęp w stosunku do poprzedniego wydawnictwa, krążek jest zagrany bardziej technicznie. W ogóle stylistycznie zespół poszedł bardzo do przodu, bowiem wyrobił sobie własny styl, przez co był zjawiskiem bardzo oryginalnym na thrashowej scenie. Producentem płyty został Flemming Rasmussen, który współpracował między innymi z grupą Metallica w czasach, gdy ten zespół jeszcze coś sobą reprezentował.
Na wstępie muzycy uraczyli nas... poczuciem humoru. 7:00 From Tashkent to intro zaaranżowane na wzór ludowych melodii pewnej egzotycznej republiki w dawnym Związku Radzieckim (było takie państwo w czasie, gdy ten album się ukazywał). Wieść zresztą niesie, że tę miniaturkę skomponowano podczas radzieckiej trasy koncertowej Artillery. Tak czy inaczej, bez względu na okoliczności i motywację, utworek wyszedł znakomicie. Nie ma chyba sensu rozpisywać się nad każdym kawałkiem z osobna, bowiem wszystkie są rewelacyjne, opiszę zatem kilka najciekawszych rozwiązań. W utworze Bombfood wokalista zaczyna śpiewać swym czystym naturalnym głosem (na krążku w większości śpiewa falsetem) i wychodzi to rewelacyjnie. Jestem wręcz pewien, że Ronsdorf sprawdziłby się również w bardziej melodyjnych i lżejszych odmianach muzyki rockowej. Pod koniec piosenki pojawia się inetresujący riff utrzymany stylu grupy Slayer. Naśladownictwo bardzo udane, gdyż to, co napisałem, tyczy się do wszystkich instrumentów, a nie tylko gitar. Don't Believe to wręcz arcydzieło. Ronsdorf ponownie śpiewa czystym głosem, prawie że hard rockowo - AOR-owym i potwierdza się moja teza o tym, że doskonale sprawdziłby się w melodyjnych gatunkach rocka. Cały rewelacyjny patent na ten utwór polega jednak na czym innym. Otóż balladowe zwrotki przeplatają się tu z ostrymi refrenami, zaśpiewanymi z wielką pasją i energią, gdzie słychać punkowe zacięcie (w tym akurat przypadku to zaleta, a nie wada). Z płyty wyróżnia się również Razamanaz, cover utworu Nazareth. Ta wersja utrzymana jest w bardziej sleaze rockowym wydaniu, przy czym brzmienie instrumentów jest jak najbardziej thrashowe. Kolejny dowód na to, że muzycy potrafią odnaleźć się w stylistyce hard rockowej, piosenka z pewnością spodoba się fanom tejże muzyki.
Według mojej subiektywnej opinii jest to jedna z najlepszych płyt z gatunku thrash metal. Jest ostro i melodyjnie, zazwyczaj szybko, a przy tym nie wieje nudą. Krążek bez wątpienia wart jest wielokrotnego odsłuchiwania i szkoda tylko, że jest niemalże nieosiągalny w sprzedaży, nad czym szczerze ubolewam (cwaniaki na necie chcą za niego 50 baksów)...
Oficjalna strona zespołu: www.stutzer-music.com
Guitarrizer maj 2004
|