|
Skład: Alice Cooper - śpiew; Stef Burns - gitary; Derek Sherinian- instrumenty klawiszowe; Greg Smith - gitara basowa; David Vosikkinen - perkusja
Produkcja: Andy Wallace, Don Flemmin, Duane Baron i John Purdell
Klimatyczna płytka w stylu bardzo dobrze znanego Coopera. Na wstępie oglądamy sobie okładkę - w środku komiks, z którego wynika, że show zaraz się zacznie, wobec tego proszę włączyć "patefon" i wygodnie usiąść...
Od razu się przyznaję, że to jedna z moich ulubionych płyt Alicji. Zaczyna się utworem Sideshow - spokojna gitara na początek, potem reszta, no i sam wielki Alice! Czyli Show się zaczął. Z następnego utworu dowiadujemy się, a raczej przypominamy sobie, że niestety nic nie jest za darmo (Nothing's Free) i kolejna dawka spokojnego raczej rocka milutko nas kołysze. Trzeci kawałek - Lost In America - zaczyna się już nieco szybciej (vivat stary dobry Cooper!), tu się człowiek rozkręca. Bad Place Alone bardzo mi na myśl przywołuje jakąś mantryczną melodię, gdzie kołysanie do przodu i do tyłu jest nieuniknione... No i wreszcie You're My Temptation, utwór nawiązujący do tytułu płyty; spokojny rock, bardziej nawet ballad rock, niż Cooperowy trash. Stolen Prayer - również spokojnie, chórki z głosikami dzieci... Potem Unholy War - znowu bardziej trashowo, perkusja wbija gwoździki do mózgu. Lullaby to kołysanka, nieco dramatyczna. Cooper straszy dzieci, na szczęście tylko te, które rozumieją po angielsku... It's Me, bardzo fajny kawałek o przyjacielu. Bez wątpienia Cooper jest moim przyjacielem za każdym razem, gdy słucham tego numeru ;) A gitara... ech.... Na koniec oczyszczamy się w ogniu Cleansed By Fire; zostajemy zachęceni do wypalenia do gruntu wszystkiego, co nas wyprowadza z równowagi - najogólniej mówiąc. Koniec przedstawienia.
Cała płytka bardzo miła dla ucha. Uspokaja po wysłuchaniu wcześniejszych albumów, niejednokrotnie tratujących czaszkę (to dla słuchających bardzo głośno).
Oficjalna strona zespołu: www.alicecooper.com
Hexi grudzień 2003
|