Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

AMERICAN DOG - Mean [2010]
Wydawca: Colonial Canine / Bad Reputation

  1. Just One More
  2. Cat Has Got You By The Tongue
  3. Drivin' Down The Sidewalk
  4. Mean
  5. Boozehound
  6. Gonna Stop Drinkin' Tomorrow
  7. Mine All Mine
  8. This Ain't the Summer Of Love
  9. Sunshine/Moonshine
  10. Ain't Dead Yet
  11. Motherfucker
Mean

Skład: Michael Hannon - śpiew, gitara basowa; Steve Theado - gitary, chórki; Keith Pickens - perkusja

Produkcja: Joe Viers

American Dog powstali na gruzach formacji Hilljack pod koniec lat '90 ubiegłego wieku. Założycielami zespołu są Michael Hannon (także znany z Salty Dog oraz Dangerous Toys) i perkusista Keith Pickens. Od początku grupa hołduje pijackiemu hard rockowi, który w jakimś stopniu zahacza o to, co prezentuje formacja Rhino Bucket, aczkolwiek American Dog brzmią potężniej.

Mean to piąty krążek w dyskografii zapijaczonych Amerykanów i pewien recenzent zażartował sobie nawet, że ostatni po tym jak zobaczł, że jedna z piosenek zatytułowana jest Gonna Stop Drinkin' Tomorrow. Po prostu American Dog bez alkoholu nie może istnieć. No więc, co my tu mamy. Just One More na dobry początek. Wspaniała porcja sleaze metalu. Grupa uderza z siłą stada pędzących biznonów. Jest metalowo, ale zarazem klasycznie. Wokalista bawi się po trosze w Bona Scotta, ale nie wysila specjalnie głosu. Brzmi to momentami trochę punkowo, cóż widać tak ma być. Cat Has Got You By The Tongue zahacza o poetykę rocka lat '70. Takie konstrukcje riffów miała na przykład grupa Deep Purple. Ale żeby nie było, tutaj jest ostrzej i bardziej bezczelnie. W jednym fragmencie tego utworu mamy do czynienia z czymś, co można nazwać kocią muzyką, czyli zgodnie z tytułem. Generalnie kawałek może ciut za długi jak na tego typu granie, lecz broni się autentycznością. Drivin' Down The Sidewalk z jego bluesowymi naleciałościami to już prawie Lynyrd Skynyrd, chociaż można znaleźć porównania z niektórymi sleazowymi kapelami z lat '80, bo tego typu obróbkę materiału Psiska wybrały. Seksistowski tekst nadaje temu kawałkowi odpowiednio romantycznego nastroju... z tym że zamiast kwiatów i wina jest zgrzewa piwa oraz paczka kondomów ;). Kompozycja tytułowa to wolny i ciężki kawał rocka. Moc i potęga... ale nie w stylu Manowar (ci panowie nie śpiewają o mieczach ;)). Generalnie prosty hard rock bez udziwnień. Trochę rażą mnie nieporadne solówki, ale widać dla chłopaków większe znaczenie ma prostota niż zabawa w wirtuozów. Boozehound to powrót do żywiołowego grania. Utwór mógłby ukazać się w latach '80, pod warunkiem że dobrano by inne brzmienie. Bo to jest właśnie to, co wówczas obrało nazwę sleaze rock. Wspomniany już Gonna Stop Drinkin' Tomorrow to zaśpiewany pijackim głosem southernowy rock and roll i wokalista oznajmia, że jednak nie zaprzestaje degustacji napojów wyskokowych. Ten numer zrobiony jest na absolutnym luzie, co może się podobać, aczkolwiek nie musi. Jeśli ktoś oczekuje od zespołu rockowego bardziej profesjonalnego podejścia, może być w tym momencie rozczarowany. Mine All Mine rozpoczyna szybki riff, który już gdzieś słyszałem (na płycie Running Wild), ale dalej mamy do czynienia z charakterystycznym dla zespołu graniem. Nic nas tutaj nie zaskoczy, lecz chyba nie o to chodzi. Grupa trzyma się starych sprawdzonych wzorców. A że czasami słychać The Almighty, albo Motörhead? Cóż, widać takie granie w Stanach Zjednoczonych dobrze się zakorzeniło. This Ain't The Summer Of Love to cover Blue Öyster Cult. W wydaniu American Dog ten kawałek brzmi mocarnie. Po prostu hard rock z jajami. Nie oznacza to, że Ostrygi były bezjajeczne. Po prostu Ostrygi nie chciały podpalać koszów na śmieci i demolować przystanków autobusowych ;). Sunshine/Moonshine to jeszcze jedno nagranie, gdzie słychać Lynyrd Skynyrd. Ot southern rock, tyle że przyprawiający mnie o mdłości. To najgorszy numer na tej płycie, zrobiony chyba z marszu, bo mam wrażenie, że zespół jest tutaj totalnie nawalony i nie dba, żeby wszystko brzmiało jak należy. Ain't Dead Yet też specjalnie nie zwraca mojej uwagi, to znaczy zwraca ją w momencie, który raczej powinien być pominięty ze względu na konflikt interesów muzyków uczestniczących w sesji. A bardziej poważnie, brzmi to zwyczajnie nierówno. Kawałek zrobiony na siłę. No i w końcu jakiś tytuł pasujący najlepiej do muzyki Doga. Motherfucker to szybki numer w stylu Motörhead, ale jedyne co mnie w nim bawi, to wstęp gdzie sparodiowano słynny fragment "Alleluja", tyle że na tę melodię śpiewane jest słowo tytułowe. W zasadzie bez komentarza, ale śmiechu co niemiara.

Mimo niemrawej końcówki album Mean to kawał solidnego hard rockowego grania bez udziwnienień. Można polecić wszystkim fanom sleazu, tudzież klasycznego hard rocka. Ci którzy wymagają od zespołu wyrafinowanych popisów solowych, nie mają tutaj czego szukać. Za to wszyscy alkoholicy pokochają ten album od pierwszego odsłuchu.

Oficjalna strona zespołu: www.americandog.us
Oficjalny profil na MySpace: www.myspace.com/americandog

LSDisease
marzec 2010