Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

ADRENALINE MOB - Adrenaline Mob [2011] EP
Wydawca: Adrenaline Mob

  1. Psychosane
  2. Believe Me
  3. Hit The Wall
  4. Down To The Floor
  5. The Mob Rules [Black Sabbath cover]
Adrenaline Mob

Skład: Russell Allen - śpiew; Mike Orlando - gitara prowadząca; Rich Ward - gitara rytmiczna; Paul DiLeo - gitara basowa; Mike Portnoy - perkusja

Produkcja: Russell Allen

Stało się. Mike Portnoy i jego nowi koledzy właśnie zadebiutowali pod szyldem Adrenaline Mob. Na pierwszy ogień poszła zgrabna EP, w skład której weszło pięć utworów rozpisanych na 22 minuty muzyki. Dobrze, że muzycy zespołu umożliwili zapoznanie się z treścią premierowego materiału bez konieczności inwestowania wielkich pieniędzy, bo choć EP była sygnowana nazwiskami takich uznanych muzyków jak Portnoy, Allen, Orlando, DiLeo i Ward, to mimo wszystko stanowiła przed premierą dużą niepewność. Czy słusznie?

Ano, osoby spodziewające się jakiejś alternatywy dla Dream Theater na starcie mogą odciąć się od tego materiału. Tak Mike Portnoy, jak pozostali muzycy Adrenaline Mob na premierowym minialbumie zaoferowali cztery autorskie kompozycje i cover Black Sabbath pt. The Mob Rules, które zostały utrzymane gdzieś pomiędzy standardami hard rocka i heavy metalu. Premierowe kompozycje Adrenaline Mob wzbudziły we mnie skojarzenie choćby z twórczością Black Label Society i muszę przy tym powiedzieć, że nie jest to najbardziej świeże skojarzenie, bo po odsłuchu tego materiału bliski byłem opinii w formie nie mniej, nie więcej: "... ale to już było!". Bardzo ograne wydają się utwory Psychosane i Down To The Floor, które w gruncie rzeczy mogę określić popisami gitarowo-perkusyjnymi (jednak ze wskazaniem na gitary) na szkielecie krótkich i ciętych riffów, standardowych solówek, nieregularnego wyciągania strun i prostego zestawu blastów perkusyjnych, a wszystko w otoczeniu przesterowanego brzmienia. Szanse na radiowy sukces z pewnością będzie miał chwytliwy Believe Me, a jego idealną przeciwwagę stanowi najbardziej skomplikowane w przekroju całej płyty (...o ile można tak powiedzieć) sześć-i-pół minutowe nagranie pt. Hit The Wall, w którym kwintet gwiazdorów zaoferował kilka zręcznych przejść, jakieś mniej spodziewane fragmenty, czy o wiele szybsze, ostrzejsze tempo niż w przypadku pozostałych ścieżek. Moim zdaniem absolutnie najmocniejszym punktem tego materiału jest Russell Allen. Wokalista, który raczej przyzwyczaił nas do prog i power metalowych klimatów, idealnie wpisał się w konwencję trochę przybrudzonego, ulicznego hard rocka. Wokale Allena można podsumować trzema przymiotnikami na z: zadziorne, zuchwałe i zaczepne. W wielu fragmentach najnowszego materiału Adrenaline Mob to właśnie ceniony wokalista odgrywał najważniejszą rolę przykrywając gitarzystów i perkusistę. Niestety pociąga to za sobą pytanie trochę jak wyrok, bo gdzie się podział na tym materiale Portnoy? Prawdę mówiąc spodziewałem się jakichś autonomicznych partii perkusyjnych i przeniesienia całego ciężaru kompozycji na ex drummera Dream Theater, ale srogo się w tym oczekiwaniu zawiodłem.

Trudno wyrokować nad przyszłością Adrenaline Mob. Główny inicjator projektu Mike Portnoy zdążył już tysiąc razy stwierdzić, że będzie to regularny zespół, ale media nadały temu przedsięwzięciu "zaledwie" etykietę supergrupy. Zresztą nie bez przyczyny, bo potwierdzeniem tego drugiego wariantu jest status Richa Warda i Russella Allena, dla których Adrenaline Mob stanowi zaledwie projekt poboczny, a ich główne źródło muzycznego życia bije w zupełnie innej bajce. Rozsądnie będzie poczekać na rozwój wydarzeń: długogrającą płytę, kolejne koncerty i przyszłość w kilkuletniej perspektywie. Póki co z bólem muszę przyznać, że materiał mnie nie porwał. Może wyłączając możliwość poznania Russella Allena w zupełnie nowym otoczeniu, ale czy o to chodziło? 6/10

Brak oficjalnej strony zespołu

Konrad Sebastian Morawski
sierpień 2011